środa, 13 listopada 2019

"Nieświęty Mikołaj" - Magdalena Kordel (recenzja + konkurs)


Magdalena Kordel, Nieświęty Mikołaj, Wydawnictwo Znak 2019.

I stało się! Pierwsza świąteczno-zimowa lektura za mną. Tegoroczne tournée rozpoczęłam od powieści jednej z moich ulubionych polskich pisarek. Tym razem Magdalena Kordel zabrała mnie do świata włóczki i pchnęła prosto w ramiona nieświętego Mikołaja, który przywraca wiarę, nadzieję i miłość – nie tylko w czasie świąt Bożego Narodzenia.

„Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość”. [1 Kor 13;13]

Jaśmina spodziewała się oświadczyn. Marzyła o wspólnych wieczorach w przytulnym domu przy kominku, o radosnym pisku dzieci i stabilności finansowej. Zamiast tego dostała… kosza. I to nie wprost od ukochanego Radzia. Mężczyzna, a raczej totalny obibok i oszust, do zerwania związku wykorzystał kilkulatka. Julek dostarcza Mince list, w którym niewierny partner wyznaje jej wszystkie grzechy. Dziewczynie w jednej sekundzie wali się cały świat. Zostaje sama. Chociaż nie – z listu jasno wynika, że gigantyczne długi sprowadzą na jej kark wierzycieli… Załamana kobieta nie wie, że to właśnie posłaniec złych wiadomości, Julek, zostanie w jej życiu na dłużej i wzajemnie sobie pomogą – nie tylko w świąteczną noc.

Czy grudzień przyniesie ukojenie?

Akcja powieści rozpoczyna się w listopadzie – to idealna propozycja lekturowa na aktualny czas. Jaśmina, z przyjaciółkami, babcią oraz szaloną ciotką u boku stara się posklejać swoje rozbite na drobne kawałeczki życie. Nie jest łatwo – kosmiczne zobowiązania finansowe pozbawiają jej dachu nad głową. Na szczęście ma „miejsce” – kąt, który daje jej spokój nie tylko fizyczny. Bliscy robią wszystko, by odzyskała wiarę i nadzieję w to, że miłość może być dobra, a Święta, na które zawsze tak czekała, magiczne.  

Magdaleny Kordel osłody tęsknoty

Jestem „dziadkową sierotką” – nie mam już ani babć, ani dziadków. Im jestem starsza, tym bardziej mi ich brakuje, zwłaszcza babć. Brakuje rozmów – tych o drobiazgach i tych poważnych; brakuje wspólnych chwil w szare dni i w świąteczne popołudnia; brakuje wspólnych wypieków i gotowania. Brakuje mi wszystkiego, co kojarzy się z babcią. Na szczęście literatura, niczym wigilijna noc, ma magiczne właściwości. Potrafi osładzać tęsknoty. Tym razem Magdalena Kordel koi moje tęsknoty związane z babcią. Postać Tomisi to babcia jak z obrazka. Pełna ciepła, troski. Potrafi przytulić, obetrzeć łzy, ale i postawić wnuczkę do pionu. Pozornie twarda, w środku mięciutka jak włóczka. I wnuczkę, i Czytelników przy okazji przygotowuje do nadchodzących świąt. Grudzień rozpoczyna od niezwykłej opowieści o wierze, nadziei i miłości. Jaśmina, mając w pamięci wydarzenia związane z chłopakiem marnotrawnym, przestaje wierzyć w istnienie tych cnót. Sama opowieść w tym roku nie wystarczy. Potrzeba cudu. Czy Tomisia go wymodli dla wnusi, która po śmierci córki i zięcia jest jej całym światem?

Dzieci to najlepsi nauczyciele dorosłych

Naprawdę tak uważam! Utwierdza mnie w przekonaniu Julek – najmłodszy bohater powieści. Ten kilkuletni chłopak, jak sam o sobie mawia „solidna firma”, może uczyć czytelników, co znaczy dotrzymanie obietnicy. Choć stan zdrowia babci pogarsza się z dnia na dzień, w rezultacie czego chłopczyk zapomina o beztroskim dzieciństwie, dotrzymuje danego słowa. Kosztem własnego zdrowia, nerwów i spokoju. Za dużo poświęcenie? Dziecięca naiwność? Może. Ale czy my dorośli nie mamy czasem tak, że łamiemy obietnicę, gdy pojawiają się pierwsze trudności z jej dotrzymaniem…? No właśnie…

Święty czy Nieświęty?

