poniedziałek, 12 sierpnia 2019

"Marzycielka" - Katarzyna Michalak (recenzja przedpremierowa Mamy Dropsa!)


Katarzyna Michalak, Marzycielka, Wydawnictwo Mazowieckie 2019.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam niezwykle serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji ostatniego już tomu Trylogii Autorskiej Katarzyny Michalak „Marzycielka”. To cudna, pełna emocji opowieść o kobiecej samotności,  tęsknocie za miłością i marzeniach, które najpierw wydają się być  nierealne. Ale czyż nierealne są marzenia o własnym domu z ogrodem, o pracy, która stanie się pasją, o zdrowiu, o tym, żeby nie być głodną, mieć kogoś, kto będzie lekiem na samotność?  Czy tak poranione serce kobiety tęskniącej za miłością potrafi zaufać przyjaźni, wybaczyć i znowu pokochać? Czy wreszcie Ewa znajdzie w sobie siłę, by odbudować z gruzów swój świat? Czy po jednej z najczarniejszych nocy w swoim życiu Ewa dostrzeże piękno gwiazd? Czy  uda się jej sięgnąć po gwiazdkę z nieba i ją zdjąć?

Osamotniona, cierpiąca i sponiewierana Weronika znalazła się na dnie i targnęła się na swoje życie. „Tej nocy Weronika odejdzie na zawsze. Jej miejsce zajmie Ewa Kotowska. Pisarka” – tak dramatycznie zakończył się drugi tom trylogii „Zagubiona”. Bohaterka przeżyła, uratował ją dr Kochanowski, pojawił się też znowu na chwilę Wiktor. Obaj poznali wstrząsającą historię Ewy jako żony psychopaty: o nocy poślubnej, gwałtach, zdradach, biciu, utracie córeczki, uwięzieniu przez oprawcę Jeremiego i wreszcie o wyrzuceniu z domu i odrzuceniu nawet przez rodziców. Ani ona, ani doktor nie wiedzieli i nie mogli wiedzieć, dlaczego Wiktor nie wyrwał ukochanej z rąk oprawcy. Dla jej dobra trafiła do szpitala psychiatrycznego. Ale o tym jeszcze nie wiedziała. Zamknęła się bowiem we własnym cierpieniu, stała się więźniem własnej, chorej duszy. Znowu pojawił się Wiktor i zostawił ją pozbawioną nadziei i złudzeń. I wtedy ordynator wpadł na genialny pomysł, ażeby Ewa zaczęła pisać na laptopie o tym, co jej w duszy gra. W ten sposób kobieta pisząc książkę, uratowała swoje życie, bo nie utraciła nadziei. Dzięki książkom nauczyła się od nowa żyć. Kochała i była kochaną, bo na kartach jej powieści żył Wiktor – Jakub, czarnooki drań. Terapia pisaniem przyniosła efekty, Ewa poznała na sali Julię i Agatę, które stały się jej przyjaciółkami i razem zamieszkały po opuszczeniu szpitala. Wiktor też się zjawił z nowiutkim laptopem, który przydał mu się do opieki nad ukochaną, o czym nie miała pojęcia. „Los się nagle ulitował i sypnął na Ewę deszczem gwiazd”. Ewa dzięki przyjaciółkom i lekom wyzdrowiała i pragnęła powrócić do zawodu weterynarza. I Bóg obdarował ją gwiazdką z nieba – pracą w zoo. Znowu zabłysnął promyk nadziei, który szybko rozproszył mrok. Świat się dla niej jednak szybko skończył – oprawca się zemścił, zastawił pułapkę i się zatrzasnęła. Ileż różnorodnych emocji przeżywała bohaterka: bezsilność, wegetacja, rezygnacja z siebie, rozpacz, tęsknota, depresja – rak duszy, podstępny zabójca. Pojawiał się Wiktor, który obdarowywał Ewę miłością i nadzieją. Uratowały ją także napisane powieści - „Ferrin” ustrzegła przed obłędem, a „Poczekajka” przywróciła chęć do życia, radość, ciekawość świata. Ale znowu wylądowała na dnie, na jakiś czas ojciec odmienił jej los. Marzenie o pracy się spełniło, z czasem praca zaczęła jej szukać. Marzenie o bezpiecznej przystani życiowej było w zasięgu ręki, ale droga do niej okazała się bardziej wyboista, niż Ewa mogła sobie wyobrazić. „Mówi się, że gdy pragniesz czegoś całym sercem, tak mocno, że aż boli, cały wszechświat pochyla się nad tobą, by spełnić twoje Wielkie Marzenie”. Póki co wszechświat był głuchy na „chcę” Ewy. I znowu przez ludzką podłość bohaterka pogrążyła się w rozpaczy, z której ją nagle ktoś wyrwał, podał pomocną dłoń. Znajomość przerodziła się w głęboką przyjaźń,  nacechowaną bezwzględną uczciwością i umocniona wspólną pasją – książkami.

