czwartek, 31 marca 2016

Ekspozycja - Remigiusz Mróz



Choć Ekspozycję Remigiusza Mroza przeczytałam wczoraj wieczorem, wciąż jestem w szoku. Nie wierzę, że to się tak skończyło! Nie zgadzam się! Mimo że na początku nie mogłam się "wgryźć" w ten kryminał, później nie potrafiłam się oderwać. Ostatnie sto stron czytałam, kompletnie nie zwracając uwagi na rzeczywistość. Po odłożeniu książki na półkę natychmiast zamówiłam drugą część - Przewieszenie

W Ekspozycji nie ma mowy o stopniowaniu napięcia, powolnym wprowadzaniu czytelnika w świat przedstawiony. Autor zaczyna z grubej rury - główny bohater, komisarz Forst, dokonuje oględzin zwłok na Giewoncie. Na ramionach słynnego krzyża powieszono mężczyznę, a zabójca nie zostawia żadnych śladów. Prawie żadnych, bo w ustach tragicznie zmarłego pracownika naukowego kryje się pochodząca ze starożytności moneta. Nagle, bez konkretnej przyczyny, policjant zostaje odsunięty od śledztwa. Wiktor nie godzi się z postanowieniem przełożonych i razem z popularną dziennikarką stacji informacyjnej, Olgą Szrebską, na własną rękę szuka zabójcy. W trudnościach i sytuacjach, które napawają czytelnika przerażeniem, mogą liczyć na wysoko postawionego urzędnika... Trop prowadzi ich zarówno do początków chrześcijaństwa, jak i na pobliską Ukrainę i do Rosji. Czas ucieka, a zabitych z monetami w przełyku przybywa.  Czy duetowi uda się odnaleźć mordercę? 

Moją ulubioną mrozową parą byli i nadal są Joanna i Kordian. Choć przyznam, że Olga i Wiktor wcale nie są gorsi od prawników.  Ona - rasowa dziennikarka, która w śledztwie widzi szansę na zdobycie kolejnego szczebla kariery. On - dobry, kierujący się intuicją glina, ale i kobieciarz, mający problem z alkoholem. Między komisarzem a panią redaktor od samego początku czuć chemię. To wyraziste postaci. Oboje lubią grać pierwsze skrzypce, co prowadzi do sprzeczek i konfliktów nawet w najbardziej niebezpiecznych sytuacjach.

Język, jak przystało na prozę Mroza, jest przystępny, a książkę się wręcz połyka. Nie brakuje w niej wulgaryzmów, ale i żartów, i ironicznych wypowiedzi komisarza. Autor dba o szczegóły, co pokazuje choćby wątek ze zwojami lub opis Czarnego Delfina i panujących w nim reguł. Choć niektóre sytuacje wydają się być nieprawdopodobne, to nie ma znaczenia. Czytając pierwszy tom serii o Forście, zapomina się o całym świecie. 

Ekspozycja ma w moim odczuciu jeszcze jeden atut. Fragmenty pierwszej części dzieją się w bliskich mojemu sercu, ale i geograficznie okolicach. Modliborzyce, Wolica, Komenda Powiatowa w moim rodzinnym mieście Janowie... Jestem bardzo ciekawa, skąd pomysł, by Olgę i Wiktora wysłać właśnie tam. 

Historia, intryga, tajemnice, które odkrywa komisarz Wiktor Forst, w moim odczuciu biją na głowę te, które znam z serii o Chyłce i Zordonie (Kasacja, Zaginięcie). To niesamowite, że każda książka Remigiusza Mroza wydaje się być lepszą od już przeczytanej. Mróz ma talent. Wielki talent. Jak nikt potrafi zostawić czytelnika z niedosytem i książkowym kacem. Czuję, że wiosna nie zagości w mojej biblioteczce zbyt szybko. Ale dobrze mi z tym. Dobrze mi z moim mrozoholizmem. 


wydawnictwo: Filia
liczba stron: 480

niedziela, 27 marca 2016

Rewizja - Remigiusz Mróz (recenzja przedpremierowa)



Chyba jeszcze nigdy nie oczekiwałam premiery książki z taką niecierpliwością. Właściwie premiery nie doczekałam, bo widząc informację o przedsprzedaży w wydawnictwie, cofnęłam zamówienie z Matrasa, chcąc mieć Rewizję Remigiusza Mroza przed Świętami. Paczka dotarła, książka skończona. Co słychać u starych znajomych? 

