sobota, 30 grudnia 2017

"Wieczór taki jak ten" - Gabriela Gargaś

autor: Gabriela Gargaś
tytuł: „Wieczór taki jak ten”
Wydawnictwo Czwarta Strona
liczba stron: 376 













Wieczór taki jak ten – Gabriela Gargaś

Czy cukru w cukrze może być za dużo? Czy może być za dużo motywu Świąt w powieści, której akcja rozgrywa się w okolicy Bożego Narodzenia? Czy blask choinki może oślepić? Przed sięgnięciem po Wieczór taki jak ten – świąteczne „dziecko” Gabrieli Gargaś, przeczytałam kilka opinii na temat tej książki. Przyznaję, że byłam zaskoczona liczbą negatywnych komentarzy na jej temat. Wielu czytelników zarzucało Autorce przesadę – „przeświątecznienie” fabuły. Oto moje zdanie na ten temat.

Złote serca w Złotkowie

Michalina ma dwadzieścia siedem lat. Mieszka w niewielkiej, malowniczej i niezwykle klimatycznej górskiej miejscowości. Tam też wynajmuje cztery pokoje dla gości.

Ta noc jest wyjątkowa. Bo jaki sens ma choinka, prezenty, ta cała otoczka, kiedy w sercu mamy bałagan? Kiedy nie potrafimy zrozumieć istoty tych świątecznych dni? (s. 301)

Michalina chowa w swoim sercu wielki żal do ojca. Od śmierci matki sama wychowuje młodszego braciszka, a tata… Właściwie nie wiadomo, gdzie jest. Pojawia się, kiedy mu wygodnie i znika, gdy musi wziąć odpowiedzialność za najbliższych. Miśka może liczyć na pomoc ukochanej babci – właścicielki klimatycznej cukierni „Cynamonowe serca”. Gdy ich sytuacja finansowa pogarsza się, podejmują decyzję o wynajmie pokoi na okres Bożego Narodzenia. Do Złotkowa przyjeżdżają cztery różne osoby. Dzieli ich wszystko – wiek i przede wszystkim życiowe problemy, przez które trafili właśnie do domu Misi i Bartka. Nie będę Wam przybliżać sylwetek wszystkich gości. Skupię się na moim „ulubieńcu”. Artur to ekscentryczny rozwodnik z Wrocławia. Nie ma zbyt dobrych relacji z dziećmi, wydaje się być zazdrosny o prywatne sukcesy byłej żony. W dodatku szczerze nienawidzi Świąt. Drażni go podniosła atmosfera, z odrazą patrzy na wszelkie ozdoby, nie słucha świątecznych piosenek. Wydaje się więc, że przyjazd do Złotkowa był jedną z najgorszych decyzji w jego życiu. Uciekając przez magią Świąt, trafił w jej samo centrum. Ironia losu czy szansa na to, by wydarzył się bożonarodzeniowy cud…? Dzień przed wigilią w drzwiach przytulnego domu staje jeszcze jeden niezapowiedziany gość. Czy gospodyni wpuści go do środka?

Powieść życiowymi drogowskazami pisana

Podczas lektury zaczęłam zaznaczać cytaty warte uwagi i zapamiętania, przepisania do mojego magicznego notesu z Małym Księciem. Po kilkudziesięciu stronach musiałam zwolnić tempo przyklejania kolorowych karteczek – właściwie na co drugiej stronie takowa powinna się znaleźć. Gabriela Gargaś, ustami bohaterów – tych młodych jak Miśka, czy tych doświadczonych przez życie jak babcia Zosia, dzieli się z Czytelnikami złotymi myślami i wskazówkami godnymi zastosowania w codziennym życiu. Często poetyckim językiem pisze o tym, co oczywiste, a o czym tak często zapominamy w codziennej gonitwie. Takich uwag, złotych myśli w powieści jest naprawdę dużo. Czy za dużo? Dla kogoś zdecydowanie tak. Już po kilkudziesięciu stronach mógłby mieć przesyt. Dla mnie… Z jednej strony w sam raz, z drugiej… Chwilami miałam wrażenie, że zamiast powieści świątecznej czytam mini życiowy poradnik. Chociaż… Czy nie po to między innymi istnieje literatura? By ustami postaci, narratora zawracać uwagę Czytelnikom na to, co najważniejsze? Myślę, że w tej kwestii każdy wypowie się indywidualnie po lekturze. To, co na pewno mi przeszkadzało, to wtrącenia narratora. Raz na jakiś czas, po opisach lub dialogach, zwraca się bezpośrednio do czytającego, zadając mu egzystencjalne pytania. Zabieg ciekawy, przyznaję, ale wytrącał mnie z rytmu, z przebiegu akcji. Szczerze mówiąc, ciekawa losów bohaterów, zamiast poświęcić chwilę na refleksję, po prostu szłam dalej, a chyba nie o to Autorce chodziło.

