sobota, 16 września 2017

"Deniwelacja" - Remigiusz Mróz



Deniwelacja – powieść Remigiusza „Oszusta” Mroza

Kiedy kilka miesięcy temu mrozoholicy wstrzymali oddech, czytając o nadchodzącej premierze Deniwelacji, poczułam się oszukana. Historia o komisarzu, od pewnego momentu byłym komisarzu Wiktorze Forście, była dla mnie trylogią. Choć zakończenie Trawersu – trzeciej (i jak zapowiadano ostatniej) części serii, pobudziło moją wyobraźnię i uruchomiło lawinę pytań, pogodziłam się z tym, że to już koniec. Ba! Po pewnym czasie zaczęłam doceniać taki finał powieści. A tu niespodzianka! Remigiusz Mróz i Wydawnictwo Filia ogłosili premierę. Wielki powrót Forsta. Powiedziałam „nie!”. Dla mnie historia była zamknięta. Nie dałam się zwieść promocjom i konkursom. Aż do pewnej wizyty w bibliotece…

Bestia (znowu) atakuje

Na zboczach Giewontu zostają odnalezione zwłoki kilku młodych kobiet. Wydaje się, że przed śmiercią nic ich ze sobą nie łączyło. Niedługo potem w Zakopanem znikają kolejne dziewczyny. Mieszkańcy wpadają w panikę. Czyżby na Podhalu pojawił się naśladowca Bestii z Giewontu? A może Bestia wciąż żyje? Na te pytania odpowiedź próbują znaleźć dobrzy znajomi czytelników poprzednich części – prokurator Dominika Wadryś-Hansen oraz komendant Edmund Osica. Śledczych nurtuje jeszcze jedno pytanie – gdzie jest Wiktor Forst? To istotne, bowiem policja odkrywa ślady prowadzące do byłego komisarza…

Wsiąść do pociągu byle jakiego… i trafić do Hiszpanii

Jeśli ktoś czytał Trawers, to wie, że Forst wsiadł do pociągu. Miał jechać do Szczecina, po drodze zatrzymać się w Warszawie i nie wywoływać żadnych pożarów. Gdzie ostatecznie dojechał? Do Hiszpanii i wszystko wskazuje na to, że „przeszedł na ciemną stronę mocy”... Po co? Dlaczego trafił akurat do tego kraju? Tego i prokurator z komisarzem, i czytelnicy dowiadują się w Deniwelacji.  Oczywiście, jak to u Mroza i w dobrym kryminale, szczegóły są odsłaniane powoli. Napięcie rośnie z każdą stroną i nie sposób oderwać się od lektury przed poznaniem zakończenia.

Kobiecy głos

W Deniwelacji mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji –­ trzecioosobową i pierwszoosobową. Co ciekawe, ta druga prowadzona jest przez kobietę. Co to za postać? Nie mogę zdradzić… Jedno jest pewne – dostarcza czytającemu wiele cennych informacji i przede wszystkim emocji.

Kobieta zmienną jest

Długo broniłam się przed lekturą Deniwelacji. Niepotrzebnie! W tym miejscu pragnę przeprosić Remigiusza Mroza za mój upór. Żałuję, że wcześniej nie sięgnęłam po tę powieść. To, że została w pewien sposób „dopisana” do serii, nie znaczy, że jest gorsza od poprzednich części. Wręcz przeciwnie – obok Trawersu to mój ulubiony tom podhalańskiego cyklu. Pozostaje mi (nie)cierpliwie czekać na V tom serii, który ma pojawić się w księgarniach w 2018 roku.

Pora roku nie ma znaczenia – Mróz zawsze w formie

Czytając Deniwelację, nie zawiodłam się. Remigiusz Mróz trzyma formę. W fantastyczny sposób wodzi śledczych i czytelnika za nos. Perfekcyjnie buduje napięcie. Miażdży zakończeniem, po poznaniu którego chce się natychmiast wziąć do ręki kolejną część historii. Kreuje bohaterów, których balansowanie na granicy życia i śmierci przyprawia czytelnika o gęsią skórkę. Ta powieść wciąga jak narkotyk. Nie potrafiłam i nie chciałam się od niej oderwać. Remigiusz Mróz kolejny raz udowodnił, że jest mistrzem kryminalnego pióra. 


tytuł: Deniwelacja”
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
liczba stron: 496

Przeczytaj fragment powieści: https://issuu.com/wydawnictwofilia/docs/deniwelacja

niedziela, 10 września 2017

"Zbrodnia nad urwiskiem" – Marta Matyszczak (recenzja przedpremierowa!)



Gucio i Solański powracają!

Dobra wiadomość dla wielbicieli niezwykłego duetu – gadatliwy kundelek Gucio i zamknięty w sobie detektyw Szymon Solański powracają w wielkim stylu! Irlandzkim stylu. Już w najbliższą środę w księgarniach pojawi się druga część serii Kryminał pod psem. 13 września premiera Zbrodni nad urwiskiem!

Dziękuję za Gucia!