Joanna pracuje w punkcie porad prawnych w centrum handlowym. Pod wpływem chęci zdobycia nowego klienta (słowo współczucie przecież do Chyłki nie pasuje) i procentów daje swoją ostatnią wizytówkę Romowi. Mężczyzna kontaktuje się z nią tego samego dnia. Jego żona i córka zostają brutalnie zgwałcone i zamordowane, a Bukano z automatu staje się podejrzanym numer jeden. W dodatku firma ubezpieczeniowa, reprezentowana przez dawną kancelarię Joanny, nie chce mu wypłacić polisy. Podejmując się obrony robotnika z Ursynowa, Chyłka nie wie, że milion złotych to dopiero wierzchołek góry lodowej. W dodatku los postawi na jej drodze kilku starych znajomych... 

Zordon, przez nowego patrona zwany Kawalerem, pnie się po szczeblach kariery. Gdy w sądowej batalii staje naprzeciwko Chyłki, musi dokonać wyboru - praca dla prestiżowej kancelarii czy moralność? Wybór nie jest taki prosty, na jaki wygląda...

Fakt, że Joanna i Kordian są po dwóch stronach barykady, pozwala na jeszcze większe docenienie mistrzostwa autora w kreowaniu postaci. Charakter, zachowanie, słownictwo - czytając na wyrywki, nie ma się wątpliwości, o kim mowa. Chyłka i Zordon to moi ulubieni bohaterowie literatury współczesnej. Niebanalni, niedoskonali, różni - po prostu prawdziwi. 

Powieść zaczyna się od morderstwa, a potem... Może to źle i dziwnie zabrzmi, ale później jest już tylko gorzej. Polisa to naprawdę wierzchołek góry lodowej. Niebanalna intryga nie raz wbija fotel i wymusza szerokie otwarcie ust ze zdziwienia. Remigiusz Mróz znów jawi się jako mistrz pióra. Z części na część jest wręcz coraz lepszy i coraz bardziej szokuje czytelnika. Końcówką Rewizji (mam tu na myśli fragment o spotkaniu w Ogrodzie Saskim) jestem megazaskoczona, ale i troszkę zawiedziona. Czekam na kolejną część, która już się pisze. Ciekawi mnie, jak potoczą się losy ojca Chyłki i czy dojdzie do tytułowej rewizji. 

Jeśli nie znacie poprzednich części, sięgnijcie po Kasację i  Zaginięcie. Bez znajomości tych tomów, moim zdaniem, ciężko zrozumieć Rewizję, którą szczerze polecam! Tylko ostrzegam - gdy zaczniecie czytać, nie będziecie mogli się oderwać! Mimo procentów w organizmie Chyłka trzyma fason, a Zordon dotrzymuje jej kroku w swoim rydwanie ognia.  



premiera: 30.03.2016 r.  
wydawnictwo: Czwarta Strona
liczba stron: 624
zakupiona w wydawnictwie


niedziela, 20 marca 2016

Fraulein Angielka - Margaret Leroy



Po lekturze Parabellum. Prędkość ucieczki postanowiłam pozostać w klimacie II wojny światowej. Spacerując rzeszowskim Rynkiem, nie mogłam nie zajrzeć do taniej księgarni. Po krótkiej rozmowie sympatyczna pracownica poleciła mi książkę Fraulein Angielka Margaret Leroy. Kupiłam. I ani przez chwilę nie żałowałam, że dałam się skusić.