Czas cudów w grudniowe wieczory – wieczory takie jak ten

Wieczór taki jak ten to powieść pełna świątecznego klimatu. Niepowtarzalnego i pełnego magii. Na każdej stronie książki czuć zbliżające się Boże Narodzenie. Wydaje się, że akcja powieści rozgrywa się w świątecznym miasteczku. Na każdym rogu (i w każdym sklepie) na bohaterów (i Czytelników) czekają elfy czy Mikołaj. Domy i ogrody uginają się od świątecznych ozdób, a z głośników płyną kolędy lub charakterystyczne dla okresu Bożego Narodzenia piosenki. Pachną pierniki i gałązki choinek. Anioły zostawiają pióra, dając znać o swojej obecności. Bajka? Może. Mnie się podobała i przeczytałam ją w trzy wieczory. Bo za takimi historiami tęsknię – historiami pełnymi cudów i uczuć. Bo takie historie, mimo banalności czy przewidywalności, przy choince „smakują mi” naprawdę wyjątkowo. Dlaczego więc odmawiać sobie świątecznej słodyczy…?  


Dziękuję Wam za obecność w 2017 roku! Życzę Wszystkim udanego Sylwestra. Spędźcie go tak, jak lubicie najbardziej – na hucznej imprezie lub w domowym zaciszu. A w Nowym Roku cieszcie się zdrowiem i spełniajcie marzenia. I oczywiście dużo czytajcie!  

piątek, 29 grudnia 2017

"Światło w cichą noc" - Krystyna Mirek

tytuł: „Światło w cichą noc”
autor: Krystyna Mirek
seria: „Willa pod Kasztanem”
Wydawnictwo Edipresse

liczba stron: 352

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!






Światło, które przychodzi nocą

Bożonarodzeniowa gorączka jest równie groźną chorobą, jak ta, która opanowywała kiedyś poszukiwaczy złota. Skutkuje takim samym oszołomieniem, niezdolnością do podejmowania racjonalnych decyzji i stadnym pędem nie wiadomo właściwie za czym (s. 23).

Mam wrażenie, że opisywana przez Krystynę Mirek gorączka zaczyna rosnąć już na początku listopada. Znicze i kwiaty idealne na cmentarz na sklepowych półkach zastępują Mikołaje, bombki i choinki. Rozpoczyna się wyścig, wielkie odliczanie. I obowiązkowa nerwówka – czy zdążę z porządkami? Czy na pewno kupiłam prezenty dla wszystkich członków rodziny? Czy ilość potraw okaże się wystarczająca? W rytm Last Christmas i Jingle Bells pędzimy. Za czym? Niestety, czasem nie do końca wiemy… Światło w cichą noc pomaga się zatrzymać. Zmusza do refleksji. To idealna lektura nie tylko na okres Bożego Narodzenia. Autorka, dzięki bohaterom, przypomina, że to miłość i bliskość są najważniejsze – i w Święta, i przez cały rok.

Wyzwanie pachnące choinką i piernikami

Magda Łaniewska i  jej dwaj bracia stają przed naprawdę wielkim wyzwaniem. Po zaręczynach dziewczyny z przystojnym, bajecznie bogatym i pochodzącym z domu z tradycjami Konstantym, postanawiają złamać tradycję i nie spędzać Świąt w ciepłych krajach. Palmy, piasek i słońce wyjątkowo zamieniają na mroźny Kraków, mały jednorodzinny dom i tradycyjną wieczerzę. Na wigilię muszą przygotować nie tylko potrawy czy wystrój, ale przede wszystkim własne serca. Wracają do dzieciństwa, do tragicznego wieczoru, który na zawsze zmienił ich życie. Pytanie tylko, czy Konstanty jest warty tak diametralnych zmian? A może zmiany są konieczne nie tylko ze względu na zaręczyny, ale po to, by pójść dalej??