Pozwólcie, że recenzję zacznę od… posłowia. Chciałabym bardzo, bardzo podziękować autorce Marcie Matyszczak za wymienienie moje nazwiska oraz nazwy bloga w posłowiu. Pani dziękuje za recenzję, ja dziękuję za tak fantastyczny duet. Pierwszą częścią cyklu Tajemniczą śmiercią Marianny Biel byłam zachwycona. Drugą także!

Podróż pełna przygód i… deszczu

W poprzedniej części Gucio i Szymon szukali mordercy swojej sąsiadki. Tym razem trafiają na irlandzką wyspę. Poszukują wnuczki zleceniodawcy.  Kasia od kilku dni daje znaku życia. Niestety, po przyjeździe detektywa i jego wiernego towarzysza na wyspę, zostaje znalezione ciało dziewczyny. Podejrzanymi są wszyscy mieszkańcy pensjonatu, w którym pracowała Polka i nocują nasi główni bohaterowie. Kto zepchnął dziewczynę z brzegu? Tajemniczy Francuz? Jej rodak, który lubi sięgać po alkohol? A może to był wypadek? Szymon i Gucio rozpoczynają wymagające śledztwo. Ze względu na fatalną pogodę, problemy z łącznością i… z żołądkiem nie mogą liczyć na wsparcie tamtejszej policji. Z pomocą rusza im była dziennikarka i dobra znajoma – Róża Kwiatkowska. Ci, którzy czytali pierwszy tom serii, wiedzą, że jej relacje z Szymonem nie są najlepsze… Jak to wpłynie na przebieg śledztwa? Sprawa jest naprawdę skomplikowana…

Gucio prawdę Ci powie…

Podobnie jak w poprzednim tomie jednym z narratorów powieści jest przesympatyczny piesek Gucio. Kundelek skradł moje serce od pierwszych stron i już na zawsze pozostanie moim ulubionym bohaterem cyklu. Z wrodzonym urokiem osobistym i ogromnym poczuciem humoru przedstawia czytelnikom nowe postaci oraz relacjonuje postępy w śledztwie. Dzieli się swoimi podejrzeniami i trzema łapami stąpa mordercy po piętach. Jak nikt potrafi spojrzeć krytycznym okiem na swojego właściciela, z którym zawarł sprawiedliwy układ:

(…) byłem psem zaczepno-obronnym. Miałem z Solańskim taki deal: ja zaczepiałem, a on bronił.

Gucio, oprócz tego, że jest profesjonalnym śledczym, świetnie orientuje się w kulturze i jest na bieżąco z polskimi filmami, co wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika. Dowód?

(…) Lodzia Solańska udała się do teatru na premierę najnowszej sztuki naszego krajana, Grzegorza Jarzyny (nie mylić z Krzysiem Jarzyną ze Szczecina).

Kryminał pod rasowym psem

Jeśli myślicie, że kryminał, w którym pierwsze skrzypce gra pies, nie może być dobry, mylicie się. Marta Matyszczak po raz drugi skonstruowała trzymającą w napięciu fabułę. Wykreowała niebanalnych bohaterów. W książce najważniejsza jest zbrodnia. Życie osobiste bohaterów – w tym przypadku Róży i Solańskiego, schodzi na dalszy, choć równie ciekawy plan. Zbrodnia nad urwiskiem to kryminał na wesoło, w którym zachowano proporcje. Jest miejsce na śmiech, jest miejsce na strach i łzy, których nie brakuje podczas lektury. Intryga, przynajmniej dla mnie, była skomplikowana i nie spodziewałam się takiego zakończenia pewnych wątków. Warto dodać, że dzięki postaci dziadka ofiary i listów, które przekazuje Szymonowi, w powieści pojawia się temat II wojny światowej. Odgrywa ważną rolę w tej historii.

Zbrodnia nad urwiskiem – gorąco polecam!

Rozszczekany i niedający się nie lubić bohater, skomplikowana intryga i zielona Irlandia – powodów, by polecić tę powieść jest wiele. To świetna propozycja dla książkoholików i psiarzy. Napis na naklejce dołączonej do egzemplarza przypomina, że książka i pies to najlepsi przyjaciele człowieka. Myślę, że wielu z Was podziela tę opinię. Gorąco polecam więc lekturę Zbrodni nad urwiskiem.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

autor: Marta Matyszczak
tytuł: „Zbrodnia nad urwiskiem”
seria: „Kryminał pod psem”
wydawnictwo: Dolnośląskie
liczba stron: 296

premiera: 13.09.2017 r.

czwartek, 31 sierpnia 2017

Świętuję Dzień Blogów - odkrywam blogosferę!

Dawno mnie tu nie było. Ponad dwa tygodnie. Tęskniłam. Mam nadzieję, że Wy też ;) Skąd to milczenie? W połowie sierpnia zaczęłam pracę. Musiałam przyzwyczaić się do nowego trybu życia, powoli rozeznać się w nowym planie dnia. Kilkanaście dni w firmie już za mną, więc wracam do blogowania! Data i temat tej notki nie są przypadkowe…

Dziś 31 sierpnia – Dzień Blogów! Z tej okazji składam wszystkim Bloggerom najlepsze życzenia – wiernych czytelników, wielu inspiracji i realizowania pasji!

