środa, 24 lutego 2016

Love - Nadia Szagdaj (zapowiedź recenzji)



Dziś na poczcie e-mail czekała na mnie książkowa niespodzianka - oferta egzemplarzu recenzenckiego. Wielu z Was od lat dostaje lektury z wydawnictw, dla mnie to nowość, dlatego bardzo się cieszę i z niecierpliwością wyglądam kuriera. Co mi przywiezie? 
Młoda dziennikarka i autorka widmo, Ina Fischer wraca do swego mieszkania we Wrocławiu z krótkich londyńskich wakacji. Po bolesnym zderzeniu z rzeczywistością topi smutki w alkoholu. Następnego dnia budzi się z dziwnym przeczuciem, które w wyniku   splotu zdarzeń kieruje ją na stronę policyjnej bazy osób zaginionych. Tak właśnie Ina dowiaduje się, że kilka dni wcześniej bez śladu zniknęła jej dawna szkolna koleżanka. Choć nigdy się szczególnie nie lubiły, Ina postanawia zająć się sprawą zaginionej kobiety, licząc, że w końcu uda się jej napisać duży artykuł pod swoim nazwiskiem i uwolnić od ciężaru pracy na cudze konto. Nie podejrzewa jednak, że to, czego się dowie, zarówno o byłych kolegach z liceum, jak i o samej sobie, poprowadzi ją o wiele dalej, niż z początku zakładała, a śledztwo, którego się podejmie, okaże się początkiem drogi wiodącej w mrok.
Nadia Szagdaj, znana z serii retro kryminałów Kroniki Klary Schulz, napisała nową książkę. LOVE to trzymający w napięciu thriller psychologiczny, którego akcja rozgrywa się we współczesnym Wrocławiu. Wątki kryminalne i erotyczne równoważą się tu z warstwą obyczajową, a spoza intrygującej fabuły przeziera głębsze przesłanie.

Przyznaję, że nie zetknęłam się wcześniej z twórczością Pani Nadii. To urodzona w 1984 roku pisarka, muzyk, fotograf i filmowiec. Wykształcona wiolonczelistka i śpiewaczka operowa. Jako prozaiczka debiutowała w roku 2009, w 2013 zaś zainicjowała serię kryminałów, których główną bohaterką jest początkująca detektyw Klara Schulz a miejscem akcji Breslau. Pierwszy tom trylogii, Sprawa Pechowca, został nominowany w 2014 r. do nagrody „Gazety Wyborczej” WARTO, a drugi, Zniknięcie Sary, w 2015 zakwalifikowano do Nagrody Literackiej Europy Środkowej „Angelus”. Niestrudzenie wymyśla nowe fabuły i planuje wydanie kolejnych powieści.  

Streszczenie bardzo, bardzo mnie zaciekawiło. Thriller to ostatnio zdecydowanie mój typ ;) 
Recenzja Love już wkrótce na blogu. 


Gatunek: thriller psychologiczny 
Liczba stron: 296

Wydawnictwu Bukowy Las serdecznie dziękuję za materiały prasowe :)


piątek, 19 lutego 2016

Zaginięcie - Remigiusz Mróz

    

    Premiera kolejnej części dopiero 30 marca. Nie wiem, jak wytrzymam. Bo póki co mam kaca. Książkowego. A tu ani kefir, ani woda nie pomogą. House of cards. Ostatnie rozdanie spogląda z półki, ale bezskutecznie... Mam wrażenie, że nic nie będzie "smakować" tak jak Zaginięcie Remigiusza Mroza. Często drugie części sagi są gorsze od prymarnej historii. W przypadku pióra pana Mroza nie ma o tym mowy. 
    Joanna Chyłka i Zordon, przepraszam, Kordian Oryński, wyjeżdżają na Suwalszczyznę. Bronią rodziców trzyletniej dziewczynki, która zniknęła w tajemniczych okolicznościach, a jedynymi winnymi nieobecności Nikoli wydają się być Angelika (szkolna koleżanka pani adwokat) i jej bogaty mąż. Proces jest oparty na poszlakach, mimo że każdy dzień przynosi nowe niespodzianki, a każda rozprawa zmienia bieg wydarzeń... Nowi świadkowie, zwroty akcji także w życiu prywatnym bohaterów... Gdy czytelnikowi wydaje się, że zna prawdę, wszystko się zmienia, a powieść kończy się w najmniej oczekiwanym momencie...
   Język nie różni się od tego z pierwszej części. Chyłka nadal nie szczędzi podopiecznemu wyrafinowanych komplementów (Ci, którzy znają tę parę, wiedzą, o czym mówię ;) ), a charakter sprawy wzbogaca słownik czytelnika o nowe zwroty prawnicze i policyjne. 
    Akcja od pierwszej strony, bohaterowie, o których opinia zmienia się jak w kalejdoskopie, wiele znaków zapytania i... szpitalna zamiana miejsc. Książkę pochłonęłam w dwa wieczory. Doskonała w każdym calu! Ba! Mam wrażenie, że Zaginięcie jest lepsze od swojej "starszej siostry", Kasacji. Gorąco polecam, tylko uważajcie! Remigiusz Mróz uzależnia. Ale ja nie myślę o odwyku. Z niecierpliwością czekam na Rewizję i poważnie rozważam zakup serii Parabellum