W czerwonym ubraniu, z brodą i workiem prezentów – taki obraz Świętego Mikołaja mamy niemal wszystkich. W swojej najnowszej powieści Magdalena Kordel udowadnia, że nie trzeba mieć pojazdu z reniferami ani dużego brzuszka, by czynić dobro. Mikołaj w tej historii przybiera niejedną postać – babci Tomisi, cioci Józefiny, trzech przyjaciółek Jaśminy… Także sama Jaśmina jest Mikołajem dla Julka, który, choć nie mówi o tym głośno, potrzebuje pomocy dorosłych. A kim jest tytułowy Mikołaj? Tego nie zdradzę! Sami musicie zajrzeć do niezwykłego „miejsca” Jaśminy i jej towarzyszek. „Miejsca”, gdzie z daleka widać, słychać i czuć nadchodzące święta – nie tylko dzięki ozdobom.

Nieświęty Mikołaj idealny na (przed)świąteczny czas!

Tę książkę czyta się naprawdę szybko – to zasługa świetnego stylu Autorki, który uwielbiam! Nieświęty Mikołaj to idealna propozycja nie tylko na czas Bożego Narodzenia. To powieść z przesłaniem, którą można czytać cały rok. Pani Magdo, bardzo dziękuję za tę historię! Za kopniaka do spełniania marzeń! Za wiarę, nadzieję i miłość, która czeka na jej kartach. Za przypomnienie, że nigdy nie wolno przestać wierzyć w cuda. Nie mogę się doczekać, kiedy uściskam Panią w moim Rzeszowie. Do zobaczenia!



Recenzja zachęciła Was do lektury powieści? Jesteście miłośniczkami twórczości Magdaleny Kordel? Weźcie udział w konkursie. Do wygrania egzemplarz Nieświętego Mikołaja!!! ;)
Co trzeba zrobić, by wygrać?

1.     Polubić profil Recenzje Dropsa Książkowego, Magdalena Kordel - strona autorska oraz Wydawnictwo Znak na Facebooku.
2.     Odpowiedzieć na pytanie: Kto był/jest Waszym prywatnym Świętym Mikołajem? Odpowiedzi należy wysyłać na adres e-mail:dropsksiazkowy@gmail.com. Proszę, by w miejsce tematu wpisywać „Nieświęty konkurs” – będzie mi łatwiej odnaleźć Wasze wiadomości w skrzynce. W treści dajcie też znać, z jakiego profilu polubiłyście wyżej wymienione strony na FB.
3.     Posiadać adres do wysyłki na terenie Polski.
4.     Będzie mi bardzo miło, jeśli przekażecie dalej wiadomość o konkursie. Grafikę można do woli pobierać i udostępniać.

I gotowe! Konkurs trwa od 13.11. do 20.11.2019 r. Wyniki zostaną ogłoszone na Facebooku najpóźniej 25 listopada. Zwycięzca otrzyma również stosowny e-mail.
Fundatorem nagrody jest Wydawnictwo Znak. Za wysyłkę odpowiadam ja. Facebook i serwis Blogspot nie są organizatorami ani sponsorami zabawy. Uwaga - biorąc udział w konkursie, wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych potrzebnych do wyłonienia i ogłoszenia laureata. Dane do wysyłki są mi przekazywane prywatnie i zaraz po nadaniu paczki kasowane.

wtorek, 12 listopada 2019

"Iskierka nadziei" - Anna Szczęsna (#MamaDropsaCzyta)


Anna Szczęsna, Iskierka nadziei, Wydawnictwo Kobiece 2019.
#MamaDropsaCzyta

‘Czasami, gdy się wydaje, że już nic się nie zmieni w naszym życiu, nagle dostajemy szansę”.

Zapraszam serdecznie do lektury przedpremierowej recenzji świątecznej powieści Anny Szczęsnej „Iskierka nadziei”. To piękna opowieść, która pomaga uwierzyć w cuda, przywrócić wiarę w dobro, dać nadzieję, że warto marzyć, bo marzenia się spełniają. A motorem wszystkiego jest miłość. Czasami więc warto zrobić coś, co podpowiada nam serce, nie oglądając się na rozum. Coraz bliżej Święta, a nastrój świąteczny, magia wigilijnej nocy, blask choinki sprzyja refleksjom, podsumowaniom, nowym postanowieniom. Zachęcam więc do sięgnięcia po tę książkę, by rozpalić w sobie ogień nadziei.