Skąd taki wyjątkowy tytuł posta? To dzięki inicjatywie dwóch bloggerek – Mileny z najlepszapora.pl   i   Nikoliny z fitkola.blogspot.com . Panie postanowiły odkryć blogosferę na nowo.

Chodzi o to, by pokazać ludziom, że blogosfera zawiera w sobie całą masę wyjątkowych miejsc, o których istnieniu nie mamy w ogóle pojęcia. Chodzi o to, by odkryć coś dla nas zupełnie nowego. Oczywiście w ramach tematów, które nas interesują. I wreszcie chodzi o to, by promować również współpracę pomiędzy autorami blogów.


Postanowiłam przyłączyć się do akcji i podzielić się z Wami moimi perełkami. Poznajcie trzy wyjątkowe blogi. Poznajcie trzy wyjątkowe autorki!


Adres bloga Wam nic nie mówi? To bardzo źle! Zastanawiacie się, czym Gabrysia dzieli się z czytelnikami? Spieszę z odpowiedzią. Gulinka patrzy na książki. A właściwie je czyta, a po lekturze dzieli się swoją szczerą opinią. Nie boi się krytyki, jasno wyraża swoje zdanie. Umie chwalić, umie ganić. Co czyta i recenzuje? Głównie klasykę, ale chętnie sięga po dobre powieści obyczajowe, kryminały czy thrillery. Jestem pewna, że na Jej blogu znajdziecie coś dla siebie i skorzystacie z niejednej rekomendacji.
Dlaczego polecam blog Gabrysi? Jest świetny, a mam wrażenie, że niedoceniony. Nie cieszy się wśród książkoholików (i nie tylko) taką popularnością, jaką powinien. A szkoda. Bo warto podążać za wzorkiem Gulinki.


Ewelina może się pochwalić imponującymi statystykami, ale wiecie co? Uważam, że te liczby są zdecydowanie za małe. Ewelina mistrzowsko przechadza się wśród słów. Szanuje słowo , ale pisze z lekkością. O czym? O książkach, o życiu i… o Bogu. To właśnie posty dotyczące wiary skłoniły mnie do przyjrzenia się temu blogowi. Przepadłam. Z czasem pokochałam recenzje mojej koleżanki po fachu (obie jesteśmy absolwentkami filologii polskiej na Uniwersytecie Rzeszowskim). Z utęsknieniem czekam na kolejne posty z cyklu „Spacerowe rozkminy”. Ewelina dzieli się w nim wszystkim, co dla Niej ważne. Radościami, obserwacjami i subtelnymi poradami.
Gorąco polecam wirtualny spacer na blog Eweliny. Warto!


Moi znajomi wiedzą, że byłam fanką popularnego serialu Kryminalni emitowanego na antenie TVN (no dobra, i dziś powtórką nigdy nie pogardzę ;)). Dzięki blogowi Eli mogłam wrócić do świata ulubionych serialowych bohaterów. Przejść się korytarzem Komendy Stołecznej i główkować podczas śledztwa. Ela pisze świetne opowiadania inspirowane serialem. Jeśli tęsknicie za Basią, Markiem, Adamem i spółką, przeczytajcie koniecznie! Ja nie mogę się doczekać, gdy znajdę chwilę, by nadrobić zaległości.


Oto moje typy – trzy perełki, które zasługują na uwagę. Polecam Wam wyżej wymienione strony. Odkryjcie blogosferę na nowo. Może to dobra okazja, by nieco zaktualizować listę ulubionych blogów? Koniecznie podzielcie się adresami ulubionych blogów w komentarzach! 

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

"Znaki życia" (tom I) - Wioletta Milewska


Myślę, że wielu książkoholików od czasu do czasu lubi sięgnąć po lekkie powieści. Po historie z nieskomplikowanymi bohaterami, z błahymi problemami, z happy end’em, który da się przewidzieć od dziesiątej strony. Przyznaję, że zdarza mi się wybierać takie tytuły, szczególnie gdy potrzebuję oderwania od własnych rozterek. Choć niektórzy dyskutują z tą opinią, nie wszystkie powieści obyczajowe są płytkie. Niektóre wymagają refleksji i nie da się ich przeczytać jednym tchem. Bywa, że losy postaci przytłaczają wręcz czytelnika. Doznałam tego w ostatnich dniach. Jestem świeżo po lekturze pierwszego tomu Znaków życia Wioletty Milewskiej. Ta książka zdecydowanie nie należy do grupy lekkich, łatwych i przyjemnych na jeden, góra dwa wieczory.

Losy Malwiny, Sylwii i Wiktorii tylko na pozór się różnią. Wszystkie mają trudną sytuację rodzinną i borykają się z problemami oraz z samotnością w tylko pozornie udanych związkach. Walczą o związek, o rodzinę, o siebie same.