Nie wierz nigdy kobiecie…

Wokalista Budki Suflera miał rację, ale Antek Milewski przekonał się o tym zdecydowanie za późno. Po latach, z podkulonym ogonem i dosłownie z jedną parą skarpetek w plecaku, wraca z wielkiej stolicy do rodzinnej Willi pod Kasztanem. Babcia Kalina – skarbnica dobrego słowa, życiowych rad i pełnego miłości uśmiechu, przyjmuje wnuka marnotrawnego z otwartymi ramionami. Choć Antek uparcie chce zacząć wszystko od nowa, by zamknąć pewien rozdział życia, musi zmierzyć się z przeszłością. Dorosły nie potrafi wybaczyć zmarłemu ojcu pewnej decyzji – wyboru, który zaważył na losie wielu ludzi. Czy z pomocą babci i uroczej młodej damy rozwiąże tajemnice z przeszłości i zazna odrobinę upragnionego spokoju?

Mistrzyni drugiego planu

O tej bohaterce wydawca nie wspomina w nocie. Uznałam jednak, że zasługuje na krótkie przedstawienie. Bo takich kobiet jak ona jest wiele. Kobiet skupionych na wypełnianiu codziennych obowiązków, które zapominają o własnych potrzebach, marzeniach i uczuciach. Zapominają, a czasem wręcz nie mogą ich realizować. Dorota ma wszystko – troje zdrowych dzieci, bogatego męża, dom i ogród jak z bajki. Nie musi pracować, na wszystko ją stać. Królowa? Tylko pozornie. Tak naprawdę dla domowników jest służącą, która nie zasługuje nawet na „dziękuję”. Cierpliwie dba o podniebienia domowników, serwując wystawne kolacje i kilkudaniowe obiady. Do czasu. Nie jest w stanie ignorować wewnętrznego krzyku i tęsknoty za miłością. Tylko co na to mąż – pan domu i reżyser spektaklu, w którym Dorota gra fundamentalną wręcz rolę?

Bestsellerowa autorka znowu w akcji!

Światło w cichą noc to powieść nie tylko o świętach. To przede wszystkim historia ludzi, którzy robią rachunek sumienia. Wracają do przeszłości, by rozpocząć kolejne etapy życia. Pragną katharsis – dla siebie i dla swoich bliskich. Zrzucają maski, pokazują prawdziwe twarze. Twarze wystraszone, tęskniące, pragnące prawdziwej miłości i ciepła.

Mistrzyni lekkiego pióra

Chcecie poznać cechy charakterystyczne tej powieści Krystyny Mirek? Na pewno wartka akcja, ciepły humor, życiowe obserwacje i zapadające w pamięć cytaty. Autorka o sprawach poważnych pisze lekko. Dzięki temu książka nie jest przytłaczająca – czyta się ją, a właściwie pochłania w dwa popołudnia. Rozbudowane, także świąteczne opisy nie nużą czytelnika. Wręcz przeciwnie – wprowadzają w magiczny czas Bożego Narodzenia. Czuć zapach pierników i choinki, słychać trzask drewna w kominku… Cieszę się, że Światło w cichą noc to dopiero początek serii Willa pod Kasztanem. Z niecierpliwością oczekuję kolejnej premiery. Na szczęście luty i Światło o poranku są już blisko!

Światło w cichą noc – zapal je w sobie!

Tą książką rozpoczęłam sezon na czytanie tzw. świątecznych powieści. To był bardzo dobry początek! Gorąco polecam Wam Światło w cichą noc. Historie Magdy i Antka poruszają i wzruszają. Grzeją serca w zimowe wieczory. Chwilami bawią i przede wszystkim uczą – miłości i wybaczania. Sobie i innym. To zawsze trudna, ale warta odrobienia lekcja. 

czwartek, 21 grudnia 2017

"Świąteczne marzenie" - Amanda Prowse

tytuł: „Świąteczne marzenie”
autor: Amanda Prowse
Wydawnictwo Kobiece
liczba stron: 336









Amerykański sen dziewczyny z Londynu

Za oknem leży śnieg. Pod ręką mam kubek ulubionej herbaty i czekoladki z uroczym młodzieńcem na opakowaniu. Z głośników płynie głos utalentowanego Rudzielca. Walizka i prezenty spakowane, jutro po pracy ruszam w drogę do domu. Moje świąteczne marzenie? Jedno – byśmy z Rodziną, w planowanym składzie, zdrowi zasiedli przy wigilijnym stole i cieszyli się swoją obecnością. Meg, główna bohaterka powieści, którą chcę Wam polecić, miała podobne świąteczne pragnienie. Czy doczekała jego spełnienia? Mam nadzieję, że moja rekomendacja zachęci Was do sięgnięcia po tę książkę i znalezienia odpowiedzi na to pytanie. Naprawdę warto.

