poniedziałek, 11 marca 2019

"Eva" - Arturo Perez-Reverte (recenzja przedpremierowa!)


Arturo Perez-Reverte, Eva, Wydawnictwo Znak 2019.

Wojna domowa. Wojna wywiadów. Porachunki na najwyższych szczeblach władzy. Pełne namiętności wspomnienia. Gra o dużą ilość złota. Co wyszło z takiej mieszanki? Eva – propozycja od Wydawnictwa Znak, książka hiszpańskiego mistrza powieści szpiegowskiej. Lektura to gwarancja jazdy bez trzymanki po marokańskich uliczkach. I zagadka do ostatniej chwili – bo przecież i w życiu, w literaturze, w  takiej podwójnej grze nie ma zwycięzców. A może… To tylko pozory?

Recenzję pierwszej części szpiegowskiej serii pt. Falco, rozpoczęłam od zdania: „Lorenzo Falco jest bardzo pewny siebie”. Podtrzymuję moją opinię. Mam wrażenie, że po wydarzeniach opisanych we wspomnianej powieści, szpieg jest jeszcze bardziej pewny siebie. Niemożliwe? A jednak! Zanim przejdę do opisu postaci, przedstawię Wam króciutko fabułę. Na zlecenie Admirała, swojego szefa, z którym łączy go specyficzna i wyjątkowa zarazem relacja, Falco wyrusza w oko cyklonu – do Tangeru. Dwa statki. Dwie strony konfliktu. Dwie załogi. Dwie strony politycznej barykady. Zapas złota? Jeden. Zwierzchnicy Falco wierzą, że tylko on – jego działania, często poza prawem, intuicja i doświadczenie, mogą pomóc w zdobyciu drogocennego zapasu, na który ochotę ma sam Józef Stalin. W szemranych dzielnicach, porcie ciężko zaufać komukolwiek – każdy może być zarówno sprzymierzeńcem, jak i wrogiem. Misja Lorenzo od pierwszych chwil jest trudna. Brutalne starcia, w których ociera się o śmierć, stają się codziennością szpiega. Na jego drodze stają bowiem nie tylko wyjątkowo niebezpieczni i zdeterminowani mężczyźni. Źródłem większego zła wydają się kobiety. Także ta, o której myśli od miesięcy. Jego towarzyszka i zdrajczyni zarazem. Eva, niebezpieczny duch przeszłości, staje się jego wrogiem numer jeden, choć wspomnienia podpowiadają co innego…

Lorenzo Falco nie ma łatwego zadania – i zawodowo, i prywatnie. Balansuje na granicy prawa i moralności. Chociaż… Czy szpieg żyje zgodnie z jej zasadami? Niejedna scena opisana w powieści skłania do zadania takiego pytania. Moim zdaniem Falco pozostaje wierny tylko swojej pracy, w której nie ma oczywistych reguł. Walczy – zarówno pięściami, jak i siłą szpiegowskiego intelektu o interesy społeczeństwa i polityków. Trudne wybory to jego codzienność. Ma świadomość, że jedna zła decyzja nie tylko podczas bójki, może kosztować go życie. Mimo to, a może właśnie dlatego, kocha tę robotę (prawie tak samo jak alkohol i piękne kobiety), co doskonale czuje czytelnik powieści.

Myślę, że by zrozumieć skomplikowaną relację Falco i Evy – tytułowej bohaterki, radzieckiej agentki powiązanej z NKWD, koniecznie trzeba przeczytać pierwszą część serii. Mieszanka czułości, seksu i niebezpieczeństwa pozostawiła niezatarty ślad w sercach szpiegów. A może… Może wspomnienia to tylko element ich wywiadowczej gry? Przekonajcie się sami, sięgając po powieść.

Podobnie jak Falco, Eva to mieszanka przede wszystkim przygody, historii lat. 30 ubiegłego wieku, polityki. Ja do tej listy dorzuciłabym jeszcze dramat, a co! Wątki romansowe też się pojawiają, przecież Lorenzo nie potrafi przejść obojętnie obok pięknych kobiet… Za dużo elementów? Tylko pozornie – dzięki świetnie prowadzonej narracji – dynamicznym opisom i dialogom – wszystko tworzy doskonale połączoną całość. Dzięki temu książkę czyta się szybko i z ciekawością. Każdy rozdział, akapit wręcz to gwarancja literackiej rozrywki na naprawdę wysokim poziomie. Autor, co wynika myślę z wykonywanego przez bohaterów zawodu, mniej miejsca poświęca opisom uczuć na rzecz opisów historii, miejsca czy przebiegu akcji. To duży atut dla miłośników powieści przygodowej. Cieszę się, że podobnie jak to miało miejsce w poprzednio czytanym przeze mnie tomie, Arturo Perez-Reverte stopniowo przybliża sylwetki bohaterów. Warto podkreślić, że powoli odkrywa nie tylko elementy układanki związanej z kreacją bohaterów, ale i te dotyczące intrygi i szpiegowskiego zadania. Co ważne, nie podaje wszystkiego na tacy. Czytelnik sam musi wyciągnąć wnioski lub dopowiedzieć (trafnie lub nie) sobie pewne szczegóły.

W środę premierę ma nie tylko kolejny tom serii z Chyłką Remigiusza Mroza. Do księgarń trafi również Eva. Najbliższa środa to zatem dzień kobiet w środowisku wydawców i książkoholików. Kobiet silnych, profesjonalnych i tajemniczych, które warto poznać.