Sylwia, która po wyjeździe męża zagranicę została sama, musi w pojedynkę stawić czoła problemom zdrowotnym. Wiktoria prowadzi dom i gospodarstwo. Jej ukochany wciąż ponad zobowiązania wobec rodziny stawia powinności wobec innych, często obcych ludzi. W dodatku brat i bratowa, którzy wprowadzają się do domu bohaterki, nie mają zamiaru odciążać jej w codziennych obowiązkach. W moim odczuciu w najtrudniejszej sytuacji znajduje się Malwina. Od lat próbuje walczyć z uzależnieniem męża od pornografii i seksu. Groźby i prośby nie pomagają. Choć kobieta pragnie szczęścia i dla siebie, i dla nastoletniej córki, nie potrafi odwrócić się od partnera.

Znaki życia ciężko przeczytać jednym tchem, przewracać stronę za stroną bez głębszego zastanowienia. Nie sposób obojętnie przejść obok bohaterek, które borykają się naprawdę z poważnymi problemami. Na początku ciężko mi się było „wgryźć” w tę powieść ze względu na styl autorki. Akcja rozwija się powoli. W trzecioosobowej narracji nad dialogami znacznie dominują opisy uczuć postaci oraz ich wspomnienia.

Głównym tematem powieści są oczywiście losy bohaterek. Na ich przykładzie Wioletta Milewska przedstawia różne typy relacji damsko-męskich. Książka dla wszystkich? Nie, raczej dla czytelników o mocnej psychice i lubiących taką literaturę. Do jakiego gatunku zakwalifikowałabym tę lekturę? Ciężko wybrać jeden konkretny. Znaki życia to zarówno dramat psychologiczny, obyczajowy, jak i społeczny. Poruszyła każdą strunę w moim sercu. Wzbudziła skrajne emocje – od śmiechu po płacz i strach. Żadnego tabu, żadnej cenzury. Milewska nie pominęła żadnych znaków, które człowiek dostaje od życia.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

autor: Wioletta Milewska
tytuł: „Znaki życia”
tom: 1
liczba stron: 344
wydawnictwo: Psychoskok

sobota, 12 sierpnia 2017

"Nigdy nie zapomnę" - Kerry Lonsdale (recenzja przedpremierowa!)


Nie potrafiłam się oderwać od tej powieści. W ciągu dnia przeczytałam ponad trzysta stron, co rzadko mi się zdarza. Musiałam, musiałam poznać zakończenie! A gdy już dotarłam do finału, nie mogłam zasnąć… Nigdy nie zapomnę to bardzo udany debiut literacki Kerry Lonsdale.

Aimee żoną miała być. Miał być ślub i wesele też. Niestety, sukienka samotnie w szafie lśni. W dniu, w którym miała stanąć na ślubnym kobiercu, uczestniczy w pogrzebie Jamesa – narzeczonego, najlepszego przyjaciela od dzieciństwa, po prostu miłości swojego życia. Pod kościołem Aimee zaczepia tajemnicza kobieta. Twierdzi, że jej ukochany nie umarł! W sercu dziewczyny zaczyna się tlić nadzieja. Wie, że nie zazna spokoju, dopóki nie dowie się, czy James faktycznie żyje…

Miłość, nadzieja i wyboista droga do szczęścia – myślę, że ten fragment noty wydawniczej doskonale podsumowuje opowieść. Aimee szuka nie tylko Jamesa, ale również samej siebie. Na nowo układa życie prywatne i zawodowe. Może liczyć na wsparcie rodziców, przyjaciółek i pewnego fotografa-baristy.

Dominującym wątkiem w powieści jest oczywiście ten miłosny. Warto podkreślić, że to niejedyny temat tej historii. Kerry Lonsdale zabiera czytelników w piękną, pełną kolorów, zapachów i dźwięków podróż do Meksyku. Pobudza także kubki smakowe, bowiem główna bohaterka uwielbia gotować i parzyć kawę. Zaprasza na wernisaż fotografii, szczegółowymi opisami uruchamiając wyobraźnię odbiorcy. Z wielką przyjemnością powiesiłbym kilka zdjęć Iana na ścianie w pokoju.

Powieść została podzielona na dwie części. Akcja pierwszej rozgrywa się w Kalifornii, a drugiej w Meksyku. W obu narratorką jest Aimee. Książka wciąga bez reszty, czyta się ją błyskawicznie. Każdy pełen emocji rozdział przynosi nowe zagadki i pytania, które wymagają natychmiastowej odpowiedzi. Nigdy nie zapomnę to doskonały przykład powieści obyczajowej, którą pochłania się niczym dobry kryminał. Dosłownie zapiera dech w piersiach. Zakończenie rozkłada czytelnika na łopatki. Finał był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i skłonił do refleksji. Wciąż nie potrafię przestać o nim myśleć.

Niezwykła historia Aimee  podbiła serca czytelniczek w Stanach Zjednoczonych, stając się bestsellerem. Myślę, że ma ogromne szanse, by powtórzyć ten sukces w Polsce. Tęsknota, cierpienie, ale i wielka nadzieja – Nigdy nie zapomnę to powieść pełna emocji, która wzbudza wiele emocji. Tej książki długo nie da się zapomnieć. Czy nigdy? Czas pokaże. Jedno jest pewne – warto po nią sięgnąć. Premiera 16 sierpnia. Nie przegapcie tej daty!

