środa, 3 lutego 2016

Moje córki krowy - Kinga Dębska

  

   Z kina wróciłam totalnie rozłożona na łopatki. Dawno jeden film nie wzbudził we mnie tak skrajnych emocji - na przemian śmiałam się i płakałam. Salę opuściłam z niedosytem, więc tego samego wieczoru sięgnęłam po książkę. Nie żałuję. 
   Moje córki krowy to debiut literacki utalentowanej reżyserki Kingi Dębskiej. Moim zdaniem, całkiem udany debiut. Powieść tworzą dwa pamiętniki. Tę samą historię poznajemy  z perspektywy dwóch sióstr. Choć łączą je więzy krwi, dzieli niemal wszystko - charakter, pozycja społeczna i przede wszystkim relacje z rodzicami. Marta to gwiazda szklanego ekranu. Córeczka tatusia zawsze stawiana za wzór młodszej siostrze. Z pozoru twarda i surowa marzy o męskim ramieniu, choć oparcia szuka u psychoterapeutów. Nie umie okazywać uczuć ani o nich mówić. Samotnie wychowuje utalentowaną muzycznie córkę.  Kaśka - nauczycielka, to totalne przeciwieństwo aktorki. Mieszka z rodzicami, mężem nieudacznikiem i dorastającym, popalającym trawę synem w jednym domu. Emocjonalna, bardzo wrażliwa, momentami zbyt płaczliwa. Smutki i poczucie życiowej porażki koi alkoholem. 
   Marta przyjeżdża do rodzinnego domu, by odwieźć mamę do szpitala. Rodzicielka ma zakończyć antynowotworowe leczenie. Niestety, na miejscu dostaje wylewu. Lekarze wprowadzają ją w stan śmierci farmakologicznej. Gdy walczy o życie, okazuje się, że ojciec sióstr ma guza mózgu. Marta i Kasia muszą połączyć siły. Razem opiekują się rodzicami i walczą, by mieć ich przy sobie jak najdłużej. Walczą także ze sobą. Czy i kiedy ogłoszą rozejm? 
    Choć pamiętniki Marty i Kasi pisała ta sama osoba, zapiski kobiet są całkiem różne. Świetnie oddają charakter bohaterek, stan ducha, emocje, stosunek do ludzi i do świata. Czytając fragment, nie mamy wątpliwości, która z sióstr jest narratorem. 
   Podczas lektury trzeba mieć chusteczki w zasięgu ręki. Raz płacze się ze śmiechu, raz ze smutku i współczucia. To słodko-gorzka opowieść o życiu. Bo przecież takie jest życie. Tragedie, jakie spadają na Martę i Kasię, wybory, jakich muszą dokonać, zmuszają czytelnika do refleksji nad relacjami z rodzicami, rodzeństwem. Moje córki krowy to prawdziwa lekcja miłości i wybaczania. Komuś i sobie samemu. 
   Polecam. I film, i książkę. Dla mnie to nierozłączna para. 



wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 254
zakupiona w Aros.pl 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)