czwartek, 20 sierpnia 2015

"Miasto 44" - Marcin Mastalerz



Miasto 44 Jana Komasy to jeden z najgłośniejszych filmów ubiegłego roku. Podzielił krytyków filmowych, Powstańców i widzów. Jedni wychodzili z kina zachwyceni, inni nie pozostawiali na produkcji suchej nitki. Słysząc różne opinie, postanowiłam, że najpierw przeczytam powieść napisaną przez Marcina Mastalerza na podstawie scenariusza, a dopiero później obejrzę głośny film. Nie żałuję, że wybrałam taką kolejność. Rozbudowane na kartach książki pewne wątki, pozwoliły mi na jeszcze głębsze przeżycie projekcji w domowym kinie.
Miasto 44 to opowieść o 63 dniach morderczej walki o ukochane miasto. Walki o wolność, niepodległość, lepsze jutro. To opowieść o miłości, namiętności, latach młodzieńczych, i przyjaźni, która, podobnie jak rodzinne więzy, wystawiana jest na ciężką próbę. Stefan - główny bohater książki (i filmu) staje się głową rodziny po śmierci ojca . Pracując w fabryce Wedla , dba o mamę - niepracującą aktorkę i młodszego braciszka. Trzyma się z dala od konspiracji. Jego życie zmienia się, gdy Kama - koleżanka z osiedla, prosi go o przysługę... Stefan rozpoczyna działalność w podziemiu. Na jego drodze staje Ala (pseudonim "Biedronka") - panna z dobrego domu. Młodzi zakochują się w sobie i 1 sierpnia o godzinie 17 razem stają do walki o ukochane miasto. Postaci tworzą jeden z najodważniejszych powstańczych oddziałów, stając się przykładem poświęcenia i odwagi. 
Narratorem powieści jest Stefan, choć czasem zastępują go w tej roli inni, niekoniecznie pierwszoplanowi bohaterowie. Proza przeplatana jest fotosami z filmu, które doskonale uzupełniają słowa. Razem z młodzieńcem i jego przyjaciółmi czytelnik staje się zarówno świadkiem jak i uczestnikiem walk na Starym Mieście, ucieka kanałami do Śródmieścia, by stamtąd trafić na Czerniaków. Bierze udział w okrutnej lekcji dojrzewania, patrząc na zdradę i zbrodnię. Akcja powieści to nie tylko walki zbrojne, ale przede wszystkim walki serca z rozumem, walki sanitariuszek o życie rannych, walki o chleb - po prostu o walki przeżycie i o "coś więcej niż parę chwil".... 
O takiej książce myśli się długo. Po odłożeniu jej na półkę kilka minut siedziałam w miejscu. Wywarła na mnie ogromne wrażenie, wywołując wiele emocji - od śmiechu (nie zapominajmy, że bohaterami są młodzi, skłonni do zabaw i żartów ludzie) po płacz i niedowierzanie. 
Przeczytanie powieści, przynajmniej mi, ułatwiło odbiór filmu. W produkcji wszystko dzieje się szybko, na kartach książki lepiej poznajemy bohaterów, ich motywacje. Nie wiem, jak to działa w drugą stronę, ale myślę, że proza Marcina Mastalerza może być doskonałym uzupełnieniem obejrzanego wcześniej filmu. 
Myślę, że powieść powinien przeczytać każdy Polak (szczególnie mam na myśli młode pokolenie), niezależnie od tego, czy ma warszawskie korzenie czy jego babcia była powstańczą łączniczką. Musimy uczyć się patriotyzmu i szacunkiem darzyć tych, którzy walczyli z całych sił , by "miasto nie przestało żyć", mimo że ich zryw skazany był na klęskę...

Powyżej, zamiast zdjęcia, dodaję link do teledysku. Słowa filmowej piosenki są pięknym streszczeniem, ale i zachętą do przeczytania książki. Cytaty z recenzji pochodzą z tego utworu. 


wydawnictwo: PWN (http://ksiegarnia.pwn.pl/produkt/243924/miasto-44.html?pwn_source=glowna_ki&pwn_medium=baner&pwn_campaign=miasto44_20150728&action=3203810447)
liczba stron: 352
zakupiona w Matrasie


1 komentarz:

  1. Książkę zaczęłam czytać pierwszego sierpnia i pochłonęłam ją bardzo szybko.
    Filmu nie widziałam, nie wiem nawet, czy po przeczytaniu tej wspaniałej pozycji tego chcę…
    Stefan i „Biedronka” to moi ulubieni bohaterowie. O ile Stefana uwielbiałam od razu (Alę też), to do Kamy bardzo długo musiałam się przekonywać.
    Najbardziej jednak w książce ujęło mnie to, że jest tak obiektywna. Ukazuje losy oddziału, a nie ocenia, czy powstanie miało, czy nie miało szans.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)