środa, 17 lipca 2019

"Sekrety Julii" - Anna Płowiec


Anna Płowiec, Sekrety Julii, Wydawnictwo Znak 2019.

Z niecierpliwością czekałam na tę premierę! W cieniu magnolii – debiutancka powieść Anny Płowiec, ogromnie przypadła mi do gustu. Dbałość o język, nieoczywista fabuła, bohaterowie z tajemnicą skrywaną w cieniu rozłożystego drzewa… Z Sekretami Julii jest podobnie. Silne, a zarazem kruche, postaci kobiece, przeszłość pukająca do drzwi, przyjaźń i miłość, która, niemal dosłownie, przenosi góry i kwitnące bzy. To była prawdziwie literacka uczta!

Kto czytał W cieniu magnolii, bez trudu pozna bohaterki i tej historii. W Sekretach Julii poznajemy losy postaci tuż po tragicznym wypadku Wiktora, kilkanaście lat przed właściwą akcją debiutanckiej powieści autorki. Alicja i Danka – przyjaciółki od zawsze, wspierają się w trudnych chwilach. Ala w krótkim odstępie czasowym traci męża i mamę. Z trudem funkcjonuje. Jej jedyną motywacją do życia jest 10-letnia córeczka Kasia, która, podobnie jak mama, na skutek wydarzeń traci radość i beztroskość. Wydaje się, że nic nie jest w stanie ukoić ich bólu. Zmotywowana przez Danusię, a właściwie bardziej przez złożoną nieopatrznie obietnicę, Alicja rozpoczyna porządkowanie rzeczy po matce i remont. Nigdy nieotwierane szuflady i szafy skrywają niejeden sekret Julii – matki Alicji. Listy, zdjęcia… Ala poznaje historię, o której nie miała pojęcia. Nie wie, że rozwikłanie tajemnicy sprzed lat odmieni jej życie na zawsze…

Akcja powieści rozgrywa się zarówno we współczesnym Krakowie, jak i w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej. Główną bohaterką w częściach poświęconych wydarzeniom sprzed lat jest, jak można się domyśleć, Julia – matka Alicji. Świeżo upieczona studentka polonistyki wraz z nowopoznaną koleżanką wyrusza  góry. Babski wypad, wbrew woli rodziców, mógł mieć tragiczne skutki. Na szczęście na drodze dziewcząt stanęli Adam i Sylwester. Ewa, jak nakazuje tradycja od początku świata, wpada w oko Adamowi – zresztą z wzajemnością. Nie ma wątpliwości, że Sylwek zakochuje się w Julii. Dziewczyna z dobrego, partyjnego domu, jest jednak nieco wycofana. Ucieka przed adoratorem, broni się przed wyraźnie rodzącym się i w jej sercu uczuciem. Nie ucieka zbyt długo, bowiem w Krakowie ich drogi krzyżują się na dobre. Wielka miłość wydaje się nie mieć żadnych przeszkód. Niestety, los ma inne plany dla zakochanych. Łamanie konwenansów, ucieczki czy działania wbrew sobie mogą nie wystarczyć, by ocalić tę miłość… Czy uczucie Julii i Sylwka doczeka się happy end’u? Czy Alicja pozna skrywany przez lata sekret matki? Tego dowiecie się – a jakże, z lektury.

Mam wrażenie, że wątki Alicji i jej matki są do siebie podobne. Czy Ala powiela zachowanie matki? Tak bym tego nie nazwała. Po prostu – obie, dla miłości i z miłości, muszą wiele znieść. Los je doświadcza okrutnie. Ich pragnienia w jednej chwili są spełniane i rujnowane. Obie panie mają przy swoim boku oddane powiernice. Danka i Ewa są do siebie bardzo podobne, a zarazem kompletnie różne od przyjaciółek. Ala i Danka oraz Julia i Ewa są jak ogień i woda, jednak doskonale się uzupełniają. Służą wsparciem, radą i obecnością w dobrych i w złych chwilach. Przyjaciółki idealne? Nie, bo nie ma ludzi idealnych. Tacy też są bohaterowie Anny Płowiec. Mają swoje wady, słabości, trudne, a nawet tragiczne momenty... Przez to jednak stają się jeszcze bliżsi czytelnikom. Ala, Danka, Julia, Ewa… Takie kobiety żyły w PRL-u, takie kobiety żyją dziś. Pozornie silne, twarde baby, w środku kruchutkie jak porcelana, marzące o miłości i poczuciu bezpieczeństwa w sinym męskim ramieniu. Muszą jednak, przez jakiś czas, zadowolić się pragnieniami… Bo los nie daje nam wszystkiego. Nie daje nam na zawsze…

