środa, 10 maja 2017

"Pocałunek na pożegnanie" - Tasmina Perry


Bardzo lubię powieści, których akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Pocałunek na pożegnanie powieść Tasminy Perry przykuła moją uwagę okładką. Potem przeczytałam streszczenie i od razu wiedziałam, że muszę ją mieć! Książka ma bowiem dwie główne bohaterki – Abby, która w 2014 roku trafia na zapierające dech w piersiach znalezisko i Rosamund, która w 1961 roku odnajduje miłość swojego życia. W jaki sposób los połączył oddalone od siebie w czasie postaci?

– Jedno zdanie dla prasy?– Myślę, że wypowie je za mnie to zdjęcie. (…) Powie panu o sile i bezsilności miłości.

Każdy pamięta swój pierwszy pocałunek. A ostatni? Ostatni pocałunek Rosamund i Dominika został uwieczniony na fotografii. Po kilkudziesięciu latach wyblakłe zdjęcie przedstawiające żegnającą się w miłosnym uścisku parę zostaje znalezione przez archiwistkę Abby.

Abby pracuje w Królewskim Instytucie Kartograficznym. Przygotowuje wystawę „Wielcy brytyjscy odkrywcy”. Wybór zdjęć na ekspozycję nie jest trudny – Instytut dysponuje imponującymi zbiorami. Fotografia wydobyta z pudełka z etykietą „Peru, Amazonia 1961” wywiera wpływ nie tylko na wystawę, ale przede wszystkim na Abby i osobę uwiecznioną na zdjęciu.

Mężczyzna i kobieta, tuż obok siebie. On przytulił dłoń do jej policzka, ona do jego, przez co wyglądali, jakby właśnie żegnali się czule. Abby przyłożyła dłoń do ust, oddech uwiązł jej w gardle. To było piękne, poruszające, a jednak nie potrafiła powiedzieć dlaczego. Przecież ta scena nie była niczym niezwykłym, takie rzeczy widuje się codziennie na dworcach kolejowych i na lotniskach. Jednak to zdjęcie było inne(…).

Abby, która po zdradzie męża próbuje nauczyć się żyć w pojedynkę, postanawia odkryć tożsamość kobiety ze zdjęcia. Udaje jej się poznać Rosamund – dziennikarkę, która pół wieku wcześniej wierzyła, że zmieni świat. Z takim nastawieniem w 1961 roku pojawiła pod siedzibą jednej z londyńskich gazet. To tam poznała Dominica – stałego bywalca salonów i podróżnika. Młodzi zakochują się w sobie, przeżywają chwile pełne szczęścia. Los jednak płata Rosamund przykrego figla. Wizja pięknej, wspólnej przyszłości rozwiewa się bardzo szybko.  Wernisaż i fotografia znaleziona przez Abby sprawiają, że Rosamund powraca do wydarzeń sprzed ponad pięćdziesięciu lat… Z pomocą archiwistki postanawia odnaleźć odpowiedź na nurtujące ją od dekad pytanie: co stało się z Dominiciem po ich ostatnim pocałunku?

Słowa potrafią nas rozbawić, doprowadzić do łez, mogą sprawić, że zmienimy zdanie, dając nam nadzieję, mądrość i wiedzę. Tkwi w nich alchemiczna moc przemiany. Słowa zmieniły moje życie.

Tasmina Perry wykreowała niebanalne, doświadczone przez życie bohaterki. Nie sposób nie lubić i archiwistki, i dziennikarki. Ich losy poznajemy w rozdziałach, których akcja rozgrywa się w 1961 roku lub współcześnie. Osobiście bardzo lubię taką formę narracji. „Mieszanki czasowe” jak u Sarah Jio, którą od kilku lat zaliczam do grona moich ulubionych pisarek.

Podróże, niebezpieczna Amazonka, angielskie salony elit, zimna wojna i przede wszystkim gorąca miłość. W 1961, ale i w 2014 roku dla bohaterek najważniejsza jest właśnie miłość. Pocałunek na pożegnanie wciągnął mnie niczym dobry kryminał. Z ogromną ciekawością śledziłam losy Abby i Rosamund. Finał historii był zaskakujący niemniej niż w książkach Remigiusza Mroza.  Szczerze polecam tę powieść!

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz recenzencki!

tytuł: „Pocałunek na pożegnanie”
autor: Tasmina Perry
wydawnictwo: Kobiece
liczba stron: 488

4 komentarze:

  1. Recenzję czytałam "jednym okiem" bo książka czeka na mnie na półce. Jestem bardzo ciekawa, co zastanę wewnątrz i mam nadzieję, że książka również mi się spodoba :)

    Pozdrawiam,
    Justyna z livingbooksx.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie czytam "Pocałunek na pożegnanie" i jestem zachwycona ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękna okładka! Chociaż książka nie w moim guście, to cytaty nawet mnie zachęcają do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety raczej nie w moim guście, ale opis ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)