Wydawnictwu dziękuję serdecznie za egzemplarz!

niedziela, 3 marca 2019

Olszany. Droga do domu - Agnieszka Siegert-Litorowicz (recenzja przedpremierowa!)


Agnieszka Litorowicz-Siegert, Olszany. Droga do domu, Wydawnictwo W.A.B. 2019.

Piękna – tak jednym przymiotnikiem mogłabym określić przeczytaną w mijającym tygodniu powieść Agnieszki Litorowicz-Siegert. Ta dziennikarka zabrała mnie w wyjątkową, wiosenną wręcz podróż do malowniczej posiadłości na Pomorzu. Dzięki opisom i świetnie wykreowanym postaciom niemal tydzień spędziłam na prowincji, ciesząc się zapierającą dech w piersiach przyrodą i przede wszystkim ludzką dobrocią.

Julia, ceniona w branży architekt i dekorator wnętrz, z dnia na dzień traci uczuciowy grunt pod nogami. Zamiast wesela – rozstanie. Zostaje zdradzona przez wieloletniego partnera, z którym wiodła ustabilizowane i pozornie szczęśliwe życie w stolicy. Nie mogąc sobie poradzić z tęsknotą i złamanym sercem, postanawia odwiedzić rodzinną posiadłość. Wyjeżdżając na Pomorze, ma jeden cel – sprzedać dom dziadka, który od lat stoi pusty i nie może doczekać się kupca. Z błogosławieństwem matki – doktor Wandy, wyrusza w podróż, która odmienia jej życie.

Olszany – piękna posiadłość z duszą – znajduje się na skraju pomorskiej miejscowości, w pobliżu lasu. Choć piękna, ze względu na tajemniczą przeszłość i lokalne legendy stoi pusta. Matka Julii odziedziczyła Olszany po ojcu, który w niewyjaśnionych okolicznościach okolicznościach opuścił je niedługo po II wojnie i wyjechał z kraju. Niejasna historia rodzinnej posiadłości Borowiczów rzuca cień na możliwość sprzedaży dobytku. Julia postanawia zakończyć sprawę kłopotliwego i opustoszałego spadku. By to zrobić, musi jednak rozwikłać rodzinne tajemnice – poznać prawdę o dziadku i własnej matce… Czy pobyt w Olszanach pomoże jej znaleźć drogę do domu – tego rodzinnego i tego, który może stworzyć z kochającym ją mężczyzną?

Rodzinna historia, uroczy, wierny psiak, ludzie pełni życzliwości – to wszystko czeka na Julię w Olszanach. Z dnia na dzień zostaje przyjęta do lokalnej społeczności, staje się „jedną z nich”. Owszem, są jednostki marzące o jej powrocie do stolicy, jednak, w swoim mniemaniu, mają konkretne powody – miłość – ta z przeszłości i ta tląca się w sercach obecnie – prowokuje do dziwnych zachowań… Basia, Klara, ich mężowie, weterynarz Wiktor – wszyscy otaczają Julię opieką, pomagają w odnalezieniu się w obcej jej dotąd prowincjonalnej rzeczywistości i przede wszystkim w rozwikłaniu rodzinnych tajemnic. Małymi kroczkami otwierają silną (tylko pozornie?) panią projektant na dobroć, piękno przyrody i małomiasteczkowej architektury oraz miłość.

Na oczach czytelników i mieszkańców urokliwego miasteczka Julia przeżywa nawrócenie, właściwie jest na początku tej trudnej drogi. Bardzo mnie cieszy ten wątek, bo Bóg, wiara rzadko pojawiają w czytanych przeze mnie powieściach obyczajowych. Autorka bardzo subtelnie opisuje rozterki bohaterki i przedstawia proces wewnętrznej przemiany. Ważną rolę w drodze Julii do tego domu – domu modlitwy, domu Boga, odgrywa miejscowy ksiądz, zaprzeczenie stereotypów wiejskiego czy małomiasteczkowego kapłana.

Plastyczne, poruszające wyobraźnię opisy, wartkie dialogi, trafne wtrącenia narratora – wielkim atutem powieści jest niewątpliwie język. Widać, że słowa wychodziły spod palców doświadczonej dziennikarki i autorki wywiadów. Nie ma zbędnych refleksji czy rozmów – każde zdanie jest po coś. Przybliża postaci, opisuje niełatwą rzeczywistość. Śmiech i radość przeplatają się ze strachem, łzami i smutkiem. Powieść kipi od emocji, a zwroty akcji wydają się czekać na bohaterkę i czytelników niemal na każdym zakręcie.

Droga do domu niejedno ma imię. Jedni doskonale ją znają, przemierzą z zamkniętymi oczami i trafiają do miejsca, gdzie czekają na nich ludzi z szeroko otwartymi ramionami. Inni latami szukają tej drogi, swoich korzeni, poznają historię rodziny daleką od sielankowego obrazka. Taką drogę pokonuje Julia. Czy pobyt w Olszanach zmieni jej prywatną definicję „domu”? Z kim zdecyduje się stworzyć własny – ten pełen miłości i pozbawiony niszczących sekretów? Zachęcam Was do lektury i poznania odpowiedzi na te i inne pytania. Czas spędzony w Olszanach na pewno nie będzie zmarnowany!