To podzielona na kilka części powieść pisana w formie pamiętnika, której akcja rozgrywa się w drugiej połowie lat 30. XX wieku. Główna bohaterka i jednocześnie narratorka to kilkunastoletnia, utalentowana muzycznie Stella. Zostaje uczennicą prestiżowej szkoły w Wiedniu. Przeprowadza się do Austrii i zamieszkuje u dawnych przyjaciół matki - Marthe i Rainera Krause. W zamian za gościnę opiekuje się ich kilkuletnim synem i daje mu lekcje angielskiego. W wolnych chwilach doskonali swoje umiejętności pianistki. Podczas ćwiczeń często towarzyszy jej gospodarz domu, z którym łączy ją specyficzna więź i porozumienie... Pewnego popołudnia w galerii sztuki poznaje Żyda Harriego. Lekarz diametralnie zmienia życie dziewczyny. Stella poznaje smak fascynacji, pierwszych pocałunków i miłosnych uniesień. Gdy wydaje się jej, że jest najszczęśliwszą kobietą pod słońcem, nad Europą pojawia się widmo kolejnej wojny. Entuzjazm, z jakim Wiedeńczycy popierają Hitlera sprawia, że ukochany tytułowej panny Angielki zaczyna być prześladowany, a ich wspólna przyszłość staje pod znakiem zapytania. Jaką decyzję podejmie Stella? Zrezygnuje z miłości czy... z dotąd wyznawanych wartości?

Książkę czyta się jednym tchem. Dynamiczne, bogaty w szczegóły emocjonalne opisy przybliżają rzeczywistość Wiednia. Piękno i elegancja miasta przeplata się z radością i wzruszeniem, ale i zdradą oraz wszechobecnym strachem. Losy Stelli i Harriego do ostatnich stron trzymają czytelnika w napięciu, a ich historia pozostaje w głowie na długo po odłożeniu książki na półkę...

Jeśli lubicie opowieści o miłości z wojną w tle, gorąco polecam Wam Fraulein Angielkę. Skrajne emocje - od zachwytu miastem, wzruszeniem i panicznym strachem o życie bohaterów gwarantowane! 



wydawnictwo: Oficyna Gola
liczba stron: 400 
zakupiona w rzeszowskiej filii Tak czytam :)

poniedziałek, 14 marca 2016

Love... a bez niej tylko mrok - Nadia Szagdaj


W zeszłym roku ukończyłam dziennikarstwo. Dziś, studiując edytorstwo, nie wiem, jaką drogę wybiorę. Do obrony magisterki mam jeszcze trochę czasu. Po lekturze thrillera psychologicznego Love Nadii Szagdaj jestem pewna dwóch rzeczy. Po pierwsze, będę ostrożna z marzeniami. Po drugie, nie zostanę dziennikarzem śledczym. Chyba że moja koleżanka ze szkolnych lat zniknie w tajemniczych okolicznościach...

Ina Fischer wraca z urlopu w Londynie do rodzinnego Wrocławia. Wciąż leczy psychikę po rozwodzie z oszustem, bezskutecznie szuka pracy i z marnym skutkiem stara się pogodzić z faktem, że została autorką widmo. Smutek i pretensje do świata topi w alkoholu. Pewnego poranka, tknięta niewytłumaczalnym impulsem, postanawia zostać dziennikarką śledczą. Odwiedza policyjne strony, z których dowiaduje się o zaginięciu psycholog. W Agnieszce Rutkowskiej rozpoznaje koleżankę z liceum. Choć nie przepadały za sobą, Ina postanawia rozpocząć śledztwo i rzetelnie napisanym artykułem otworzyć sobie drzwi do kariery. Dość szybko przekonuje się, że brak miłości prowadzi na drogę mroku. Dociera do ich wspólnych znajomych, wuja zaginionej, tajemniczych tancerzy i przede wszystkim do policjanta Olafa Bieńka, który mimo różnicy wieku fascynuje ją jako mężczyzna... 