Kolejnym atutem tej powieści, obok dwóch czasów akcji, jest język. Jeśli od czasu do czasu czytacie moje recenzje, wiecie, że zwracam na niego uwagę. Lubię, gdy z kartek czuć miłość do języka i szacunek do języka. Anna Płowiec czerpie to, co najpiękniejsze z polszczyzny. Bawi się nią umiejętnie. Dostosowuje styl do danej postaci. Ułożona Julka? Nienaganne wypowiedzi. Szalona Ewka? Prosty, nie do końca poprawny przekaz. Język żyje wraz z bohaterami. Jego serce bije emocjami, pragnieniami tęsknotami… Autorka skupia się nie tylko na uczuciach. Możemy bowiem zwiedzić Kraków i miejsca popularne w mieście królów w czasach PRL-u. Inne czasy, zatem inna kultura, zwyczaje, ubiór – Anna Płowiec nic nie pomija, nie koloryzuje. Na kartach najnowszej książki przedstawia świat znany wielu nam tylko z opowieści rodziców czy dziadków. A może przez wielu też dobrze pamiętany? Sekrety Julii to też piękne, zapierające dech w piersiach opisy gór – ich tajemnicy, krajobrazów bez końca i grozy, jaką ze sobą niosą. Sekrety Julii to bez, spoglądający także z okładki. Bez tak bardzo ważny, tak bardzo symboliczny dla kilku pokoleń bohaterów. Bez owiany w tajemnicą. Bez niosący życie, miłość, nadzieję, ale i wielkie cierpienie.

Tak podobne, a tak różne. Żyjące w innych czasach, a zmagające się z podobnymi problemami. Matka i córka. Zakochane. Wierne w przyjaźni. Sekrety Julii, a właściwie ich odkrycie ma ogromny wpływ na życie Alicji. Czy po rozwiązaniu zagadek sięgających lat 60. jej życie zapachnie bzem? Pogodzi się z przeszłością? Z tym, że nigdy nie pozna odpowiedzi na pewne pytania? A może nadal będzie się skrywać w cieniu magnolii?  Musicie, musicie sami się dowiedzieć, sięgając po dzisiejszą premierę.

Poznajcie Sekrety Julii. Ta książka wzrusza do łez i bawi do łez. Anna Płowiec pisze o życiu takim, jakie jest. Nie ma jednorożców na tęczy. Jest za to samotne macierzyństwo, puste półki w sklepach, towar spod lady, antysemityzm, początki depresji… Czy to smutna powieść? Nie – wręcz przeciwnie! Jest w niej dużo miejsca na miłość i nadzieję. I na oczyszczenie – na przykład w kąpieli (łez)…

Polecam! Jeśli jeszcze nie macie swojego egzemplarza, zajrzyjcie jutro wieczorem na Dropsowego Facebooka. Będzie konkurs ;)

Wydawnictwu serdecznie dziękuję za egzemplarz!

poniedziałek, 15 lipca 2019

"Kastor" - Agnieszka Lingas-Łoniewska (#MamaDropsaCzyta)


Agnieszka Lingas-Łoniewska, Kastor, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta

Agnieszka Lingas-Łoniewska, wrocławska pisarka, autorka ponad 30 bestsellerowych powieści, nazwana przez swoich czytelników Dilerką Emocji, napisała kolejną książkę „Kastor” – 1.tom serii „Bezlitosna siła”, której premiera miała miejsce 5 czerwca 2019 a ukazała się nakładem Wydawnictwa Burda Książki. Zaintrygował mnie opis powieści. Seria „Bezlitosna siła” opowiada bowiem o mężczyznach uprawiających walki MMA, każdy z nich ma za sobą mroczną historię, która go prześladuje, od której nie może się uwolnić. Pojawiają się też i kobiety, które doświadczyły przemocy, a pomoc znajdują w fundacji FemiHelp, wspierającej ofiary agresji ze strony mężczyzn. Co ich łączy? Bohaterowie nie wierzą w miłość i jej zbawczą siłę. A tylko ona może ich wyzwolić z sideł przeszłości i pokonać zło a także dać siłę na lepsze życie. Ale czy to jest możliwe?