Historia oprószona śniegiem

Czytaliście Szczyptę miłości, którą zachwycałam się kilka tygodni temu w tej recenzji: http://dropsksiazkowy.blogspot.com/2017/10/szczypta-miosci-amanda-prowse.html ? Jeśli tak, to Meg, głównej bohaterki Świątecznego marzenia, nie muszę Wam przedstawiać. Jeśli nie, to pozwólcie, że przybliżę Wam jej sylwetkę. Megan jest pracownicą i przede wszystkim dobrym (nie tylko świątecznym) duszkiem popularnej londyńskiej cukierni (a właściwie słodkiego imperium) w prestiżowej dzielnicy. Właścicielki kawiarni, Pru i Milly, otoczyły opieką dziewczynę i jej synka. Dały jej dom, którego nigdy nie miała. Gdy zbliża się Boże Narodzenie, Meg postanawia, że przygotuje synkowi idealne Święta – takie, jakich sama nigdy nie miała. Choć w głębi duszy ma podobne marzenie do Doris z Listów do M., wmawia sobie, że brak mężczyzny u boku to żaden problem. Jej plany i listę priorytetów zmienia służbowa podróż do Nowego Jorku. W Stanach poznaje przystojnego architekta. Kilka kieliszków wina, szczere wyznania, uśmiechy i spacer po najpiękniejszych zakątkach Nowego Jorku sprawiają, że wizja Świąt spędzonych tylko z synkiem, nie wydaje się już Meg tak kusząca. Czy magia Bożego Narodzenia zdoła pokonać ocean?
Należy dodać, że Świąteczne marzenie to powieść nie tylko o miłości damsko-męskiej. To historia, w której ważny jest wątek trudnej relacji matki i córki. Tęsknoty, której nic i nikt nie jest w stanie zagłuszyć.   

Ciągle w podróży

Dzięki powieściom od Wydawnictwa Kobiecego ostatnio kursuję między Londynem a Nowym Jorkiem. To już druga historia po Oświadczynach, w której bohaterka wyrusza w międzykontynentalną podróż. Także w głąb siebie. Scala wysepki, z których składa się jej zranione serce. Z jakim skutkiem? Przekonajcie się sami ;) Muszę dodać, że czytając fragmenty poświęcone zwiedzaniu amerykańskiej metropolii, czułam się, jakbym towarzyszyła Meg w odkrywaniu miasta. Cieszę się, że Amanda Prowse nie szczędziła Czytelnikom szczegółów, jednocześnie nie zanudzając ich opisami. Gotowy na Święta Nowy Jork to jeden z bohaterów historii.

Powieść idealna na świąteczny wieczór

Świąteczne marzenie przeczytałam w trzy dni. Takie historie, jak przystało na zdeklarowaną romantyczkę, czytam jednym tchem. Myślę, że na szybkie tempo czytania wpływa również styl Amandy Prowse. Dialogi, poruszające wyobraźnię opisy nie tylko miast… Cieszę się, że i w tej książce autorki nie zabrakło odrobiny humoru. Podobnie jak w Szczypcie miłości ogromnym atutem tej historii są pachnące i słodkie opisy piekarni i sytuacji, które rozgrywają się w jej zakamarkach. Ślinka ciekła podczas lektury. Rozpoczynając lekturę, przygotujcie więc zapas pierników lub serniczka, który, według autorów memów, wciśnie się zawsze.

