poniedziałek, 7 listopada 2016

"Połów" - Ove Logmansbo


Na Połów czekałam długo. Poczta Polska ćwiczyła moją cierpliwość ponad dwa tygodnie. W końcu egzemplarz dotarł i z wielką ciekawością wyruszyłam w podróż na Wyspy Owcze. Na początku „delektowałam się” powieścią, czytając po kilka rozdziałów dziennie. Jednak od dwusetnej strony, nie potrafiłam, nie chciałam się zatrzymać. Nie zważając na to, że bus, którym przemierzałam trasę Rzeszów-Warszawa, zbliżał się do stacji końcowej, pochłaniałam kolejne strony, nie mogąc doczekać się zakończenia. Finał, delikatnie mówiąc, bardzo mnie zaskoczył. Ove Logmansbo zagwarantował swojemu czytelnikowi emocje na najwyższym poziomie.

Połów to doskonały przykład polskiego kryminału skandynawskiego. Dosłownie! Autor jest synem Polki i rodowitego Farera. Biegle posługuje się językiem polskim. Jego pierwszą publikacją w ojczystym języku matki była Enklawa – pierwsza część cyklu z Wysp Owczych, w której poznaje się bohaterów Połowu. Choć nie czytałam Enklawy (jeszcze!), nie miałam żadnych problemów z odbiorem najnowszej powieści Logmansbo.

Akcja Połowu rozpoczyna się od pierwszych stron. Raz do roku mieszkańcy Wysp Owczych urządzają grindadrap – tradycyjny połów grindwal. Jedno z upolowanych zwierząt budzi grozę i zmienia życie Farerów. W żołądku ssaka rybacy odkrywają makabryczne znalezisko – ludzką czaszkę… Na wyspę przybywa duńska policjantka, Katrine Ellegaard, dobrze znana czytelnikom Enklawy. Razem ze świetną technik kryminalistyki Fridą Skovmand oraz oficerami lokalnej policji próbuje ustalić motyw, odnaleźć zabójcę i przede wszystkim zidentyfikować ofiarę.

Głowę Katrine zajmuje nie tylko prowadzone dochodzenie. Niczym bumerang wraca do niej sprawa sprzed roku, w której pojawiają się nowe fakty. Skazany za zabójstwo Hallbjorn Olsen odwołuje się od wyroku do Sądu Najwyższego… Jaką rolę odgrywa Hall w bieżącym dochodzeniu?

Mimo że nie znam historii z Enklawy, zrozumienie wątku Olsena i jego przeszłości, nie stanowiło dla mnie żadnego problemu. Autor wprowadza czytelnika w świat byłego wojskowego – zarysowuje jego sytuacje rodzinną i przede wszystkim wątek kryminalny. Stopniowo dowiadujemy się, dlaczego trafił do więzienia i co łączy, a właściwie łączyło go z jedną z bohaterek.  Choć w oczach lokalnego społeczeństwa jest zbrodniarzem i czarną owcą, ja poczułam do niego sympatię i kibicowałam mu z całych sił.

Połów to nie tylko śledztwo i życie prywatne twardej i doświadczonej przez los policjantki. Ove Logmansbo ciekawie prezentuje panoramę społeczną Wysp. Choć opisywani przez niego mieszkańcy są do siebie podobni, intrygują, bo każdy skrywa jakąś tajemnicę.

Ove Logmansbo to mistrz stopniowania napięcia. Sprawa rozwija się powoli, ale do czasu. Gdy na jaw wychodzą kolejne sekrety z życia społeczności wysp, tempo przyspiesza i to kilkakrotnie. Ostatnie kilkadziesiąt stron czytałam z szeroko otwartymi oczami. Autor naprawdę mnie zaskoczył. Ciekawym zabiegiem jest to, że czytelnik wie więcej niż prowadzący dochodzenie oficerowie. I to od samego początku…

Cieszę się niezmiernie, że Wydawnictwo Dolnośląskie zaufało mi i przysłało egzemplarz do recenzji. Dziękuję za możliwość odbycia podróży na Wyspy Owcze. Podróży, która trzymała w napięciu do ostatniego zdania. Jeśli z jakichś powodów boicie się sięgnąć po skandynawski kryminał, myślę, że Połów to dobry początek przygody z tym gatunkiem. Mnie nie odstraszył, a wręcz przeciwnie. Chcę więcej.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Dolnośląskiemu J


1 komentarz:

  1. Końcówka powaliła mnie na łopatki! Polecam nawet po to, żeby doznać tego szoku, którego ja doświadczyłam na ostatnich dwóch stronach ;)
    Ja również nie czytałam poprzedniej części, jednak w niczym mi to nie przeszkodziło.
    Jeśli masz ochotę przeczytać moją opinię, to zapraszam!
    Pozdrawiam,
    www.the-books-in-the-rye.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)