Podzielona na rozdziały powieść jest napisana prostym, zrozumiałym dla czytelnika językiem. Szczegółowe opisy i błyskotliwe dialogi wprowadzają w mroczny,  aż do bólu współczesny świat stolicy Dolnego Śląska. Wątki erotyczne i kryminalne przeplatane są ze sferą obyczajową. Odbiorca tekstu razem z Iną odkrywa kolejne tajemnice Agnieszki. Wspólnie starają się dotrzeć do prawdy. Finał zaskakuje i bohaterkę, i czytelnika... 

Lektura Love to zdecydowanie sport ekstremalny zakończony pewnym przesłaniem. Zaskoczenie i strach towarzyszą do ostatniego zdania, a przecież o to chodzi w kryminale, prawda? Gorąco polecam i zaczynam polowanie na inne tytuły Nadii Szagdaj. 


Wydawnictwu Bukowy Las serdecznie dziękuję za egzemplarz książki :)
liczba stron: 296

sobota, 5 marca 2016

Parabellum. Prędkość ucieczki - Remigiusz Mróz



Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że jestem wielką fanką serialu Czas honoru. Należę do oficjalnego Fanclubu tej produkcji, a sezonowi o powstaniu warszawskim poświęcę moją pracę magisterską. Hit Telewizji Polskiej sprawił, że zaczęłam jeszcze bardziej interesować się  II wojną światową i sięgać po książki, nie tylko dokumentalne, poświęcone temu okresowi. Koleżanka, której opowiadałam o "mrozoholizmie", jaki dopadł mnie po lekturze Kasacji i Zaginięcia, poleciła mi serię Parabellum. Z trudem, ale udało mi się dostać I tom trylogii. Jakie mam odczucia? Bardzo pozytywne!

Głównymi bohaterami Parabellum. Prędkość ucieczki są bracia Zaniewscy. Bronek to żołnierz, którego jednostka stacjonuje pod południową granicą Rzeczpospolitej. Stanisław, absolwent medycyny, planuje przyszłość z Żydówką Marią. Życie młodych chłopaków zmienia się 1 września 1939 roku. Konflikt Bronka z przełożonym schodzi na dalszy plan, a Staszek z ukochaną, zamiast przed ołtarz, rozpoczynają drogę na zachód Europy... Tułaczka po Polsce nie jest łatwa. Obaj czują na plecach oddech wroga. Fałszywe dokumenty, tajemnica z przeszłości i porwanie dowódcy...Walka, ucieczki, śmierć  - codzienność braci zmienia się na zawsze.
1 września zmienia się także życie oficerów III Rzeszy. Wierząc w ideologię szerzoną przez Hitlera, wkraczają na teren Polski i zaprowadzają własny porządek. Czy to możliwe, by bracia Zaniewscy wywarli wpływ na ich życie? 

Powieść Remigiusza Mroza jest podzielona na rozdziały. Każdy rozpoczyna się od znamiennego cytatu i dzieli się na mniejsze części ze względu na miejsce i czas akcji. Dynamiczne opisy absolutnie nie nużą, a język, choć bogaty w wojskowe słownictwo, jest zrozumiały dla czytelnika. W odnalezieniu się w stopniach oficerów Wehrmachtu i SS niezwykle pomaga tabela-legenda otwierająca powieść.

Parabellum.Prędkość ucieczki przeczytałam jednym tchem. Do ostatniej strony drżałam o życie Bronka, Stanisława, ich towarzyszy, a i tak nie otrzymałam odpowiedzi na nurtujące mnie pytania. Wręcz przeciwnie, ostatnie akapity zmuszają mnie do zakupu II tomu. Nie chcę, nie mogę zostawić bohaterów na pastwę kapitana Leitnera i porucznika Johanna Blankenburga.Gorąco polecam nie tylko miłośnikom powieści historycznych!



wydawnictwo: Instytut Wydawniczy Erica
liczba stron: 416
zakupiona w Matrasie