Uczucie, które otula w świątecznej scenerii

Podobnie jak w Szczypcie miłości Amanda Prowse dzieli się Czytelnikami przepisem na cudną powieść świąteczną. Jakich składników użyła tym razem? Garść rodzinnych problemów, dwie czubate łyżeczki tajemnic, cztery bilety lotnicze i oczywiście kilogram miłości. Obowiązkowo mieszanka musi być podawana w okresie świątecznym. Proste? Nie do końca, ale autorka znów robi to w wielkim stylu. Zaprasza Czytelnika to stołu pełnego uczuć – uśmiechu i wzruszeń. Wyprawia w podróże nad ocean do odległych metropolii. I przede wszystkim potwierdza marzenie romantyczek – warto marzyć i czekać na prawdziwą miłość. Nie tylko od Święta.

Świąteczne marzenie Doris czy Megan? A może Twoje…?

Na koniec proponuję Wam krótki seans. To jedna z moich ulubionych scen w filmie Listy do M. Gdy przeczytacie Świąteczne marzenie, być może przyznacie mi rację, że ten fragment idealnie pasuje do historii Meg.



Z okazji nadchodzących Świąt Bożego Narodzenia przyjmijcie, proszę, najserdeczniejsze życzenia – zdrowia, szczęścia, pokoju w sercu i oczywiście miłości! Spędźcie ten czas z tymi, których kochacie! 

środa, 13 grudnia 2017

"Oświadczyny" - Tasmina Perry

tytuł: „Oświadczyny”
autor: Tasmina Perry
Wydawnictwo Kobiece

liczba stron: 432









Oświadczyny – Tasmina Perry

Dwie kobiety – młoda niepoprawna romantyczka i dystyngowana sama w słusznym wieku. Dwa miasta – bliski memu sercu Londyn i serce świata, czyli Nowy Jork. Dwa czasy akcji. Choć bohaterki dzieli kilkadziesiąt lat, łączy je jedna tęsknota – za odwzajemnioną miłością. Amy i Georgia odbywają romantyczną podróż – i nad oceanem, i w czasie; z olśniewających balów debiutantek w Londynie  na przykryte zimowym puchem  ulice współczesnego Manhattanu. Czy w dalekiej Ameryce znajdą miłość? Na to pytanie odpowiedź może Wam dać tylko lektura książki. Mam nadzieję, że zachęcę Was do sięgnięcia po powieść bestsellerowej Tasminy Perry, ponieważ Oświadczyny naprawdę warto przeczytać. Zwłaszcza, jeśli jest się miłośniczką romantycznych powieści ze Świętami w tle.

Oświadczyny? Tym razem Tiffany oznacza zerwanie

Tuż przed Bożym Narodzeniem Amy, pracująca jako kelnerka utalentowana tancerka, zamiast pierścionka zaręczynowego dostaje kosza. Pod wpływem impulsu i na lekkim kacu odpowiada na dość zagadkowe ogłoszenie w prasie. Starsza kobieta szuka towarzyszki w podróży do Nowego Jorku. Amy nie ma pojęcia, że podczas wycieczki do swojego rodzinnego miasta odkryje namiętną historię.

Debiuty na angielskich salonach

Georgia Hamilton to dystyngowana, nieco ekscentryczna starsza pani, legenda rynku wydawniczego w Anglii. Bezdzietna rozwódka nie pielęgnuje relacji z dalszą rodziną. Szuka towarzyszki na planowaną od lat podróż do Nowego Jorku. Amy od razu zdobywa jej sympatię i razem wyruszają do Ameryki. Tam Georgia nie tylko udziela swojej towarzyszce porad dotyczących dobrych manier i stylu, ale przede wszystkim odsłania przed nią bolesną historię z przeszłości.

Podróż przez ocean, podróż przez życie

Ta książka niemal od pierwszych stron trafiła do grona moich ulubionych powieści o miłości. Klimatyczna okładka, niebanalne bohaterki ze złamanymi sercami, Londyn i magia Świąt Bożego Narodzenia. Podróże w czasie i nad oceanem – lektura ani przez chwilę mnie nie nużyła. Wręcz przeciwnie – moje zainteresowanie rosło z każdym kolejnym rozdziałem. Oświadczyny? Tasminie Perry mówię zdecydowane TAK!  

Historia opisana językiem godnym dam

Jednym z wielu atutów tej powieści są dwa czasy akcji. Tasmina Perry perfekcyjnie łączy ze sobą teraźniejszość (losy Amy i podróż do Nowego Jorku) oraz przeszłość (lata 50. – czas debiutu Georgii na londyńskich salonach).  Dzięki temu książki się nie czyta – ją się po prostu pochłania, zapominając o otaczającym świecie i przystankach autobusowych. Jednocześnie lektura jest prawdziwą ucztą dla czytelnika. Autorka dba o stronę językową powieści. Dialogami i opisami pełnymi życiowych drogowskazów wzrusza, rozśmiesza i zmusza do refleksji. Postawami bohaterów uczy wybaczania, poświęcenia i pokazuje, czym jest prawdziwa miłość.

