poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Anioł do wynajęcia" - Magdalena Kordel



W mojej ulubionej polskiej komedii romantycznej Tylko mnie kochaj rezolutna sześcioletnia Michalinka na pytanie ojca, czy wierzy w cuda, odpowiada: „Wyłącznie!”. Kilkanaście lat starsza od niej Michalina, bohaterka powieści Magdaleny Kordel pt. Anioł do wynajęcia nie ma w sobie aż tyle wiary. Zapomina, czym jest miłość i powoli traci też nadzieję. Czuje się opuszczona i bezbronna. Pozbawiona nawet anielskiej opieki… W ostatni listopadowy dzień roku wędruje ulicami Warszawy z plecakiem i tajemniczym pakunkiem. Odrobinę ciepła znajduje przy kwiaciarni z wyjątkową wystawą. Widok niechlujnie ubranej, brudnej i wyraźnie zmarzniętej dziewczyny przykuwa uwagę właścicielki biznesu, Gabrysi. Kobieta zaprasza ją na herbatę z cynamonem i poświęca swoją uwagę. Próbuje skłonić ją do zwierzeń. Michalina jednak nie dzieli się z Gabrysią swoją historią. Prosto z kwiaciarni kieruje się do kościoła, by modlić się o cud, o opiekę anioła:


"Bardzo się boję, wiesz? Więc gdybyś całkiem przypadkiem tam u siebie, na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła albo takiego wolnego tylko na chwilę… anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. Aha, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…”


Bóg wysłuchuje prośby Michaliny. Już w drodze powrotnej, na schodach świątyni, bohaterka dosłownie wpada na starszą panią Nelę, a następnie na Konstantego – właściciela najpiękniejszych oczu na ziemi. Niespodziewanie i dosłownie w ekspresowym tempie ta dwójka zostaje aniołami Michaliny. Dziewczyna nie wie, że i ona stała się aniołem – wyproszonym przez Petronelę cudem…

Magdalena Kordel czaruje czytelnika, piękną, pełną małych i dużych cudów oraz miłości wzruszającą historią. Bardzo ciepłą, choć grudniową. Każdy szczegół świata przedstawionego jest dopracowany. Mimo że wykreowani bohaterowie: Michalina, Gabrysia, Petronela oraz Konstanty różnią się od siebie wyglądem, charakterem i przeszłością, łączy ich samotność oraz chęć odnalezienia anioła. Albo chociaż wynajęcia takiego anioła, póki nie wydarzy się cud…

Warto podkreślić, że Magdalena Kordel dba o język w swojej powieści. Po mistrzowsku operuje słowem, rozbudowanymi zdaniami czy środkami  artystycznymi. Kreślone z rozmachem, pełne magii opisy rozbudzają każdy fragment wyobraźni i oddziałują na wszystkie zmysły. Czytelnik czuje zimno i ciężar plecaka Michaliny. Czuje także zapach kwiatów Gabrieli, piernika Petroneli, mróz trzaskający na zewnątrz. Widzi cudowną szopkę, świąteczne ozdoby autorstwa Michaliny i pełne zabytków oraz rodzinnych pamiątek mieszkanie Neli. W opisach, ale i dialogach autorka dzieli się z czytelnikiem życiowymi drogowskazami, które łatwo zapadają w pamięć i aż proszą o wpisanie do prywatnych zeszytów z wartościowymi cytatami.

Książkę podzielono na rozdziały. Każda część to kolejny dzień przygotowań do Świąt. Historia rozpoczyna się 30 listopada i kończy oczywiście w Wigilię. Na koniec autorka dołączyła przepisy na wigilijne potrawy i wypieki, z których „korzystały” bohaterki powieści.

Powieść przepełnia świąteczna magia. Postaci stworzone przez Magdalenę Kordel przygotowują swoje domy i swoje serca na Boże Narodzenie. Bóg rodzi się w sercu opuszczonej i skrzywdzonej przez najbliższych Michaliny. Cuda dzieją się także w sercu samotnej i zgorzkniałej Petroneli.

Anioł do wynajęcia to niezwykła opowieść nie tylko na czas świąteczny. Przywraca wiarę w ludzi i w cuda. Pozwala uwierzyć w to, że każdy może stać się czyimś aniołem. Daje nadzieję. Czaruje i niczym cynamonowa herbata ogrzewa serca czytelnika.

1 komentarz:

  1. Książka nadal przede mną. Może skuszę się na nią przy kolejnych świętach

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)