czwartek, 10 listopada 2016

"Kochając pana Danielsa" – Brittainy C. Cherry


Śledzicie książkowe konta na Instagramie? Ja tak. Choć rzadko biorę udział w fotograficznych zabawach, z zainteresowaniem czytam lub oglądam odpowiedzi obserwowanych przeze mnie książkoholików. Do tej pory na pytania dotyczące idealnego literackiego męża odpowiadałam w duchu: „Mikołaj Starski”, który był drugą połówką Hani w serii o szczęściu autorstwa Anny Ficner-Ogonowskiej (Alibi na szczęście, Krok do szczęścia, Zgoda na szczęście, Szczęście w cichą noc). W tym tygodniu to się zmieniło. We wtorek skończyłam bowiem czytać, a właściwie pochłaniać, powieść Kochając pana Danielsa autorstwa Brittainy C. Cherry. Panie i panowie, publicznie ogłaszam, że pokochałam pana Danielsa!

Tytułowy bohater książki wydanej przez bestsellerowe Wydawnictwo Filia, Daniel Daniels, to mieszkaniec Wisconsin, muzyk i miłośnik Szekspira. Zawodowo zajmuje się literaturą, a po godzinach jest wokalistą zespołu „Misja Romea”. Choć ma piękne oczy, zniewalający uśmiech, a wśród rówieśników wyróżnia się dojrzałością i inteligencją, pozostaje singlem. Wciąż rozpamiętuje niełatwą przeszłość. Był świadkiem tragicznej śmierci matki i widział, jak ojciec bezskutecznie walczy z chorobą. Spokojnie spać nie pozwala mu także nieobecność brata, z którą ma wiele wspólnego… Życie Danielsa nieoczekiwanie zmienia się na dworcu, a właściwie w pociągu. Poznaje licealistkę Ashlyn.

Ashlyn nie potrafi pogodzić się ze śmiercią jedynej siostry. Gabby była nie tylko jej bliźniaczką, ale przede wszystkim przyjaciółką i podporą. Gdy Gabby przegrywa walkę z białaczką, Ashlyn zostaje porzucona przez matkę i trafia pod opiekę ojca, z którym nie utrzymywała kontaktu od dzieciństwa. Zamieszkuje w Wisconsin. Ze zdziwieniem odkrywa, że ojciec nie mieszka sam… Czuje się samotna i niekochana. Do czasu. Dzięki podobnym doświadczeniom zaprzyjaźnia się z przyrodnim rodzeństwem i przede wszystkim od pierwszego wejrzenia traci głowę i serce dla Daniela Danielsa. Łączy ich wiele: samotność, skomplikowana przeszłość i uwielbienie dla twórczości Szekspira. Ich zakazana miłość musi przejść wiele. Czy poradzi sobie z przeszkodami? Także tymi tragicznymi?

Kochając pana Daniela to powieść o ludzkich uczuciach i emocjach. O zakazanej miłości, trudnych rozstaniach i śmierci. O samotności, poczuciu odrzucenia i niewyobrażalnej tęsknocie. Nie zrażajcie się – Brittainy C. Cherry poświęca uwagę przede wszystkim tej piękniejszej stronie życia: odwzajemnionej miłości, porozumieniu dusz, zachwycie nad literaturą i prawdziwej przyjaźni. W subtelny sposób opisuje fizyczne zbliżenia bohaterów. Sceny seksu są naturalne i, co ważne przynajmniej dla mnie, nie dominują nad treścią ani nie przekształcają powieści w 50 twarzy Grey’a.  

Na uwagę zasługuje również to, że autorka sporo miejsca poświęciła relacji, jaka łączy siostry. Ostatnio mam szczęście do takich powieści, co mogliście zauważyć, a właściwie przeczytać w poprzednich recenzjach. Nie ma tu jednak mowy o powtarzaniu schematów. Co prawda Gabby nie żyje, ale cały czas towarzyszy bohaterom. Czytelnik, podobnie jak Ashlyn, czuje obecność zmarłej. Gabby zostawiła po sobie nie tylko piękne wspomnienia i pustkę nie do wypełnienia. Do końca myślała o swojej bliźniaczce i nie pozwoliła, by zabrakło jej drogowskazów i siostrzanego wsparcia.

Historię Ashlyn i Daniela przeczytałam dosłownie w dwa dni. Pochłaniałam zdanie po zdaniu, nie mogąc doczekać się finału. Powieść dzieli się na rozdziały pisane w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Narratorami są na przemian Ashlyn i Daniel. Każdą część poprzedza fragment tekstu piosenki kapeli Danielsa. Jednocześnie żałowałam, że zbliżam się do końca i będę zmuszona rozstać się z bohaterami, do których poczułam sympatię. Autorka wykreowała fantastyczne i, mimo powszechności wątków, oryginalne postaci. Warto podkreślić, że Brittainy Cherry nie idealizuje bohaterów. Choć Daniel w oczach wielu czytelniczek (także moich) jest wymarzonym towarzyszem życia i on skrywa swoje tajemnice. Jakie? Przekonajcie się sami! 

Wydawać by się mogło, że to zwykła obyczajówka, tak zwane „czytadło”. Może i tak, ale nie dla mnie. To niezwykła historia o niezwykłych ludziach i niezwykłej miłości okraszona cytatami z Szekspira, które pieszczą oko i ucho miłośnika literatury. Mam słabość do twórczości tego dramaturga, stąd pewnie też słabość do pana Danielsa. Zresztą… Kto powiedział, że Daniel Daniels nie istnieje naprawdę? ;-)


wydawnictwo: Wydawnictwo Filia


11 komentarzy:

  1. Nie mogłam oderwać się od tej książki. Przeczytałam ją za jednym "posiedzeniem" i gdy skończyłam, zdałam sobie sprawę, że to jest jedna z najlepszych powieści, jakie do tej pory czytałam. Daniel Daniels skradł moje serce i do tej pory nie zetknęłam się z bohaterem, który wywołałby u mnie tyle emocji, co on :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się obiema rękami pod Twoim komentarzem <3

      Usuń
  2. Książka po prostu cudowna.. zresztą autorka zdecydowanie potrafi poruszyć emocje czytelnika, tak więc polecam inne książki spod jej pióra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, właśnie zamówiłam "Powietrze, którym oddycha" i już nie mogę się doczekać przesyłki :)

      Usuń
  3. Jeszcze nie czytałam, ale teraz jestem jeszcze bardziej zmotywowana, żeby po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam ją w wakacje i bardzo dobrze ją wspominam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam w planach dzisiaj zacząć "Powietrze, którym oddycha" tej autorki. Ciekawe czy mi się spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzisiaj zamówiłam tę książkę :) z niecierpliwością czekam na przesyłkę, jestem ciekawa tej historii :)

      Usuń
  6. Bardzo chcę już przeczytać tę książkę, już wcześniej jej opis mnie zainteresował, a po Twojej recenzji jeszcze bardziej mam na nią ochotę! Zabieram ją z biblioteki, jak tylko będzie dostępna :D I.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)