„Nie liczą się zranione uczucia, liczy się tylko dobro książki”. Szczęśliwa Ewa Kotowska była pisarką, znalazła swoją przystań życiową, która dała jej zdrowie, spokój, nadzieję i poczucie bezpieczeństwa. Jednak smutna przeszłość nauczyła ją nieufności, dlatego też wolała samotność mimo tęsknoty za miłością. A Wiktora nie widziała już od czterech lat. Powieści trafiły na listy bestsellerów – „(…)  ukochane książki, wypieszczone, pisane sercem, wypełnione emocjami, nieraz trudnymi, które wyrywała ze swej poharatanej duszy, odnoszą takie sukcesy. Dzieliła się swoim szczęściem z całym światem”. Jej sukces wywołał zawiść pisarek, wylała się fala hejtu nie tylko na Ewę, ale i na czytelniczki sięgające tak chętnie po jej książki. Krytycy urządzili podłą nagonkę. Zrozpaczona zatraciła się w pisaniu.  I znowu pojawił się Wiktor na cztery długie tygodnie, i znowu mogli się zachłystywać miłością, codziennością, słuchać nawzajem swoich zwierzeń. On również opowiedział jej swoją bolesną i mroczną historię, w której pojawił się ich wspólny wróg. On też pewnego dnia przyniósł Ewie straszną wiadomość. Kolejny ktoś zabrał Ewie coś bezcennego – poczucie bezpieczeństwa. A wtedy była także odpowiedzialna za pewnego „Ktosia”, dla którego pragnęła jeszcze bardziej żyć. Jakie wówczas odważne życiowe decyzje podjęła Ewa, płacąc bardzo wysoką cenę za wszystko? Gorąco polecam przeczytać książkę tak pełną emocji. Emocje bohaterki udzielały się i mnie podczas czytania. Miałam wrażenie, że jestem gdzieś obok bohaterki, uczestniczę z boku w wydarzeniach, ale strach nie pozwala mi podejść i wyciągnąć pomocnej ręki w jej kierunku. Jak dobrze, że dzięki kompozycji powieści obok strachu pojawiała się także i nadzieja, że skoro ta część nosi tytuł „Marzycielka”, bo Ewa nie zrezygnowała , nie porzuciła nigdy marzeń, to historia bohaterki będzie miała szczęśliwe zakończenie. Obiecała to czytelniczkom Katarzyna Michalak.

Losy Ewy poznajemy z fragmentów jej zapisków, opowiada je z perspektywy czasu doktorowi Piotrowi i wydawcy książek, swojemu wieloletniemu przyjacielowi oraz Wiktorowi czy też przyjaciółkom.

Bohaterem ważnym w powieści jest Wiktor Helert , ukochany mężczyzna, przyjaciel z dzieciństwa, którego dramatyczne przeżycia są owiane tajemnicą i na kartach książki stopniowo odkrywane. Ileż niespodzianek zgotował okrutny los dla Ewy i Wiktora?! Ale zakończenie jest wręcz zdumiewające. To miłość o wielkiej sile doprowadziła do takiego finału.

Akcja powieści trwa kila lat, więc zaczyna ją prolog. XXIX rozdziałów podzielonych jest gwiazdkami na części – zatytułowanych imionami bohaterów lub nazwami wydarzeń. Całość wieńczy epilog. Zastosowanie takiej kompozycji porządkuje wydarzenia dziejące się na przestrzeni kilku lat a zwroty akcji wywołują w czytelniku feerię emocji i uczuć. Kasia Michalak, mistrzyni emocji, napisała powieść pięknym, pełnym różnorodnych emocji i uczuć językiem, zaprawionym momentami dosadnym słownictwem, kolokwializmami. Zastosowała indywidualizację języka, dzięki temu zabiegowi postacie zyskały na autentyczności.

Zgadzam się w pełni z opiniami Czytelniczek zamieszczonymi na skrzydełkach cudnej okładki, że „Marzycielka” to godna następczyni „Pisarki” i „Zagubionej”. To najpiękniejsza, najbardziej emocjonująca opowieść o samotności, tęsknocie, miłości, nadziei, przyjaźni i marzeniach. Dno, koniec świata, apokalipsa – a miłość o potężnej sile może dokonać cudów w życiu poharatanych tak bardzo przez los bohaterów. Na kartach powieści oprócz pary głównych postaci poznajemy też plejadę bohaterów drugoplanowych, bardzo dobrze wykreowanych, bardzo prawdziwych. Czy Ewa Kotowska to Katarzyna Michalak? Dla mnie to nie jest istotne, mimo że książki Ewy Kotowskiej noszą tytuły  pierwszych książek Kasi, po które chcę znowu sięgnąć. Może to celowy „zabieg”, dzięki któremu poznałam blaski i cienie bycia pisarką. Ale wiem jedno, że każda z nas jako matka przeżywa całą gamę emocji, by zapewnić sobie, bliskim poczucie bezpieczeństwa, zaspokoić potrzeby, zapewnić spokojne życie. każda z nas otarła się o strach, lęk, bezradność a marzenia sprawiały, że pojawiał się promyk nadziei i wiary, że będzie dobrze, będzie lepiej. Przecież każda z nas ma prawo do szczęścia. O tym jest ta opowieść, którą pochłonęłam, bo bardzo mi się podobała. Po prostu bardzo lubię czytać książki Katarzyny Michalak!

Zapraszam więc do lektury Trylogii Autorskiej, (nie)autobiograficznej Kasi Michalak – najpiękniejszej w dorobku pisarskim.
Wydawnictwu Mazowieckiemu dziękuję z całego serca za egzemplarz do recenzji

6 komentarzy:

  1. Ależ śliczna recenzja. Ja poczekam na wydanie pakietu tej serii. Wyjdzie na pewno taniej. Mam w planach ogromnych przeczytać całość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedyś z pewnością sięgnę po tą serię :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie napisane. To moja ulubiona pisarka a książki Kasi Michalak kocham.💗📕🌹 Seria wspaniała.
    Wszystkie książki przeczytane oprócz najnowszej.
    To jedyna pisarka,której posiadam wszystkie ksiazki.

    OdpowiedzUsuń
  4. Takim swolami opowiedziec o tym co przezywalam czytajac kolejne powiesci i ta ostatnia? Jedna pytanie nie saje mi pokoju : cet w zyciu pani Michalak byl ktos taki jak Wiktor H? Czy ona tez tak bardzo cierpiala? Jesli tak to wspolczuje...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)