Lektura Nigdy nie zapomnę już za Tobą? Chcesz porozmawiać na temat podanych przez Autorkę zagadnień lub po prostu podzielić się swoją opinią? Zapraszam do dyskusji! Dołącz do Klubu!

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

Autor: Kerry Lonsdale
Tytuł: „Nigdy nie zapomnę”
Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 430
Premiera: 16.08.2017 r.

wtorek, 8 sierpnia 2017

"Milion odsłon Tash" - Kathryn Ormsbee (recenzja przedpremierowa!)


Z wielką radością dzielę się z Wami informacją, że kolejne wydawnictwo obdarzyło mnie zaufaniem. Dziękuję! Współpracę z Wydawnictwem Otwartym rozpoczęłam lekturą powieści Kathryn Ormsbee Milion odsłon Tash. To historia o internetowej sławie, vlogowaniu i życiu amerykańskich nastolatków. Książka tylko dla młodzieży? Absolutnie nie. Porusza tematy ważne i dla rozpoczynających dorosłe życie, i dla tych, którzy dowodem osobistym posługują się od dawna. W końcu zdrowie, rodzina i Internet dotyczą nas niezależnie od wieku.

 Czterdzieści trzy tysiące dwieście osiemdziesiąt siedem – ta liczba na zawsze zmienia życie nastoletniej vlogerki Tash. Lajki, obserwatorzy, komentarze to chleb powszedni dla Nataszy. Licealistka, platonicznie zakochana w Lwie Tołstoju, którego uważa za swój autorytet i inspirację, jest reżyserką i współautorką serialu internetowego. Razem z przyjaciółmi tworzy współczesną adaptację najważniejszej powieści swojego mistrza Anna Karenina. Uznanie ze strony popularnej w środowisku bloggerki sprawia, że z dnia na dzień produkcja pt. Nieszczęśliwe rodziny zdobywa morze fanów. Życie Tash zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, bo jak wiadomo sława to nie tylko blaski, ale i cienie… Popularność, nowe znajomości, sława i hejt – dziewczynie trudno odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Cierpią na tym jej rodzina i przyjaciele. Nastolatka staje przed poważnymi wyborami. Czy podejmie właściwie decyzje?

Głównej bohaterki Tash nie da się nie lubić. Niezwykle pozytywna, ambitna i obowiązkowa całym sercem oddaje się filmowej pasji. Dzięki niej, Jack oraz aktorom występującym w serialu czytelnik poznaje kulisy kręcenia internetowych produkcji. Wbrew pozorom to ciężka i odpowiedzialna praca, a i okoliczności bywają niesprzyjające – rodzinne kłopoty, choroba, trudne decyzje… Podczas dni zdjęciowych dziewczyna staje przed poważnym wyborem – kierunku studiów i uczelni. Myślę, że wielu czytelników przypomni sobie własne pomaturalne rozterki.

Należy podkreślić, że na przykładzie Tash autorka udowadnia, że życie nastolatków nie kręci się tylko wokół Internetu, a wielu z nich ma naprawdę poważne problemy. Muszę przyznać, że Milion odsłon Tash to pierwsza w mojej czytelniczej karierze książka, w której zetknęłam się z aseksualizmem i heteroromantyzmem. Tash podobają się mężczyźni i… na tym koniec. Do żadnego nie czuje seksualnego pociągu. Płcią przeciwną interesuje się tylko platonicznie. Czy znajdzie zrozumienie u bliskich i nowego znajomego? W książce, dzięki rodzicom Natashy, zostaje poruszony również aktualny w dzisiejszych czasach temat emigracji. Czy istnieje złoty środek na radzenie sobie z tęsknotą za bliskimi i ojczyzną?

Pisana w pierwszej osobie historia Tash adresowana jest nie tylko do młodzieży. Opowieść koncentruje się nie wokół Internetu i świata wirtualnego, a wokół ludzi, którzy go tworzą. Wokół ich problemów, dylematów, codzienności… Książkę czyta się bardzo szybko. To idealna propozycja na wakacyjne popołudnie. Polecam!

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz!

tytuł: „Milion odsłon Tash”
autor: Kathryn Ormsbee
wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)
liczba stron: 352
premiera: 17.08.2017 r.

niedziela, 6 sierpnia 2017

"Żona mimo woli" - Annika Sharma


Miłość, która pragnie przekraczać wszelkie granice. Banał? Może, ale uwierzcie mi, że to zdanie najlepiej oddaje klimat i temat książki Żona mimo woli.

