czwartek, 25 października 2018

"Spadek" - Kasia Bulicz-Kasprzak (#MamaDropsaCzyta)


Kasia Bulicz-Kasprzak, Spadek, Wydawnictwo Edipresse.
#MamaDropsaCzyta

„To, czego nie chcesz, może okazać się tym, czego najbardziej potrzebujesz”.

Bardzo polubiłam powieści Kasi Bulicz-Kasparzak, gdyż są pełne emocji, humoru, skłaniają do refleksji, przemyśleń, za świetne kreacje bohaterów i piękny język. Bohaterką jej najnowszej książki pt. „Spadek” jest Dorota Jakubiec, absolwentka japonistyki, tłumaczka, którą po roku rzucił kolejny chłopak Kuba, a jego miejsce zajął bardzo absorbujący pies, oddany na pół roku przez przyjaciółkę. Pojawienie się Dusi w domu spełniło dziecięce marzenie Doroty. Dziewczyna nie miała czasu na rozpacz, ponieważ otrzymała telefon ze szpitala w Tomaszowie Lubelskim, że na oddziale od miesiąca przebywa jej osiemdziesięcioletni dziadek i nikt z rodziny się nim nie interesuje. Najwyższa pora, żeby wnuczka się nim zajęła. A wnuczka nigdy w życiu nie widziała dziadka, ponieważ ojciec biologiczny wyjechał tuż po jej urodzeniu i też go nie znała. Lukę wypełnił Mikołaj, który ożenił się z matką. Dorota bardzo go kochała, nawet bardziej niż matkę. Matka nie znosiła wprost rozmów na temat biologicznego ojca. Mimo wszystko bohaterka pojechała do szpitala na spotkanie z dziadkiem i odwiozła go do domu a nawet zrobiła zakupy. Dom, otoczony starym sadem, był potwornie wewnątrz zapuszczony. Rozmowa z dziadkiem się nie kleiła, ale sąsiadka była za to rozmowna. Do tej pory to ona i mąż pomagali dziadkowi, zawieźli go do szpitala. Dorota miała wsparcie w Celinie, cioci-babci, która zastępowała jej babcię, i była dla niej jak najlepsza przyjaciółka. Pojawienie się dziadka obudziło to samotne, porzucone dziecko, które wciąż drzemało we mnie. Od tej pory wnuczka co tydzień odwiedzała dziadka, próbowała jakoś ogarnąć zapuszczony dom, zrobić zakupy, usiłowała z nim porozmawiać, odwiedzała sąsiadów. Udało się jej znaleźć nocleg w „U Kim” . Nie miała jeszcze pojęcia, że dzięki Kim, nowej przyjaciółce, zmieni niebawem swoją przyszłość. Uchyliłam drzwi swojej duszy, a Kim zajrzała do środka i tak została moją przyjaciółką. Mikołaj z kolei uświadomił córce, że opiekując się odpowiedzialnie dziadkiem, zda egzamin z człowieczeństwa. Matka nigdy nie poznała rodziców Mariana, biologicznego ojca Doroty. Ale sprawa z dziadkiem przyczyniła się do szczerej rozmowy córki z matką, w wyniku której mama udzieliła jej oczekiwanego przez lata wsparcia. W każdą sobotę dziadek czekał na wnuczkę, a jeśli jej coś wypadło i się nie pojawiała w chałupie, to nawet dzwonił do niej. Pokazał jej stare zdjęcia babci Marianny, opowiedział jej wojenną , niezwykle poruszającą historię swojej i babci rodziny. Obydwoje płakali. Na zdjęciach pojawił się i Marian, po którym Dorota odziedziczyła urodę. Co roku przed świętami stary ojciec czekał na syna. Samotność spowodowała u niego zgorzknienie. Uświadomiła to Dorocie ciocia Celina. Autorka pokazuje jak między wnuczką i dziadkiem po tylu latach rodzi się powoli więź emocjonalna. Jakimś cudem udało się Dorocie wyrwać dziadka z domu, by spędzić Wigilię i Boże Narodzenie z ciotką Celiną w pensjonacie u Kim. Magia świąt zadziałała. A co z marzeniem Doroty o miłości i szczęściu? U Kim poznała jej syna Adama, spodobał się jej, spędzili ze sobą święta, było nawet romantycznie. Ale Dorota po ostatnich doświadczeniach sercowych nie chciała się pchać w kolejny związek, z których każdy kończył się fatalnie. Nie traciła jednak nadziei, że wielka namiętna miłość od pierwszego wejrzenia jest jeszcze wciąż przed nią i wyleczy ją z samotności. Pewnej soboty śnieżyca uniemożliwiła Dorocie powrót do domu, do pracy. Miała dużo czasu na rozmowy z dziadkiem, m.in. o ojcu Marianie, na oglądanie zdjęć, przemyślenia, refleksje. Dziadek bardzo żałował, że nie wiedzieli z babcią o istnieniu wnuczki. To pogłębiło ich relacje jeszcze bardziej, martwili się wzajemnie o siebie. Dorota dzielnie sama lub z ojczymem Mikołajem odwiedzała dziadka w każdą sobotę, wyczekując wiosny. A co przyniosła bohaterom wiosna? Ważny telefon z Edynburga od Lou, przyjaciela ojca informujący o chorobie nowotworowej Mariana i jego ciężkim stanie. Przed śmiercią syn chciałby się zobaczyć z ojcem. Marian też nie wiedział o istnieniu córki. To dla nich ostatnia szansa , aby się poznali. To przecież jej ojciec, musi do niego pojechać. Ponieważ dziadek bał się latać, czekała ich wyprawa samochodem, Mikołaj i Adam podjęli się jazdy. Dzięki temu akcja powieści przenosi się do pięknej Szkocji, poznajemy bliżej Edynburg, tradycyjne dania szkockie. Niezwykle wzruszające są momenty, w których Dorota poznaje ojca.

