niedziela, 7 maja 2017

"Zawsze wracam tam, gdzie zaczęło się moje marzenie o pisaniu..." - wywiad z Iloną Gołębiewską


Ilona Gołębiewska (ur. 24 marca 1987 r.) – w wieku pięciu lat postanowiła, że w przyszłości będzie uczyć oraz pisać książki… i słowa dotrzymała. Na co dzień pracuje ze studentami, prowadzi zajęcia terapeutyczne dla dzieci i młodzieży, a także skutecznie szkoli dorosłych i odkrywa nowe smaki życia wraz z seniorami. Jest poetką, debiutowała w 2012 r. tomem poezji „Traktat życia”, należy do Światowego Stowarzyszenia Poetów (Movimiento Poetas del Mundo). Autorka wielu książek i artykułów oraz bajek, baśni, opowiadań dla dzieci i młodzieży. Mieszka w Warszawie, ale gdy pisze, ucieka do starego drewnianego domu na mazowieckiej wsi, w którym czas się zatrzymał. Uwielbia pracę z ludźmi, długie podróże do zapomnianych miejsc, czytanie książek po nocach oraz zapach świeżej kawy o poranku. Jej wielkim marzeniem jest założenie fundacji. Mistrzyni emocji! Bardzo mocno wierzy w happy endy!

1.     Jak zaczęła się Pani przygoda z pisaniem?

Jak miałam pięć lat, postanowiłam, że w przyszłości będę uczyć i pisać książki. Słowa dotrzymałam :-) Pisanie jest obecne w moim życiu od dawna. Jednak dosyć długo musiałam dojrzewać do napisania powieści „Powrót do starego domu”. Musiałam dojrzeć do jej napisania i udzielić sobie odpowiedzi na wiele pytań, również tych dotyczących mojego życia. Bardzo tego czasu potrzebowałam. Co nie oznacza, że czekałam bezczynnie. Przez kilka lat pisałam teksty skierowane do czytelników w różnym wieku. Jestem autorką ponad trzystu bajek dla dzieci, pisałam także baśnie i opowiadania. W 2012 r. wydałam tom poezji „Traktat życia”. W 2013 r. ukazała się moja książka „Obraz starości w prozie Marii Kuncewiczowej”, ukłon wobec twórczości pisarki, a zarazem połączenie pasji literackiej z nauką. W pewnym momencie zdecydowałam, że chcę zostać na uczelni. Pod okiem największych mistrzów słowa ćwiczyłam swój warsztat. Była to szkoła życia, bardzo trudna, ale teraz widzę, jak wiele dobrego z niej wyniosłam. Przyszedł też czas na powieści obyczajowe. Napisałam kilka. Czekają w szufladzie na swoją kolej. Mam nadzieję, że niedługo będę mogła zaskoczyć czytelników dobrymi wiadomościami! Wracając do powieści „Powrót do starego domu”... Jej napisanie odkładałam na później. Temat wydawał mi się na tyle ważny, że traktowałam go ze szczególną ostrożnością. Aż pewnego dnia usiadłam przy biurku w starym domu. Napisałam zdanie… potem kolejne… i nagle nie mogłam się już oderwać od tej powieści. Wreszcie czułam, że moje marzenie się spełnia.

2.     Proszę opowiedzieć, skąd pomysł na „Powrót do starego domu”.

Inspiracją do napisania powieści było moje wczesne dzieciństwo spędzone w Pniewie w drewnianym domu moich dziadków. Pniewo to niezwykła miejscowość, mocno osadzone w regionalnej kulturze kurpiowskiej. Taki tez był dom moich dziadków – barwny, gościnny, jego ważnym elementem była sztuka. Moja babcia była ludową hafciarką. W całym domu leżały ścinki szarego płótna, kawałki muliny i kordonka. Babcia zawsze siedziała pod kaflowym piecem i haftowała, opowiadając przy tym niesamowite historie. Wiele razy przychodziły do niej w zimowe wieczory jej koleżanki i razem haftowały. Słuchałam ich opowieści, śpiewu, rozmów. To było niezwykłe. Dziadek za to darzył wielką miłością książki. Jak nikt potrafił opowiadać. To właśnie on zaszczepił we mnie wielkie upodobanie do słowa pisanego i mówionego. Sam również pisał bajki i opowiadania. Tylko kilka z nich przetrwało do dzisiaj. Te dwa światy – literatura i regionalizm – były dla mnie jako małej dziewczynki przykładem wielkiej pasji. Właśnie w tym starym domu w Pniewie narodziło się moje marzenie o pisaniu. Te wszystkie wspomnienia były podstawą decyzji, by fabułę powieści „Powrót do starego domu” umieścić w Pniewie. Sama powieść jest fikcją literacką, prawdziwe są jedynie tragiczne wydarzenia, które rozegrały się w Pniewie w maju 1944 r.