Powiedz TAK podróży do powojennego Londynu i współczesnego Manhattanu

Powiedz TAK w ciemno – kup albo wypożycz tę książkę jeszcze przed Bożym Narodzeniem Oświadczyny to również świetny prezent pod choinkę. Ze świątecznymi piosenkami w tle, blaskiem światełek, aromatycznymi piernikami i herbatą z dodatkiem goździków stworzy perfekcyjny team. Szukasz współczesnej baśni? Romantycznej historii z głębszym przesłaniem? Dobrze trafiłaś!

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!
http://www.wydawnictwokobiece.pl/produkt/oswiadczyny-2/# 

niedziela, 10 grudnia 2017

"Twój Adwent. 24 rytuały światła" - o. Anselm Grün

tytuł: „Twój Adwent. 24 rytuały światła”
autor: o. Anselm Grün OSB
Wydawnictwo Świętego Wojciecha
liczba stron: 136









Adwent inny niż zwykle

Przez to, że Wigilia wypada w niedzielę, wydaje mi się, że w tym roku Adwent jest krótszy niż zwykle. Dlatego chciałam przeżyć go inaczej. Nie odliczać do Świąt jako czasu krótkiego urlopu. Nie zastanawiać się, jakie prezenty kupić, czy Mama zaczeka na mój przyjazd z pieczeniem pierników ani jak Tata bez wsparcia mojego i Brata ubierze choinkę. Bo to nie o to w Adwencie chodzi. Chciałam, chyba po raz pierwszy, świadomie cieszyć się czasem oczekiwania. I czerpać z niego jak najwięcej.

Wsparcie potrzebne od zaraz!

Kasia Olubińska swoim postem na blogu Bóg w wielkim mieście zmotywowała mnie do wstawania na roraty. Udało się RAZ! Na szczęście Adwent trwa nadal i jeszcze kilkanaście mszy o 6:30 przede mną. Na czas Adwentu zrobiłam też zakupy w Wydawnictwie Świętego Wojciecha.

Rytuały niemieckiego zakonnika

Twój Adwent. 24 rytuały światła to zaproszenie do osobistych ćwiczeń i osobistego oczekiwania. Ojciec Anselm Grün – mnich benedyktyński, teolog i pisarz uświadamia czytelnikom pierwotne znaczenie Adwentu. Dziś centra handlowe Boże Narodzenie wydają się świętować od listopada – już po Wszystkich Świętych słychać kolędy i świąteczne piosenki, a półki zaczynają uginać się od Mikołajów i choinek. Ojciec Grün proponuje, by człowiek, zamiast dać się porwać przedświątecznemu szaleństwu w galeriach handlowych, w sercu czuwał i oczekiwał na prawdziwe Boże Narodzenie.  Na każdy dzień Adwentu proponuje krótkie wprowadzenie nawiązujące do fragmentów Pisma Świętego oraz jedno ćwiczenie, które pomoże zachować najgłębszy sens adwentowego czasu oczekiwania. Może te adwentowe dni warto zacząć od właśnie takich treści?  To naprawdę krótkie teksty, które można przeczytać przed wyjściem do szkoły, na uczelnię czy do pracy bez konieczności przestawiania budzika. Dodatkowo w posłowiu znajdują się ciekawe opisy najważniejszych symboli Adwentu i Bożego Narodzenia.  

Mój Adwent

Czy polecam? To nie jest książka, którą się poleca lub nie. Nie organizuję tu "dropsowej krucjaty książkowej", po prostu dzielę się z Wami swoją refleksją. Może ktoś z Was szukał właśnie takiej książki? Owoce lektury są indywidualne. To publikacja, po którą sięga się z potrzeby serca. Wiele zależy od tego, czy i jak się wierzy. Ja wierzę. I w tym roku chcę czekać naprawdę na Niego.



niedziela, 3 grudnia 2017

"Przebudzenie Olivii" - Elizabeth O'Roark



tytuł: „Przebudzenie Olivii”
autor: Elizabeth O’Roark
liczba stron: 432
Wydawnictwo: Kobiece












Przebudzenie Olivii – Elizabeth O’Roark

Olivia to współczesna Śpiąca Królewna, która nosi w sercu wiele tajemnic. Śpi nie tylko jej ciało, ale przede wszystkim dusza. Obudzić może ją tylko prawdziwa miłość i przede wszystkim uporanie się z niełatwą przeszłością.   

