wtorek, 27 grudnia 2016

"Biuro Przesyłek Niedoręczonych" - Natasza Socha




Święta, święta i po świętach, ale przyznajcie, że w powietrzu czuć jeszcze atmosferę i magię minionych dni. Jeśli macie ochotę pielęgnować w sobie ducha Świąt, warto sięgnąć po ciepłą, wręcz bajkową i oczywiście związaną z wigilią powieść Nataszy Sochy Biuro przesyłek niedoręczonych.

Zuzanna postanawia przeprowadzić się do Miasteczka. Wynajmuje małe mieszkanie i w towarzystwie półtorarocznej lotopałanki karłowatej rozpoczyna samodzielne życie (Autorce dziękuję za lekcję biologii – nie miałam pojęcia o istnieniu takiego zwierzęcia!). Zuzia znajduje pracę w Biurze Przesyłek Niedoręczonych. Trafiają tam listy i paczki, które nigdy nie trafiły do adresatów. Bohaterkę także prześladuje list, który w porę nie dotarł do odbiorcy… Pewnego dnia natrafia na listy, których nadawcy od trzydziestu ośmiu lat nie mogą się spotkać. Postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i doprowadzić do spotkania Tekli i Gaspara. Ma czas tylko do Wigilii.

Zuzanna pragnie pomóc nie tylko autorom listów. Stara się przywrócić wiarę w życie niepełnosprawnemu i zgorzkniałemu sąsiadowi. Finał jej „akcji” okaże się dość zaskakujący.

W moim odczuciu to nie Zuzia jest główną bohaterką historii, mimo że to od niej zaczyna się „całe zamieszanie”. Według mnie pierwsze skrzypce w tej powieści grają Tekla i Gaspar – postaci o wyjątkowych imionach, wyjątkowych wspomnieniach i wyjątkowym marzeniu. Mimo upływu czasu i różnych życiowych doświadczeń nie przestają wierzyć, że dotrzymają złożonej przed laty obietnicy.

Historia została podzielona na rozdziały. Natasza Socha stosuje narrację trzecioosobową. W prozie znajdziemy fragmenty listów oraz bajkę, która dosłownie ratuje życie. Autorka posługuje się prostą, ale piękną polszczyzną. Dialogi przeplata pełnymi emocji wspomnieniami bohaterów i absolutnie nienużącymi opisami, wprowadzającymi świąteczny klimat.

Biuro Przesyłek Niedoręczonych to ciepła, magiczna i świąteczna opowieść o ludzkich losach, nieoczekiwanych konsekwencjach życzliwości, zaskakujących powiązaniach i miłości jak z bajki. Zaskakuje, wzrusza do łez i wywołuje szeroki uśmiech na twarzy czytelnika. Pachnie piernikiem i obsypuje płatkami śniegu.

„Moja droga, w pani wieku ta historia najwyraźniej utkana jest z płatków róż lub raczej wigilijnych gwiazdek i pachnie piernikowym szczęściem. Oraz szekspirowską tragedią – dodał po chwili zastanowienia. – A dla mnie to po prostu kilkadziesiąt stron papieru zapisanych w porywach chwili przez dwie chyba nie do końca zrównoważone osoby.

Dla mnie to historia utkana z wigilijnych gwiazdek. A dla ciebie? Kup lub wypożycz Biuro Przesyłek Niedoręczonych i sam oceń, co dla ciebie znaczy słowo „miłość”.

4 komentarze:

  1. Ostatnio wszędzie pelno tej książki, ale wcale mnie to nie dziwi

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam słabość do świątecznych książek, dlatego "Biuro przesyłek niedoręczonych" jest na mojej liście :D Poza tym, uwielbiam styl Sochy, więc nie mogłabym sobie odmówić tej przyjemności :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Już nie mogę się doczekać momentu, gdy zasiądę do czytania tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Muszę w końcu przysiąść do tej książki, chociaż już trochę czasu od świąt minęło. Jednak jestem bardzo ciekawa tej powieści. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)