Bohaterem powieści jest Konstanty „Kastor” Lombardzki, człowiek sukcesu, właściciel i prezes zarządzający korporacji, niezwykle przystojny mężczyzna o blond włosach i niebieskich oczach oraz zawsze marsowej minie, bowiem nigdy nie okazywał emocji. Zimny, oschły wobec innych, twardy, chamski i uszczypliwy. Liczył się jedynie z Patrykiem, przyjacielem, z którym łączyły go iście braterskie więzi oraz z wiceprezes Martyną, przyjaciółką, z którą pracował od pięciu lat, pomógł jej, traktował niemal jak siostrę, znał jej przeszłość i sekrety. Reszta pracowników musiała przestrzegać jego sztywnych zasad i regulaminów. Prezes nie lubił trudności i niepowodzeń, nie interesowały go problemy innych. Płacił niemało i bardzo dużo wymagał. Gdy Martyna usiłowała poruszyć w nim jakieś emocje, włączała się w jego głowie powtarzana  od dzieciństwa dewiza życiowa: „Nie liczą się czyjeś uczucia, to nie jest twoja sprawa. Liczy się tylko dążenie do celu. Jeśli jasno określisz swój cel, idziesz do niego, nie zważając na otoczenie”. Żadne emocje nie mogły go osłabić. Nie miał więc żadnych uczuć poza nienawiścią, która od zawsze rządziła jego życiem. Kastor był jego alter ego, o którym nikt z personelu firmy nie wiedział. Gdy targały nim demony przeszłości i musiał opanować szał, przeistaczał się w Kastora, schodził do podziemia, zakładał maskę i brał udział w nielegalnych walkach, zawsze zwycięskich, z których duże pieniądze zasilały prowadzoną przez Martynę fundację FemiHelp. Z kolei Patryk, który w podziemiu był Polluksem, jego trenerem, dążył do realizacji swoich życiowych celów napędzany przez żądzę wręcz dzikiej zemsty. Bycie Kastorem i Polluksem to ich druga, mroczna część natury. Obaj spotkali się w pierwszej klasie podstawówki, a historia ich znajomości jest niezwykła. Nie, nie streszczę jej. Zachęcam do lektury.

Kiedyś będziesz miał kobiety. Będą ci potrzebne, aby zachować zdrowie fizyczne i jasno Myślec. Pozwól im dawać to, co będą miały do zaoferowania, ale nie dawaj nic od siebie. Jesteś ponad to.(…)Ale aby uniknąć ryzyka, nikogo do siebie nie dopuszczaj. Ludzie kochają ranić. Lepiej będzie, jeśli to ty będziesz ranił.

W życiu Kastora pojawiła się Ona – Anita Sokół, niska blondynka o zielonych oczach, dziewczyna z przeszłością, która w przeciwieństwie do posiadającego wszystko bohatera nic nie miała. Straciła i dzieciństwo, i marzenia, i nadzieję na lepsze jutro. Pracowała jako hostessa w klubie Patryka i dodatkowo zatrudniła się jako sprzątaczka w firmie Konstantego. Po pracy w klubie miała ciągle pod powiekami makabryczne obrazy walki, wrzaski, uderzenia, krew. Prześladowały ją we snach. Jedynie postać niepokonanego Kastora walczącego w masce ją fascynowała. Marzyła, aby zobaczyć jego twarz. „Był główną atrakcją weekendowych walk, ulubieńcem hazardzistów i bożyszczem kobiet”. W firmie z kolei sprzątała m.in. gabinet prezesa Konstantego. I od razu pierwszego dnia złamała jedną z jego kardynalnych zasad- uniosła roletę. prezes przecież nie lubił „słonecznych, radosnych dni, ptaszków i pierdolonych kwiatków”. Gdy podszedł do niej bliżej, jej oczy wypełniał strach, niepewność, wręcz czaiło się przerażenie, podniosła rękę w geście, jakby chciała się bronić przed uderzeniem. I ten właśnie gest spowodował, że między nimi narodziła się niezwykła więź. Biedna dziewczyna, której całe dotychczasowe życie było „jednym wielkim brudem”. Historia życia Anity była koszmarna, odkąd w pojawił się ojczym i zachorowała mama a potem odeszła, umarła. Anita-dziecko w ciele kobiety, była dłużniczką swego przyszywanego brata, który spłacał dług u złych ludzi i ona musiała mu bez końca pomagać. Konrad często stosował wobec niej przemoc, co zauważył prezes, który postanowił jej pomóc. On – wyzbyty człowieczeństwa. Ona – nikt. Skażona i brudna. „Wielki worek pełen kłopotów”.