Uśpiony talent, uśpiona tożsamość

Olivia nie cieszy się sympatią rówieśników. Bezczelna, pyskata, ostra nie potrafi i właściwie nie chce żyć w zgodzie z innymi ludźmi. Ucieka przed samą sobą i tajemniczą przeszłością, która, dosłownie, nie pozwala jej spokojnie spać i niszczy marzenia o karierze sportowej. Wszystko zmienia brutalne pobicie kolegi. Sytuacja zmusza Olivię do zmiany uczelni i trenera. Trafia pod skrzydła Willa Langstorma. Młody, piekielnie przystojny i wymagający trener ma naprawdę wiele na głowie. Odziedziczył upadające ranczo, masę długów, a partnerka nie daje mu oczekiwanego wsparcia. Śmierć ojca sprawiła, że zapomniał o własnych pragnieniach i marzeniach. Zbuntowana dziewczyna z niestabilną formą to ostatnie, czego pragnie dla swojej drużyny lekkoatletycznej. Z czasem jednak odkrywa, że postawa Olivii to tylko maska. Postanawia pomóc jej za wszelką cenę. Łamiąc wszelkie zasady. Także, a może przede wszystkim zasady etyczne… Willowi z każdym dniem coraz trudniej się oprzeć budzącemu uczuciu do niepokornej studentki. Czy panna Finnegan zobaczy w kim kogoś więcej niż zarozumiałego, wymagającego trenera i „nocnego ochroniarza”?

Jak obudzić dziewczynę, która nawet nie wie, że śpi?

To pytanie zadają sobie i Will, i Czytelnicy. Rodzące się i, ze względu na relacje nauczyciel-studentka, zakazane uczucie to główny, ale niejedyny wątek powieści. Elizabeth O’Roark zabiera Czytelników do mrocznej krainy Morfeusza. Olivia nie potrafi spokojnie spać. Dręczą ją koszmary, które uniemożliwiają normalne funkcjonowanie. Will jako pierwszy wyciąga do niej pomocną dłoń. Czy dobre chęci wystarczą?

Śpiąca Królewna i Książę z farmy

Przebudzenie Olivii to powieść dopieszczona pod każdym względem, a to niestety rzadkość. Zadbała o każdy detal – od fabuły począwszy, przez kreację postaci, na sposobie narracji i języku skończywszy. Autorka umiejętnie połączyła ze sobą kilka gatunków: romans, kryminał, dramat psychologiczny, a nawet thriller. Dzięki takiej mieszance Czytelnik ma zagwarantowaną całą paletę emocji. Elizabeth O'Roark stworzyła zapadających w pamięć bohaterów – także tych drugoplanowych. Matka Willa, jego brat, dziewczyny z drużyny lekkoatletycznej – wszyscy występują w powieści po coś i swoją obecnością dopełniają tę historię. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie naprzemiennie przez Olivię i Willa. Pozwala to lepiej poznać bohaterów, ich emocje, uczucia i punkty widzenia. Z taką formą mogliście się spotkać między innymi w powieściach Pauliny Świst (Komisarz, Prokurator).

Przebudzenie Olivii – lektura do poduszki?

Zdecydowanie nie! Historia zakazanego uczucia niepokornej studentki i doświadczonego przez los nauczyciela budzi ogromne emocje.  Przy lekturze nieustannie towarzyszyło mi, podobnie jak bohaterom, ogromne napięcie i ciekawość. I smutek zarazem, bo przecież z każdą przeczytaną stroną przybliżałam się do finału. Tej książki nie czytałam. Ja ją po prostu pochłaniałam. Choć ktoś może powiedzieć, że powieści o miłości napisano już wiele, uwierzcie, że ta naprawdę zaskakuje i nie jest typowym romansem. Gorąco polecam! Poznajcie współczesną Śpiącą Królewnę. Dajcie porwać się historii pełnej tajemnic i namiętności!

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!