3.     Jak i kiedy pojawił się pomysł, by do powieści „Powrót do starego domu” nagrać teledysk?

Pisząc powieść, pomyślałam sobie, czemu nie miałaby powstać do niej piosenka. Napisałam więc tekst piosenki. Potem pojawiło się kolejne marzenie, by do słów powstała melodia. A że mam w rodzinie muzyków, to poprosiłam ich o pomoc. Temat się bardzo spodobał, od razu wzięliśmy się do pracy. Nagraliśmy klimatyczną piosenkę. Wykonuje ją  moja przyjaciółka Jana Dąbkowska, muzykę skomponowali Marek Modzelan i Maryla Modzelan. Pomyślałam, że do piosenki dobrze byłoby nagrać coś w rodzaju teledysku. Rzuciłam mojej rodzinie i przyjaciołom hasło do działania. Zamiar się spodobał i tak zaczęliśmy tworzyć nasze wspólne dzieło. Wyszło według mnie idealnie! Teledysk nawiązuje bezpośrednio do fabuły książki. Oglądając go, można podziwiać niezwykłe krajobrazy moich stron rodzinnych. Teledysk oddaje charakter powieści, intryguje. Spowodował lawinę niezwykle miłych słów, ale też i pytań, skąd taki pomysł i jak tak wielkie marzenie udało się spełnić. Opublikowałam go już w sieci. Cieszy się ogromnym zainteresowaniem. A ja jestem szczęśliwa, że mogłam spełnić swoje marzenia. Teledysk można obejrzeć na youtubie oraz na moim profilu na FB.

4.     Czy w głównej bohaterce ukryła Pani jakieś własne cechy?

Zapewne poprawą odpowiedzią byłaby ta, że absolutnie bohaterka nie jest mną i nie ma moich cech. Ja tak nie zrobię, ponieważ jestem zdania, że owszem nie jest to książka o mnie i Alicja nie jest mną, ale na pewno jest w niej kilka moich cech. Jest na to bardzo proste wytłumaczenie. Każdy pisarz, również ja, pisze swoje powieści korzysta ze swojego doświadczenia życiowego i zawodowego. I czy tego chce, czy nie chce, na pewno na kartach swojej powieści pojawiają się jego cechy, emocje, doświadczenia, stany. Ja nazywam to „mruganiem do czytelników”. W mojej powieści „Powrót do starego domu” na pewno pojawiają się jakieś moje cechy i doświadczenia. Na przykład Alicja ma w sobie smykałkę detektywistyczną. Ma to po mnie! Nie dość, że uwielbiam tajemnice sprzed lat, niewyjaśnione sprawy, to jeszcze przez dosyć długi czas pracowałam jako asystentka detektywa! To już Państwo wiecie, jakie cechy Alicja Pniewska ma po mnie :-) Może jeszcze inne? Kto wie…

5.     Ma Pani własny „stary dom”? Co Panią do niego ciągnie?

Tak, mój stary dom, o którym wspominam w różnych wypowiedziach, istnieje naprawdę. Do tego jest rzeczywiście stary. Zbudowali go moi dziadkowie w miejscowości Pniewo, w której rozgrywa się akcja mojej powieści „Powrót do starego domu”. W tym domu spędziłam swoje wczesne dzieciństwo, które do teraz uważam za niezwykły etap mojego życia. Wszystko przeminęło, ukochanych dziadków już nie ma, a stary dom wciąż tam stoi. Jest moim ulubionym miejscem na ziemi i bardzo się cieszę, że w moich rękach jest tak bezcenny element rodzinnej historii. Przede wszystkim jest to dom, w którym czas się zatrzymał. Owszem, przeszedł remont i teraz wygląda inaczej niż te trzydzieści lat temu, jednak nie stracił swojego uroku i niezwykłej atmosfery, jaka tam panuje. Zostawiłam wiele elementów dawnego wystroju, jest też dużo akcentów regionalnej kultury kurpiowskiej np. haftowane obrusy i serwety. W starym domu powstają moje najlepsze teksty. Mam tam ciszę, za oknem słychać jedynie śpiew ptaków, czuję się tam bardzo bezpiecznie. 

6.     Jaki jest najważniejszy drogowskaz, który wyniosła Pani z rodzinnego domu?

Od swoich rodziców i dziadków słyszałam zawsze, by podążać w życiu za swoimi planami i marzeniami, których realizacja zależy tak naprawdę od mojej pracy, determinacji i czasami ryzyka. Zawsze powtarzali, że nauka i otaczanie się mądrymi ludźmi procentuje mądrymi wyborami i to jest tak naprawdę klucz do sukcesu. Z perspektywy czasu uważam, że tak właśnie jest. Dzisiaj sama będąc nauczycielem akademickim, a także pracując z dziećmi i młodzieżą, kładę nacisk na pokazanie im, że ich życie i ich wybory w dużej mierze zależą od nich. Nie można wszystkiego zrzucać na pochodzenie, warunki w domu, szczęście lub pech, ale trzeba zakasać rękawy i brać się do pracy. Ponadto pracuję z seniorami i od nich dostałam potwierdzenie, że na starość niczego się tak nie żałuje jak przegapionych okazji, zbyt słabego podążania za marzeniami, czy kierowania się opinią innych. Szkoda życia. Trzeba działać i stawiać na swoje marzenia. One są najważniejsze.

7.     Wiadomo już, kiedy ukaże się drugi tom trylogii o starym domu?

Właśnie go kończę i mam nadzieję, że jak najszybciej przekażę dobre wieści o dacie premiery! Mogę uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, że drugi tom ma w sobie wiele tajemnic, bohaterowie na pewno zaskoczą czytelników, a zwroty akcji wiele razy podniosą ciśnienie. Niech się dzieje! Przecież o to w literaturze tak naprawdę chodzi… Zawsze rządzą emocje!

Dziękuję za rozmowę! 

Więcej informacji na temat Ilony można znaleźć na FB i na Jej stronie autorskiej :-) Zapraszam! A poniżej... teledysk! Oglądajcie i przede wszystkim czytajcie książkę! Moja recenzja powieści:




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)