czwartek, 20 października 2016

"Gus" - Kim Holden


Choć powieść Kim Holden pt. Gus skończyłam czytać dobre kilka minut temu, uśmiech wciąż nie schodzi mi z twarzy. Mając w pamięci pierwszą część historii, Promyczka, a szczególnie jej finał, obawiałam się, jak potoczą się losy najlepszego przyjaciela Kate. Spodziewałam się depresji, żalu, blokady serca. Tymczasem otrzymałam porządną dawkę pozytywnej energii. Ta książka wzruszyła, ukoiła i scaliła moje złamane po lekturze Promyczka serce.

O takiej przyjaźni, jaka łączyła Kate i Gus’a, marzą chyba wszyscy. Byli dla siebie drugimi połówkami ­– umysłu, sumienia, kreatywności, poczucia humoru i przede wszystkim serca. Gus ma poczucie, że stracił połowę siebie. Tęskni. Cholernie tęskni. Żal i gniew towarzyszą mu w każdej sekundzie. Nienawidzi wspomnień, nienawidzi pustki. Czuje ból – fizyczny i duchowy. Razem ze swoim zespołem, który cieszy się ogromną popularnością na całym świecie, wyrusza w trasę koncertową po Europie. Ukojenia, a właściwie zapomnienia, szuka w alkoholu i przygodnym seksie, a także w narkotykach. Wytwórnia, chcąc uniknąć kłopotów i skandali, na amerykański tour przydziela mu… niańkę. Scout MacKenzie przez dziewięć tygodni ma pełnić rolę asystentki Gus’a i dbać o wizerunek kapeli. Pierwszego spotkania nie mogą zaliczyć do udanych – ona otrzymuje ksywkę „Niecierpliwa”, on w jej oczach jest zwykłym dupkiem.

Scout ma blizny. Na twarzy, ramieniu, ręce i przede wszystkim sercu. Nie wie, co to normalna rodzina. Nigdy nie mogła liczyć na wsparcie męskiego ramienia. Najbliższą jej osobą jest kuzyn, nastoletni Pax. Chce dać mu to, czego sama nie zaznała – miłość i poczucie bezpieczeństwa. Niecierpliwa nie akceptuje ani swojego wyglądu, ani wnętrza. Nie wierzy, że może stworzyć legendę. Lekarstwem na blizny, te na ciele i te w sercu, może być tylko prawdziwa miłość. 

Gus, podobnie jak Promyczek, pisany jest w pierwszej osobie. Czytelnik dostaje do ręki pamiętnik Gus’a i pamiętnik Scout. Pamiętnik cierpienia, odnajdywania siebie, miłości, przeżywania życia i tworzenia legendy. Kim Holden stosuje narrację pierwszoosobową. Posługuje się prostym, czasem młodzieżowym językiem. Nie stroni od wulgaryzmów i potocyzmów. Warto podkreślić, że treść zapisków i wspomnień jest pełna emocji. Pozwala lepiej poznać bohatera – jego wnętrze i motywy postępowania.

Gus to prawdziwa uczta dla czytelnika. Przede wszystkim emocjonalna. To podróż w głąb duszy – nie tylko bohaterów. Lektura zmusza do refleksji nad własnymi wyborami, odwagą lub jej brakiem. Motywuje i podnosi na duchu. Pomaga w podniesieniu samooceny. Kolejny raz przypomina, że każdy może stworzyć legendę. KAŻDY!

Na koniec przytoczę jeden z moich ulubionych fragmentów tej historii. Myślę, że po przeczytaniu tej powieści też dojdziecie do wniosku, że mimo wad i wybryków, Gus to mężczyzna idealny.


„Niektórzy mają blizny na zewnątrz, inni w środku. Bez różnicy. Twój charakter, twoje serce, twoja dusza - tylko one się liczą, ponieważ decydują o tym, kim naprawdę jesteś. A cała reszta - wygląd, posiadane rzeczy? To tylko nieistotne dodatki”
Kim Holden, Gus, Poznań 2016, s. 247. 

3 komentarze:

  1. Świetna recenzja! Również zaznaczyłam ten cytat, jest wspaniały. :) ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam mieszane odczucia w stosunku do tej książki, ale kiedyś pewnie się na nią zdecyduję ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się bardzo podobała. Jednak "Promyczek" był lepszy

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)