sobota, 22 października 2016

"Stojąc pod tęczą" - Dorota Schrammek


Twórczość Doroty Schrammek poznałam dzięki Mamie. Kupiła dwie powieści tej autorki i dosłownie je połknęła. Od dawna namawiała mnie, bym sięgnęła po któryś z tytułów. Wczoraj, w ramach lektury do popołudniowej herbaty, postanowiłam zacząć Stojąc pod tęczą. Jaka matka, taka córka – „połknęłam” ją równie szybko jak moja rodzicielka i jeszcze tego samego wieczoru przeczytana powróciła na półkę.

Autorka zabiera czytelników do Szczecina. Głównymi bohaterkami powieści są cztery kobiety pracujące w agencji nieruchomości. Dzieli je wiek, relacje z mężczyznami, status rodzinny i majątkowy, życiowe doświadczenia. Łączy natomiast prawdziwa przyjaźń.

Magdalena to prawdziwa córeczka tatusia. Zawdzięcza ojcu nie tylko poczucie własnej wartości, ale także studia oraz pracę. Teraz szanowny tata szuka dla swojej księżniczki narzeczonego. Problem w tym, że córka i ojciec mają różne wizje faceta idealnego. Zamiast na aranżowanych randkach, Magda woli spędzać wieczory w towarzystwie radiowego odbiornika.

Aneta jest kochającą i troskliwą matką trzech synów. Czy jest szczęśliwą żoną? Jej związek z Karolem zaczął się dość nietypowo. Potem w krótkim odstępie czasu pojawiały się dzieci, a teściowa nie szczędziła krytycznych uwag przy byle okazji. Powrót do pracy po bardzo długim „bezrobociu wychowawczym” staje się dla Anety wytchnieniem od domowych obowiązków i przede wszystkim szansą na   uwierzenie w siebie i podniesienie poczucia własnej wartości.

Patrycja to typ samotnika. Osierocona przez matkę, nie utrzymuje kontaktów z despotycznym ojcem, byłym wojskowym, który zamienił jej dzieciństwo i młodość w piekło. W niewielkim mieszkaniu żyje razem z psem Apollem. Dog jest jej prawdziwym i właściwie jedynym przyjacielem, któremu podporządkowuje wszystkie plany. Po pracy aktywnie działa w stowarzyszeniu pośredniczącym w adopcji psów.

Jagoda, niezadowolona ze swojego małżeństwa, wdaje się w romans z przystojnym Francuzem. Ma mało ambitnego acz uzdolnionego artystycznie męża, który zamiast robić karierę w świecie sztuki, pracuje w sklepie z rowerami. Wierząc w szczerość uczuć zagranicznego kochanka, kładzie na szali wspólne życie z Arturem.

Matka, żona, kochanka i singielki. W każdej z bohaterek czytelniczka może znaleźć część siebie. Punktem zwrotnym zarówno w powieści, jak i w życiu czterech przyjaciółek staje się śmiertelna choroba jednej z nich. Kobiety zaczynają inaczej patrzeć na wiele spraw i doceniać każdy dzień, a nawet każdą chwilę. Nie są w stanie zmienić całego życia, ale wierzą, że coś mogą poprawić. Przekonują się, że szczęście jest jak tęcza – nieuchwytne. Dlatego uczą się czerpać je garściami, dopóki mogą. Ta książka jest lekcją prawdziwej przyjaźni, miłości, wybaczania, a także pokory i godnego odchodzenia w kierunku niebieskiej tęczy….

Stojąc pod tęczą czyta się szybko, bardzo szybko. To zasługa prostego języka, dobrze skonstruowanej fabuły, niebanalnych bohaterek i bliskim sercom wielu kobiet wątków. To niestety historia bez happy end’u, ale czy nie takie bywa życie…? Mimo uronionych łez  podczas lektury, gorąco polecam!

A poniżej fotografia upamiętniająca spotkanie z p. Dorotą podczas tegorocznych Warszawskich Targów Książki :-) Fantastyczna chwila, inspirująca rozmowa. 


liczba stron: 200

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)