poniedziałek, 7 września 2015

"Dochodzenie" - David Hewson



Lektura tej książki uświadomiła mi, że o kryminałach, szczególnie  bardzo dobrych kryminałach, muszę się jeszcze wiele nauczyć, bo kilka przeczytanych tytułów detektywa Monka z człowieka nie robi ;) Myślałam, że umieszczony na okładce napis: „Niczego nie można być pewnym aż do końca dochodzenia (…)”, to zwykły chwyt marketingowy i niemożliwe, by przez niemal osiemset stron powieści nie domyślić się, kto zabija. A jednak… Miałam czterech kandydatów, ale jak się okazało, żadnym podejrzanym nie kierował TEN motyw, któremu poświęcone są dwie ostatnie strony (tak, wszystko wyjaśniają ostatnie linijki) … Dochodzenie Davida Hawsona zostanie więc w mojej głowie przez długi czas.
Główną bohaterką historii przeniesionej na ekrany telewizorów zarówno w Danii, jak i w Stanach Zjednoczonych, jest Sarah Lund. Policjantkę, której atrybutem nie jest broń, lecz czarno-białe, ewentualnie biało-czarne swetry, poznajemy w przełomowym momencie jej życia. Wraz z nowym partnerem i synem z pierwszego małżeństwa jest w trakcie przeprowadzki z Danii do Szwecji. Jej plany ulegają zmianie, gdy znajduje ciało lubianej i niewinnej nastolatki, Nanny. Razem ze swoim następcą, komisarzem Meyerem rozpoczyna śledztwo. Wszystkie drogi prowadzą do lasu, w którym dokonano zbrodni,  Ratusza, w którym trwa zacięta walka o fotel burmistrza oraz do… młodości, która odciska piętno na całym życiu bohaterów i zatacza koło w najmniej oczekiwanym momencie.
Język nie ułatwia czytelnikowi odkrywania prawdy. Niejasne  opisy, urywane momentami dialogi podsuwają mylne wskazówki, ujawniając zarazem mroczne sekrety. 
Cieszę się, że gdy dwa lata temu przypadkowo trafiłam na amerykańską adaptację historii (serial „The killing”), obejrzałam tylko trzy odcinki. Dzięki temu mogłam z zapartym tchem czytać książkę. Mrok, mgła i szarość duńskiego miasta sprawiają, że dochodzenie prowadzone przez z pozoru niedobraną parę, przyprawia o szybsze bicie serca i gęsią skórkę. Świetna powieść sensacyjna, która trzyma w napięciu do końca, a nawet kilka chwil dłużej. 


wydawnictwo: Marginesy
liczba stron: 800
zakupiona w internetowej hurtowni książek Aros (polecam!)

1 komentarz:

  1. Z tytułem spotkałam się podczas pisania pracy licencjackiej.
    Kocham kryminały, przeczytałam ich całe mnóstwo, wiadomo, jedne lepsze, drugie gorsze, ale gatunek ten jest mi bardzo bardzo bliski.
    Nie wiem, to chyba telepatia jakaś, bo najpierw razem czytałyśmy "miasto 44", a teraz się okazuje (już drugi raz), że czytałaś książkę, którą mam na liście do przeczytania.
    Przeczytam na pewno - pozdrawiam :* - ela_k

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)