Nithja to główna bohaterka i narratorka powieści. Mieszkająca i ucząca się w USA Hinduska nie ma wątpliwości, co chce robić w życiu – pragnie zostać lekarzem. Pełna energii, ambitna dziewczyna marzy, by zostać cenioną panią doktor i przede wszystkim dumą rodziny. Wychowana zgodnie z indyjską tradycją i kulturą jest posłuszna rodzicom i godzi się z wizją aranżowanego małżeństwa. Jedna impreza zmienia wszystko. James, przystojny i inteligentny Amerykanin, przychodzi jej z pomocą w niebezpiecznej sytuacji. Nithja traci głowę i serce dla swojego wybawcy. Związek z kolegą ze szkoły sprawia, że dziewczyna staje przed najtrudniejszym wyborem w życiu – albo wierność tradycji i miłość do rodziny, albo związek z Jamesem…

Należy podkreślić, że autorka fantastycznie kreuje bohaterów – nie tylko głównych, ale również tych drugoplanowych. Choć wychowani w różnych kulturach i wyznający różne wartości, to wszyscy marzą o miłości, akceptacji i spełnieniu marzeń.

Żona mimo woli to nie tylko romans. Owszem, wątek miłosny jest ważny, ale nie przysłania pozostałych tematów. W powieści, dzięki wątkom miłosnym i dotyczącym przyjaźni, zestawiony jest świat Indii, kultura i tradycja Hindusów z kulturą USA – kolebką nowoczesności i tolerancji. Co ważne, autorka przybliża świat Wschodu w konkretnych sytuacjach. Na przykładach członków rodziny głównej bohaterki przedstawia zalety i wady aranżowanych małżeństw. Szczegółowo i plastycznie opisuje obrzędy towarzyszące zamążpójściu, uruchamiając każdy zakamarek ludzkiej wyobraźni. Przez postać Nattji Annika Sharma przypomina, jak trudne do podjęcia decyzje stoją przed młodymi ludźmi oraz jak ważne jest podążanie za głosem WŁASNEGO serca, a nie za głosem rodziny czy tradycji. Pełen emocji i bogaty w opisy uczuć język doskonale odzwierciedla historię i rozterki bohaterów. Lubię, gdy autorka ustami kreowanych przez siebie postaci dzieli się z czytelnikiem życiowymi wskazówkami. Cieszę się, że w Żonie mimo woli znalazłam wiele takich drogowskazów. Oto kilka cytatów:

Dopiero będąc nieco starsza, zrozumiałam, że prawdziwe czarne charaktery to chciwość, zepsucie i okrucieństwo, nierzadko wyzierające z osób, o których miało się lepsze zdanie. 
Moja wartość wcale nie zależy od moich osiągnięć, lecz od tego, jakie uczucia budzę w najbliższych. 

Całkiem niedawno (…) zdałam sobie sprawę, że kontrola wcale nie oznacza spokoju. Ani szczęścia. Potrafi za to bardzo ograniczać człowieka.

Nie przejmujcie się, jeśli Indie i tamtejsza kultura nie są Wam bliskie. To nie stanowi żadnej przeszkody w lekturze. Szczerze mówiąc, sięgając po tę powieść, nie miałam zielonego pojęcia o zwyczajach i tradycjach Hindusów. Cóż, moja wiedza nie jest teraz o wiele bogatsza – mimo rozbudowanego wątku kulturowego Żona mimo woli to romans, ale stanowi dobry punkt wyjścia do sięgnięcia po fachową literaturę.

Polecam tę orientalną książkę – nie tylko ze względu na wątki miłosne i kulturowe. Bohaterowie stają przed poważnymi wyborami – partnera, kierunku studiów, zawodu… Myślę, że wielu z Was jest w podobnej sytuacji.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

tytuł: „Żona mimo woli”
autor: Annika Sharma
wydawnictwo: Kobiece
liczba stron: 384

czwartek, 3 sierpnia 2017

" W sieci złudzeń" - Joyce Maynard


Upały od kilku dni nie odpuszczają. Polacy szukają ochłody w morzu, jeziorze, basenach. Zdarza się, że książkoholicy chłodzą się nie tylko wodą, ale i powieściami, które wywołają gęsią skórkę na ich rękach. Jeśli szukacie „powieści dla ochłody”, a nie przepadacie za kryminałami czy horrorami, mam dla Was świetną propozycję od Wydawnictwa Muza.

W sieci złudzeń to naprawdę dobra historia napisana przez Joyce Maynard. Choć to znana bestsellerowa pisarka, z jej prozą zetknęłam się po raz pierwszy. I nie żałuję!

Główną bohaterką fabuły jest Helen – kobieta doświadczona przez los. Samotna i nieszczęśliwa znajduje się na życiowym zakręcie. Rozwód i samotne macierzyństwo sprawiły, że pocieszenia zaczęła szukać w alkoholu. Wkrótce sprawy wymknęły się jej spod kontroli i straciła prawo do opieki nad ukochanym synkiem. Niespodziewanie życie Helen ulega zmianie. Poznaje zamożne małżeństwo, Avę i Swifta Havillandów. Dołącza do grona ich przyjaciół, dla których organizują wytworne przyjęcia. Staje się częstym gościem w ich luksusowej posiadłości i niemal członkiem rodziny. Małżeństwo zaczyna coraz bardziej ingerować w życie Helen. Pod ich wpływem zrywa kontakty z nowym partnerem i sprawdzoną koleżanką. To jednak nie stanowi dla bohaterki problemu, bowiem dzięki wsparciu nowych przyjaciół udaje się jej naprawić kontakty z synem. Wszystko idzie ku dobremu? Tylko pozornie. Pewnego dnia życie stawia ją przed poważnym wyborem – prawda czy przyjaźń? Co zwycięży? Czy kobiecie uda się wyplątać z tytułowej sieci złudzeń?