- Kiedy zaczniesz się angażować w czyjeś życie, to będzie początek twojego końca!

I Konstanty zaangażował się emocjonalnie w życie Anity, postanowił jej pomóc, oferując terapię w fundacji Martyny FemiHelp, która pomagała kobietom skrzywdzonym w różny sposób przez facetów. jak dobrze, ze Autorka uświadamia czytelnikom istnienie takich placówek terapeutycznych. Odkąd los połączył bohaterów, czytelnik może zaobserwować jak krok po kroku między nimi pojawia się dotąd nieznane im uczucie. Mogą sobie zaufać, zdjąć maski, być sobą. Mężczyzna pełen sprzeczności potrafi być czuły, delikatny, dający poczucie bezpieczeństwa, wreszcie taki, którego Anita mogła pokochać pierwszą, czystą, nieskalaną miłością. Pokochać i znokautować Kastora żarliwą miłością! To właśnie miłość dała im siłę do tego, aby się przed sobą otworzyć, wyznać wszystko z mrocznej, chorej przeszłości, żeby ją raz na zawsze zostawić za sobą, zamknąć za nią drzwi i móc zacząć od nowa wspólne, czyste, dobre życie. Czy to uczucie pokonało zło, które zdeterminowało ich los? Czy tych dwoje poranionych ludzi kastor i mała uwierzyło w zbawczą siłę miłości?

Agnieszka Lingas-Łoniewska faktycznie zapewniła czytelnikom niesamowitą huśtawkę emocji podczas lektury nowej powieści. W mistrzowskim stylu „diluje” emocjami. Tytuł serii i okładka zapowiadają mega emocje i budzą lęk. Ale opis wydawniczy zachęca do sięgnięcia po książkę. Mroczna i mocna historia Konstantego „Kastora” Lombardzkiego i Anity Sokół istotnie zawładnęła moją czytelniczą duszą. Trudno się było od niej oderwać. Obraz walk mężczyzn w podziemiu napawał mnie lękiem, odrazą, ale gdy spojrzałam na to miejsce i na walczących oczyma zafascynowanej Anity, dzielnie przetrwałam i nie opuściłam ani akapitu strony. Dziękuję Pisarce za dostarczenie tak wielu niezapomnianych wrażeń podczas czytania. Powieść jest podzielona na rozdziały, pisarka posługuje się narracją naprzemienną pierwszoosobową - z perspektywy Konstantego i Anity, co pozwala czytelnikowi przybliżyć, wniknąć i zrozumieć ich świat, zagłębić się w ich psychikę. Do czytania Pisarka proponuje playlistę – hiciory, nośniki wspomnień. Na uwagę zasługuje też mocna kreacja bohaterów – nie są idealni lecz autentyczni, prawdziwi oraz język powieści, niezwykle plastyczny, obrazowy, emocjonalny, w opisach walk czy brutalnych scen pojawiają się kolokwializmy a nawet wulgaryzmy, dzięki temu powieść również zyskuje na autentyczności. Akcja powieści toczy się wartko, dużo zwrotów akcji. Rozdziały opowiadające o Kastorze są poprzedzielane fragmentami wspomnień z koszmarnego dzieciństwa, są przytoczone zasady, dewizy, złote myśli, pouczenia jego oprawcy. Powieść czyta się bardzo szybko, trudno się od niej wprost oderwać. Akcja powieści rozgrywa się we Wrocławiu, możemy odbyć literacki spacer po tym pięknym mieście.

Gorąco zachęcam do lektury powieści. Czekam niecierpliwie na jej kolejną część.

Dziękuję serdecznie Wydawnictwu Burda Książki za egzemplarz do recenzji.