wydawnictwo: Czwarta strona
liczba stron: 506
zakupiona w Empiku 

sobota, 13 lutego 2016

Kasacja - Remigiusz Mróz



   Nie pamiętam, kiedy ostatni raz książka mnie tak wciągnęła. Nie mogłam się oderwać! Brak mi słów, by wyrazić zachwyt nad piórem Remigiusza Mroza. Niebanalni, kontrastujący ze sobą bohaterowie, wiarygodna intryga, która zaskakuje na ostatnich stronach powieści, prawniczy świat, który nie zawsze działa zgodnie z paragrafami... Thriller sądowo-prawniczy pt. Kasacja trzyma w napięciu do ostatniego zdania, pokazując, że nie wszystko jest takie, jakim się wydaje... Nawet dla Sądu Najwyższego.
   W mieszkaniu syna znanego biznesmena, Piotra L. zostają znalezione dwa zmasakrowane ciała. Odciski palców, narzędzie zbrodni, brak alibi... Choć nie przyznaje się do winy, wszystko przemawia na jego niekorzyść. Oskarżonego reprezentuje duet doskonały. Joanna Chyłka od lat pracuje w warszawskiej korporacji. Jej aplikant, ambitny Kordian Oryński, pieszczotliwie zwany "Zordonem", czuje, że dołączając do zespołu kancelarii "Żelazny&McVay" złapał Pana Boga za nogi. Sprawa wydaje się oczywista. Para nie wie, że ich klient prowadzi własną grę, której reguły zna tylko on. Bezpieczeństwo prawników staje pod znakiem zapytania, gdy na ich drodze pojawia się gangster Siwowłosy. Jaki będzie finał sprawy? Czy kasacja wyroku faktycznie przyniesie jej zakończenie?
   Choć język powieści jest wzbogacony o zwroty typowo prawnicze i korporacyjne, nie ma problemu ze zrozumieniem dialogów i opisów. Mimo tematyki i zawiłości sprawy pojawiają się elementy humoru, a używane przez bohaterów wulgaryzmy nie bulwersują nawet dobrze wychowanej panny ;) 
   Polecam. Naprawdę polecam. Powieść trzyma w napięciu, a para adwokatów daje gwarancje dobrej zabawy. Katarzyna Bonda mówi, że lektura Kasacji to jazda bez trzymanki. Zgadzam się i żałuję, że już dotarłam do mety. Z niecierpliwością czekam na Zaginięcie, czyli kolejną historię o duecie z warszawskiej kancelarii, by znowu wsiąść do samochodu. 



wydawnictwo: Czwarta Strona
liczba stron: 496
zakupione w serwisie www.nieprzeczytane.pl 

środa, 3 lutego 2016

Moje córki krowy - Kinga Dębska

  

   Z kina wróciłam totalnie rozłożona na łopatki. Dawno jeden film nie wzbudził we mnie tak skrajnych emocji - na przemian śmiałam się i płakałam. Salę opuściłam z niedosytem, więc tego samego wieczoru sięgnęłam po książkę. Nie żałuję. 
   Moje córki krowy to debiut literacki utalentowanej reżyserki Kingi Dębskiej. Moim zdaniem, całkiem udany debiut. Powieść tworzą dwa pamiętniki. Tę samą historię poznajemy  z perspektywy dwóch sióstr. Choć łączą je więzy krwi, dzieli niemal wszystko - charakter, pozycja społeczna i przede wszystkim relacje z rodzicami. Marta to gwiazda szklanego ekranu. Córeczka tatusia zawsze stawiana za wzór młodszej siostrze. Z pozoru twarda i surowa marzy o męskim ramieniu, choć oparcia szuka u psychoterapeutów. Nie umie okazywać uczuć ani o nich mówić. Samotnie wychowuje utalentowaną muzycznie córkę.  Kaśka - nauczycielka, to totalne przeciwieństwo aktorki. Mieszka z rodzicami, mężem nieudacznikiem i dorastającym, popalającym trawę synem w jednym domu. Emocjonalna, bardzo wrażliwa, momentami zbyt płaczliwa. Smutki i poczucie życiowej porażki koi alkoholem. 
   Marta przyjeżdża do rodzinnego domu, by odwieźć mamę do szpitala. Rodzicielka ma zakończyć antynowotworowe leczenie. Niestety, na miejscu dostaje wylewu. Lekarze wprowadzają ją w stan śmierci farmakologicznej. Gdy walczy o życie, okazuje się, że ojciec sióstr ma guza mózgu. Marta i Kasia muszą połączyć siły. Razem opiekują się rodzicami i walczą, by mieć ich przy sobie jak najdłużej. Walczą także ze sobą. Czy i kiedy ogłoszą rozejm? 
    Choć pamiętniki Marty i Kasi pisała ta sama osoba, zapiski kobiet są całkiem różne. Świetnie oddają charakter bohaterek, stan ducha, emocje, stosunek do ludzi i do świata. Czytając fragment, nie mamy wątpliwości, która z sióstr jest narratorem. 
   Podczas lektury trzeba mieć chusteczki w zasięgu ręki. Raz płacze się ze śmiechu, raz ze smutku i współczucia. To słodko-gorzka opowieść o życiu. Bo przecież takie jest życie. Tragedie, jakie spadają na Martę i Kasię, wybory, jakich muszą dokonać, zmuszają czytelnika do refleksji nad relacjami z rodzicami, rodzeństwem. Moje córki krowy to prawdziwa lekcja miłości i wybaczania. Komuś i sobie samemu. 
   Polecam. I film, i książkę. Dla mnie to nierozłączna para. 



wydawnictwo: Świat Książki
liczba stron: 254
zakupiona w Aros.pl