Bohaterem powieści jest bardzo wrażliwy, inteligentny i bardzo dojrzały jak na swój wiek, jedenastoletni Tomek Dzięcioł. Mieszkał tylko z mamą, która prawie cały swój czas poświęcała pracy. Mieli tylko siebie, wiedli skromne życie, Monika bardzo tęskniła za nieżyjącym od dawna mężem. W mieszkaniu po ukochanej babci ciągle czuła jej ducha. Pewnego dnia Tomek wracając ze szkoły, boleśnie upadł i otrzymał pomoc od starszej i bardzo smutnej pani w domku na działkach. Połączyła ich tajemnica – Tomek prosił, aby nie wspominała o ich spotkaniu a ona również nie chce, aby ktokolwiek się dowiedział, że tu mieszka w zimnym domku, bez bieżącej wody. Chłopiec nie miał pojęcia, że kobiecie towarzyszyły po śmierci męża jedynie smutek i samotność, a krótkie spotkanie z nim rozjaśniło mroki, w których przebywała. Jednak wspomnienie starszej kobiety z działek nie dawało Tomkowi spokoju. Był pewien, że ona tam mieszka, a komunikaty zapowiadały mroźny czas. Zaczął ją więc odwiedzać, przynosząc zakupy i czyniąc ją szczęśliwą. Była jak babcia, której nie miał, była samotna tak jak oni, poczuł z nią więź i w jej obecności stawał się dzieckiem. Nazwał ją Iskierką. A ona? Nie sądziła, że w dzisiejszych czasach wciąż jest miejsce na takie okruchy dobroci. To osłodziło jej gorycz bolesnej prawdy o miejscu, w którym się znajdowała. Żałosne, jak wyglądał schyłek jej życia.

Iskierka, jak postać z bajki,  pojawiła się w domu Tomka i Moniki przed świętami, gdy zdesperowana matka prosiła o cud, żeby się wydarzyło coś nadzwyczajnego, niespodziewanego i dobrego w ich życiu. Została zaproszona do ich życia, w którym wiele się zmieniło – wszak to magiczny czas. Zagościły: radość i ciepło, Tomek mógł stać się znowu chłopcem, oddawać się zabawom i przyjemnościom, Iskierka zdjęła z niego odpowiedzialność za wszystkich. Monika również poczuła się lepiej, przecież jeszcze nie tak dawno otarła się o epizod depresyjny. Dobrze Tomek cię nazwał. Iskierka. Taka mała drobina, co rozpala ogień, daje ciepło i jasność. Jesteś iskierką dobra. Iskierka z Tomkiem przygotowali potrawy na Wigilię i Święta, w domu zapanował iście świąteczny i uroczysty nastrój. Kobieta nie wiedziała, że  ten magiczny wieczór i dla niej będzie wyjątkowy, bowiem w domu Moniki pojawili się niespodziewani goście, którymi byli… syn Błażej, wnuczka Magda i jej mama Basia. To były magiczne Święta, wszak dobro powraca. Nie będę tu opowiadać historii syna Iskierki i jej wnuczki. Oj, działo się tu, działo!

To były wyjątkowe Święta, które diametralnie odmieniły życie bohaterów powieści. Aż trudno uwierzyć we wszystkie zbiegi okoliczności, które się przytrafiły. A Iskierka „jak prawdziwa iskra zarażała (…) swoim ciepłem i radością”. To było Boże Narodzenie pełne cudów. „Przypadek albo jakieś anioły maczały w tym palce”. Ale o tym , czy te wyjątkowe Święta zostawiły jednak trwały ślad w życiu bohaterów, możecie się przekonać, biorąc książkę do ręki.

Akcja powieści toczy się dalej, Sylwester, noworoczne postanowienia… Ale takiego zakończenia nie przewidziałam. Na koniec jeszcze zacytuję:
„- Gdybyś nie rozpaliła tego ognia, nas by tu nie było. Prawdziwa Iskierka z ciebie – powiedział ledwo słyszalnym szeptem, na co kobieta odpowiedziała: - Poeta z ciebie, Tomku, ale to nie moja zasługa(…)”.

Lubię pochłaniać książki Anny Szczęsnej – lekko się je czyta, dzięki stylowi i pięknemu językowi. Pisarka porusza w nich trudne tematy, ale zawsze daje nadzieję na lepsze jutro. Są przepełnione feerią emocji. A dostarczają ich nam świetnie wykreowani bohaterowie. Ale nie ze wszystkimi chciałabym usiąść przy stole wigilijnym... Akcja toczy się wartko, zaskakując nas nagłymi zwrotami. Dzieje się tu, dzieje! Powieść podzielona jest na krótkie rozdziały, co zwiększa tempo akcji.  I emocje – dostarcza nam wielu przeżyć historia Iskierki, Błażeja, Magdy. Piękna przyjaźń połączyła Iskierkę, starszą kobietę i Tomka, nastolatka nad wyraz dojrzałego i odpowiedzialnego chłopca. A  świąteczny nastrój – aura, potrawy, wypieki, sprawiły, że już ustaliliśmy z moją Rodziną menu świąteczne. Zachęcam gorąco do lektury tej niezwykłej powieści, życząc aby i podczas nadchodzących Świąt wydarzyły się cuda. Niech każdy nasz dom wypięknieje pod wpływem wypełniającej go miłości.

Wydawnictwu bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.