niedziela, 11 grudnia 2016

"Mogę wszystko" - Anita Scharmach




Są takie dni, kiedy budzimy się z myślą: „mogę wszystko”. I rzeczywiście – wszystko dzieje się tak, jak tego pragniemy. Spełniamy marzenia, podbijamy świat. I nagle stop. Koniec. Szczęście pęka niczym bańka mydlana. Tracimy grunt pod nogami, a nieszczęścia chodzą nie tylko parami, ale  nawet i czwórkami. Znasz ten stan, prawda? Ja też go znam. I zna go Tatiana – główna bohaterka powieści Anity Scharmach Mogę wszystko.

Tatiana może wszystko i ma wszystko. To zwariowana 40-latka, która wiedzie życie u boku przystojnego i idealnego męża. Wspólnie wychowują troje dzieci. O każdej porze dnia i nocy może liczyć, z wzajemnością, na wsparcie przyjaciółki od przedszkola, Leny. Tatiana robi karierę w międzynarodowej firmie. Cieszy się uznaniem kadry kierowniczej i współpracowników. Awansuje. Wraz z prestiżem stanowiska wzrasta jej pensja. Niestety, idylla nie trwa długo. Nagle umiera jej ukochany tata. Los nie oszczędza Tatiany. Ciężka choroba, odejście do Pana dwóch kolejnych osób… Na szczęście zwariowana dyrektor nie poddaje się. Ma przy swoim boku ukochanego męża, matkę, która jest jej najlepszą przyjaciółką, oraz dzieci. Dzięki nim może wszystko. Także stawić czoła poważnym trudnościom. 

Warto podkreślić, że bohaterka chętnie angażuje się w pomoc innym. Bierze udział, a właściwie inicjuje akcję mającą wesprzeć chorych na nowotwór. Uważam, że to ważny wątek w powieści. Autorka zwraca w nim uwagę na potęgę mediów społecznościowych w dzisiejszym świecie i przede wszystkim przypomina, jak ważne jest wsparcie drugiego człowieka. Nie tylko na dobre, ale i na złe.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie. Historię opowiada Tatiana. Pozwala to lepiej poznać główną bohaterkę. Czytelnik dowiaduje się nie tylko o zdarzeniach, ale przede wszystkim o emocjach i uczuciach, jakie targają nią w różnych momentach. Miałam wrażenie, że Tatiana siedzi przede mną i, popijając szampana (dlaczego akurat ten trunek przekonacie się podczas lektury ;) ), opowiada mi o swoim życiu. Prosto, bez zbędnego patosu, ale bardzo emocjonalnie. Myślę, że bohaterki nie da się nie lubić. To zwariowana i szczera kobieta z dystansem do siebie i świata. Ja bardzo chętnie poszłabym z nią do kosmetyczki ;)

Jeśli myślicie, że przez wątki choroby i śmierci Mogę wszystko to smutna historia, jesteście w błędzie. Owszem, nie raz i nie dwa roniłam łezkę smutku i szczerze współczułam Tatianie, ale częściej się śmiałam. Bohaterka, a zarazem narratorka, ma ogromne poczucie humoru. Radość wprowadzają także dzieci Tatiany i Tymona – nastoletni Jan, dziesięcioletni Staś i kilkuletnia Tosia. Ich szczerość aż do bólu potrafiła rozładować niejedną sytuację i negatywną emocję.

Nie dajcie się zwieść opisowi na okładce. Mogę wszystko to nie jest powieść na zimowe wieczory. To powieść na JEDEN wieczór i ewentualnie jedno przedpołudnie. Czyta się ją bardzo szybko, pochłania się rozdział po rozdziale. Autorka połączyła motywy miłości, przyjaźni i śmierci. Historia Tatiany dostarczyła mi zarówno wielu wzruszeń i łez smutku, jak i radości i szerokiego uśmiechu.  Zachęcam Was, byście poznali Tatianę. Z taką bohaterką na pewno nie będziecie się nudzić.


wydawnictwo: Lucky

Bardzo dziękuję AUTORCE za egzemplarz do recenzji!

1 komentarz:

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)