Powieść pisana jest w pierwszej osobie. Historię opowiada Helen. Zaczyna… od końca, ale nie zdradzając finału intrygi. Zaskakujący i budujący napięcie zabieg sprawił, że książkę po prostu pochłonęłam, chcąc jak najszybciej poznać zakończenie.

Wszyscy pragniemy akceptacji. Tęsknimy do emocjonalnych więzi. Często chowając się za maskami i zmieniając system wartości, postępujemy wbrew sobie tylko po to, by zyskać sympatię, uznanie w oczach innych ludzi. Czy warto? Joyce Maynard na przykładzie toksycznej relacji Helen z małżeństwem pokazuje, co dzieje się z takimi ludźmi.

Przyjaźń, która staje się uzależnieniem. Wsparcie, które zamienia się w manipulację. Tęsknota zaspokojona tylko pozornie. W sieci złudzeń zmusza do myślenia. Mnie, niepoprawną optymistkę i pozytywie nastawioną do świata i ludzi osobę, nieco ostudziła. Przypomniała, że przecież nigdy nie wiemy, kto tak naprawdę kryje się przez widzianą przez nas maską…

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

tytuł: „W sieci złudzeń”
autor: Joyce Maynard
wydawnictwo: Muza
liczba stron: 432

wtorek, 1 sierpnia 2017

"Gryf. Pałacyk Michla, Żytnia, Wola" - Jarosław Wróblewski


Dziś 73. rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. To dla mnie szczególny dzień. Przez ostatnie dwa lata 1 sierpnia spędzałam w stolicy. Uczestniczyłam w oficjalnych obchodach i śpiewałam na Placu Piłsudskiego. W tym roku niestety nie mogę być w Warszawie. Ale i w domu na Lubelszczyźnie towarzyszy mi refleksja i zaduma. I oczywiście lektura poświęcona Powstaniu, a właściwie Powstańcowi Warszawskiemu.

Pałacyk Michla, Żytnia, Wola,bronią jej chłopcy od Parasola.

Chłopcami dowodził Janusz Brochwicz-Lewiński ps. „Gryf”. Urodził się w 1920 roku, zmarł 5 stycznia 2017. Legendą stał się już za młodu. Żołnierz, Powstaniec, oficer wywiadu brytyjskiego. Służył w gwardii przybocznej królowej  Elżbiety II i jej rodziny. Bardzo lubił życie.

Niezwykła publikacja Jarosława Wróblewskiego pt. Gryf. Pałacyk Michla, Żytnia, Wola jest bardzo bogata w materiały dotyczące życia „Gryfa”. Ilustracje, archiwalne zdjęcia, szkice, skany dokumentów i rękopisów, wspomnienia Bohatera i bliskich mu osób. To opowieść nie tylko o Brochwiczu-Lewińskim. To hołd dla całego Jego pokolenia, które było gotowe poświęcić życie dla wolności Ojczyzny.

Korzenie rodziny, dzieciństwo, młodość i czasy powojenne – na emigracji i w Polsce. To obszerna, ale naprawdę godna uwagi publikacja. Dla mnie ważna i wyjątkowa. Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Szczególnie dziś.

tytuł: „Gryf. Pałacyk Michla, Żytnia, Wola”
autor: Jarosław Wróblewski
wydawnictwo: Fronda
liczba stron:  528
Za egzemplarz (prezent urodzinowy) dziękuję Rodzicom! ;-)



poniedziałek, 24 lipca 2017

"Skaza" - Zbigniew Zborowski (recenzja przedpremierowa + konkurs!!!)

Każdy, kto poznaje ten sekret, ginie. Odważysz się?

Odważyłam się. Żyję i nie żałuję! Wręcz przeciwnie – chcę więcej! Ostatni raz TAK wciągnęły mnie książki Remigiusza Mroza, zwłaszcza seria o Chyłce i Zordonie. Skaza trzymała mnie w napięciu od początku do końca. Pochłaniałam tę powieść strona po stronie, jednocześnie żałując, że koniec jest coraz bliżej. Jak dobrze, że to dopiero pierwsza część nowej serii Zbigniewa Zborowskiego.

(…) zabójca precyzyjnie uderzył ofiarę w niewielki punkt pomiędzy dwoma mięśniami podpotylicznymi. A konkretnie: pod prostymi głowy tylnymi mniejszymi.