Marian gasł w oczach jak dopalająca się świeczka. Patrzyłam, jak mój stwórca szykuje się do drogi, powołany przez Stwórcę wyższej rangi.

Czy Dorota wybaczyła umierającemu ojcu? Jakie uczucia targały jej duszą?
Dlaczego historia miłości Mariana i Lou była tak intrygująca? W Szkocji Dorota poznała niezwykle pięknego mężczyznę Jamesa, siostrzeńca Lou, który był jej przewodnikiem po stolicy Szkocji. To były najmilsze chwile podczas pobytu. Dorota obiecała przyjechać tu na dłużej. Latem zafundowała sobie więc pięciodniowy urlop właśnie do Szkocji. Spędziła bajeczny czas z Lou, która jak wróżka za pomocą czarodziejskiej różdżki – karty kredytowej przemieniła kopciuszka w piękną królewnę, dzięki temu bajkowa królewna Dorota mogła udać się na randkę z pięknym Jamesem do drogiej restauracji. Ale czy to, że James się podobał dziewczynie wystarczy, żeby z nim została na zawsze? Czy w życiu chodzi o walentynkowy róż?! Piękna Szkocja zauroczyła dziewczynę, a co z rodziną, przyjaciółmi odpowiedzialnością. i znowu szczęśliwe chwile nie trwały zbyt długo. W jaki sposób James zraził Dorotę do siebie?

Zakochiwanie się można porównać do stania na molo nad jeziorem w cudowny letni dzień. Świeci słońce, jego promienie rozbijają się w zmarszczkach wody na tysiące brokatowych błysków. Kiedy jest się całkiem młodym, w ułamku sekundy podejmuje się decyzje, bieg po molo, skok w toń i człowiek jest już zanurzony w miłości. W miarę przypływu lat decyzja o skoku przestaje już być taka prosta. Mamy świadomość, że woda jest zimna, bywa brudna i śmierdząca. Ale skoro wszystkie koleżanki już tam są… No i w końcu przychodzi taki czas, gdy stoimy na molo, patrzymy w wodę i zastanawiamy się, bo łatwiej z kimś pójść do łóżka, niż się w nim zakochać.

Wróciła więc do Warszawy, do stęsknionego dziadka, za którym również tęskniła. Był dla niej kimś ważnym. Musiała wszystko przemyśleć i nabrać dystansu do samej siebie. Kto jej pomógł przemienić się wewnętrznie? Na jaką decyzję zdobyła się Dorota? Czy wreszcie odważnie spojrzała w przyszłość i uruchomiła maszynę zmian? A co z Adamem? Czy los podsunął jej to, czego tak naprawdę potrzebowała? Zachęcam gorąco do sięgnięcia po tę niezwykle interesującą książkę.Powieść napisana jest pięknym językiem, zaprawionym humorem, ale i liryzmem, szczególnie w opisach przyrody, które pomagają wyrazić stan duszy bohaterów. Kasia Bulicz-Kasprzak stworzyła świetne kreacje bohaterów, historia otrzymanego niespodzianie w spadku dziadka i wnuczki poruszyła mnie do głębi. Ta rodzinna rewolucja spowodowała tyle zmian w życiu bohaterki, jakich się absolutnie nie spodziewałam. W tej powieści jest pełno mądrości życiowych, które nam mogą pomóc w wielu sytuacjach. I na koniec ostatnia z nich adresowana do tych, którym brakuje odwagi, aby dokonać zmian w życiu:

Życie jest jedno. Jeśli teraz nie pójdziesz własną ścieżką, drugiej szansy nie dostaniesz”.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

1 komentarz:

Dziękuję za przeczytanie recenzji i Twój komentarz. Zapraszam ponownie :)