czwartek, 17 listopada 2016

"Behawiorystwa" - Remigiusz Mróz




Remigiusz Mróz przyzwyczaił mnie do napięcia, strachu i zaskakujących zakończeń. Jego nazwisko jest dla mnie gwarancją dobrego kryminału i emocjonującej, mrożącej krew w żyłach lektury. Behawiorystę, jedno z najmłodszych „dzieci” autora, chwaliło wielu czytelników i recenzentów, pisząc w opiniach, że to najlepsza powieść Mroza. Moim zdaniem laudacje nie są przesadzone. Remigiusz Mróz skomponował fantastyczne dzieło – straszne i poruszające. Ta powieść, będąca połączeniem kryminału i thrillera, sprawia, że Wydawnictwo Filia Mroczna Strona pokazuje swoją mroczniejszą twarz. 

Tytułowym behawiorystą jest Gerard Edling. To były prokurator dyscyplinarnie wydalony ze służby. Także policja, z nieznanych szerszym kręgom przyczyn, zrezygnowała z jego współpracy. Mieszka z żoną i synem w Opolu. Mieszka i chyba na tym ich relacje się kończą… Nie potrafi porozumieć się z nastoletnim Emilem, małżeństwo od dawna uważa za fikcję. Edling jest specjalistą od kinezyki, działu nauki zajmującego się badaniem komunikacji niewerbalnej i znawcą oraz propagatorem savoir-vivre. Z tłumu wyróżnia go również strój – beżowe: marynarka, kamizelka i spodnie oraz biała koszula z czarnym krawatem. Sławę przyniósł mu nie tylko ekscentryzm, ale przede wszystkim to, że potrafi rozwiązać każdą sprawę. Do czasu.

Zamachowiec zajmuje przedszkole. Grozi, że zabije dzieci i wychowawców. Nie przedstawia żadnych żądań, co utrudnia pracę policji. W dodatku na żywo transmituje to, co dzieje się w przedszkolu… Nic więc dziwnego, że gdy całe Opole wstrzymuje oddech, a służby wydają się być bezradne, Edling wkracza do akcji. Rozpoczyna się gra między Behawiorystą a Kompozytorem. Między ścigającym a ściganym. Między sprawiedliwością a poczuciem misji i chęci naprawy świata.

Kompozytor to przeciwnik godny Edlinga. Wydaje się być jego uczniem – jest obeznany w kinezyce. Cały czas wyprzedza byłego prokuratora o krok. Zamachowiec uważa się za kompozytora, a dyrygentem mianuje swoich widzów. Prowadzi grę, a właściwie komponuje mroczny „Koncert krwi”. Ludzkiej krwi.

Choć Remigiusz Mróz wydaje się być najpłodniejszym polskim pisarzem ostatnich miesięcy, jego powieści nie tracą na jakości. Wręcz przeciwnie – mam wrażenie, że Behawiorysta to zbiór wszystkiego, co doskonałe w twórczości opolanina. 

Mróz kolejny raz stworzył oryginalne, wyraziste, mroczne i tajemnicze postaci. Kompozytor jest bardzo, bardzo negatywnym bohaterem, ale mimo to intryguje czytelnika od początku do końca. Jego poczynania i wybory, jakie stawia przed widzami internetowej relacji, zmuszają do zrobienia rachunku sumienia i, częściowo, podejmowania decyzji, opowiedzenia się za którąś ze stron. Kompozytor to bestia w ludzkiej skórze, o czym świadczą makabryczne opisy okaleczeń dokonywanych na zakładnikach. 

Warto podkreślić, że doskonałość autora nie kończy się tylko na sposobie kreowania postaci. Remigiusz Mróz znów jawi się jako mistrz pióra. Porusza wyobraźnię i zmysły pogrążonego w lekturze mrozoholika. Przeprowadza kolejną lekcję języka polskiego w zakresie słownictwa policji i instytucji prawniczych. Dzięki postaci Edlinga udziela korepetycji z behawioryzmu i dobrych manier. Zabiera czytelnika do rodzinnego miasta, plastycznie opisując najbardziej mroczne zakamarki stolicy województwa śląskiego. 

Behawiorysta może przypominać serię o komisarzu Forście (Ekspozycja, Przewieszenie, Trawers). Gerard Edling to „prawniczy Wiktor” – mężczyzna z przeszłością, charakterystycznym zachowaniem i wyglądam oraz nie zawsze konwencjonalnym podejściem do śledztwa. Prokurator Beata Drejer, była podwładna tytułowego bohatera, ma kilka wspólnych cech z tatrzańską koleżanką po fachu, Dominiką Wadryś-Hansen. To tylko podobieństwa, nie ma mowy o kopiowaniu wątków czy bohaterów. W Behawioryście Remigiusz Mróz zaprasza czytelnika do świata zdecydowanie mroczniejszego niż w poprzednich książkach.

Przy lekturze towarzyszyła mi potężna dawka emocji, nieustanne napięcie i oczekiwanie na finalne nuty „Koncertu krwi”. Doszło do tego, że ostatnie kilkadziesiąt stron pochłonęłam kosztem ciekawego i zazwyczaj chętnie słuchanego przeze mnie wykładu. Nie mogłam się skupić na zajęciach, nie wytrzymałabym do wolnego popołudnia. 

Behawiorysta nie tylko sprowadza studenta na złą drogę ;-) Przede wszystkim przedstawia bestię, którą każdy z nas może codziennie mijać na ulicy. Zaprasza na koncert, który, choć nie jest formą rozrywki, tylko barbarzyństwa, uzależnia i nie pozwala odłożyć lektury przed końcowym zdaniem. Remigiusz Mróz znów mnie zmroził. I to bardziej niż kiedykolwiek wcześniej. Jeśli nie znacie twórczości tego autora, zacznijcie od Behawiorysty. Zacznijcie od wysokiego B.

wydawnictwo: Filia (Mroczna Strona)
liczba stron: 496 


3 komentarze:

  1. Już nie raz słyszę o tym tytule, czytałam kilka recenzji na temat tej książki i naprawde musi być dobra, chociaż ja z reguły nie czytam tego gatunku to w tym przypadku chętnie bym się skusiła. Aż wstyd sie przyznać, że nie czytałam jeszcze żadnego dzieła Mroza - trzeba to zmienić! :) Poza tym wszyscy tak zachwalają książki tego autora, że musze sama sie przekonać czy naprawde są takie świetne;>
    Pozdrawiam!
    (recenzentka-ksiazek.blogspot.com)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że "Behawiorysta" może być dobrym początkiem przygody z prozą Remigiusza Mroza. To mocna powieść, chyba najmocniejsza jaką do tej pory czytałam, ale naprawdę polecam :-)

      Usuń
  2. Z każdą kolejną recenzją tej książki chcę ją mieć bardziej! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)