Ginie młoda kobieta, doktorantka Zakładu Fizyki Jądrowej. Tak zabić mógł tylko fachowiec. Ktoś, kto chce zmylić patologa i śledczych przy pierwszych oględzinach zwłok. Sprawę prowadzi zespół z Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw. Podkomisarz Bartosz Konecki wraca do pracy w Komendzie Stołecznej po kilkumiesięcznym przymusowym urlopie. Młody gliniarz przeżył załamanie nerwowe i ma problem z kontrolowaniem agresji. Wszyscy, zwłaszcza zwierzchnicy, patrzą mu na ręce i nie do końca darzą zaufaniem. To błąd, bo w przeciwieństwie do kolegów oficer nie ma zamiaru prowadzić śledztwa powierzchownie.  Widzi dużo. A nawet więcej niż pozostali…

O tym, że podkomisarz Konecki to dobrze napisana postać świadczą emocje, jakie budzi u czytelnika. Współczułam Bartoszowi, ale i miałam do niego pretensje. Skupiony na własnych problemach, rozpamiętujący tragedię sprzed tygodni, wydaje się nie zauważać „oczywistych oczywistości”. Wyrozumiały Drops Książkowy wybaczył mu pewne błędy. Mam jednak świadomość, że nie wszyscy czytelnicy spojrzą na tego bohatera tak łaskawym okiem.

Nie mogę nie wspomnieć o jedynej kobiece w zespole Komendy Stołecznej. Podkomisarz Jolanta Bończak przypominała mi podkomisarz Barbarę Storosz – bohaterkę serialu Kryminalni emitowanego w latach 2004-2008 na antenie TVN. Choć jest przedstawicielką płci pięknej, nie eksponuje swojej kobiecości. I wyglądem, i przede wszystkim zachowaniem oraz zaangażowaniem w śledztwo stara się udowodnić kolegom, że nie jest gorszym śledczym. W przeciwieństwie do Koneckiego polubiłam ją od pierwszych stron książki.


Bardzo lubię powieści, w których przeplatają się dwie płaszczyzny czasowe. Tak też jest w historii Zbigniewa Zborowskiego. Autor perfekcyjnie połączył dwa światy fabuły. Przeplata losy bohaterów w nieoczywisty i intrygujący sposób, zachowując przy tym spójność. Teraźniejszość to wątek dotyczący śmierci doktorantki i kolejnych ofiar nieuchwytnego mordercy oraz losy policjantów Komendy Stołecznej. Retrospekcja natomiast dotyczy dziejów rodziny Kochańskich. Ich rodzinna pamiątka jest przekazywana z pokolenia na pokolenie.  Notesik, z niezrozumiałymi dla zwykłego Kowalskiego zapiskami, staje się zarówno tytułową skazą, jak i pewnego rodzaju polisą ubezpieczeniową dla kolejnych przedstawicieli rodziny. Autor opisuje losy Kochańskich na przestrzeni lat, począwszy od 1934 roku do czasów współczesnych. Warto podkreślić, że w związku z różnymi płaszczyznami czasowymi akcja powieści toczy się w wielu miejscach. Teraźniejszość to głównie Warszawa i okolice. Zbigniew Zborowski precyzyjnie opisuje stolicę, co przypomina mi styl Remigiusza Mroza. Książka może stanowić podręczny plan miasta dla czytelnika spragnionego podróży śladami bohaterów. Fragmenty tekstu będące retrospekcją dotyczą Wschodu – zarówno Kresów, Kazachstanu, jak i owładniętych wojną krajów arabskich.

Nie musicie się obawiać przeplatania różnych płaszczyzn czasowych, a zarazem miejsc akcji. Każdy rozdział rozpoczyna konkretny komunikat, gdzie i w którym roku rozgrywa się akcja danej części. Przestraszyć Was może jeszcze jedno – fizyka. Przyznaję, że z tą dziedziną nauki nigdy nie było mi po drodze. Ale spokojnie, Zbigniew Zborowski dawkuje nam ją do niezbędnego minimum.

Skaza to naprawdę świetny kryminał. Śledztwo prowadzone przez oficerów z Komendy Stołecznej z małego i nieskomplikowanego rośnie do rangi naprawdę dużego i wymagającego. Zwroty akcji i niebanalni bohaterowie gwarantują, że ciężko oderwać się od tej powieści przed poznaniem finału policyjnego dochodzenia. Myślę, że książka przypadnie do gustu entuzjastom prozy Remigiusza Mroza i fanom współczesnych seriali kryminalnych.

tytuł: „Skaza”
autor: Zbigniew Zborowski
wydawnictwo: Znak
liczba stron: 400
premiera: 02.08.2017 r.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!


KONKURS!!!
Jeśli moja opinia zachęciła Was to sięgnięcia po Skazę Zbigniewa Zborowskiego, nic prostszego ­– weźcie udział w konkursie, który organizuję dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak. Do wygrania egzemplarz powieści! Co trzeba zrobić?
1. Zgłoś się w komentarzu poniżej i napisz, dlaczego Skaza powinna trafić właśnie do Ciebie!
2. Polub stronę bloga na Facebooku lub zaobserwuj go w Google. Napisz, którą „opcję” wybrałeś/aś.
3. Podaj swojego mejla.

I gotowe! Konkurs trwa od 24 lipca do 2 sierpnia. Wysyłka nagrody tylko na terenie Polski.

Powodzenia!