poniedziałek, 30 stycznia 2017

"Wotum nieufności" - Remigiusz Mróz


Jestem drobną, z pozoru nieśmiałą i cichą dziewczyną. Niektórych więc dziwi, że interesuję się polityką. W liceum moim ulubionym kanałem telewizyjnym był TVN24. Po maturze dostałam się na politologię, ale ostatecznie wybrałam filologię polską. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Dziś, po lekturze najnowszej powieści Remigiusza Mroza pt. Wotum nieufności, tym bardziej oddycham z ulgą.

Wielu, także Wydawnictwo Filia, nazywa pierwszy tom nowej serii W kręgach władzy polskim House of cards. Faktycznie, podobieństw jest wiele –  rywalizują ze sobą dwa obozy, w konflikt uwikłane są media. Postaci dążą do wytyczonego celu dosłownie po trupach. Dla mnie te zbieżności to nic dziwnego i rażącego. Przecież głównym bohaterem Wotum nieufności jest scena polityczna, a jak wiadomo żądza władzy jest gwałtowniejsza od innych namiętności niezależnie od ustroju i szerokości geograficznych.

Wotum nieufności zaczyna się o poranku. Marszałek Sejmu, Daria Seyda, budzi się w hotelowym pokoju. Nie pamięta, jak się w nim znalazła ani co robiła przez ostatnie kilkanaście godzin. Nie wie, kto i dlaczego odpowiada za tę manipulację. Okazuje się, że to nie jedyna „niespodzianka”, z którą przychodzi się tego dnia  zmierzyć drugiej osobie w państwie. Prezydent Rzeczpospolitej decyduje się ustąpić ze stanowiska z przyczyn zdrowotnych. Zgodnie z Konstytucją do czasu wyborów zastąpi go Seyda. I ona, i przede wszystkim szef jej partii (urzędujący premier) mają nadzieję, że przeprowadzka na Krakowskie Przedmieście nie jest tymczasowa.

Czytelnik poznaje politykę z najbardziej mrocznej i brudnej strony. Kampania wyborcza przypomina ring, ciosy padają raz za razem. Kandydaci wydają się nie mieć żadnych hamulców…

Głównym przeciwnikiem Darii w walce o prezydenturę zostaje Patryk Hauer –wschodząca gwiazda prawicy. Dba o swój wizerunek w mediach i dba o swoją pozycję w partii. We wszelkich poczynaniach zawodowych wspiera go żona, Milena. Wydaje się, że polityka to jedyne, co łączy tę niezwykłą parę. Hauer jest pewien zwycięstwa. W dodatku podczas prac komisji śledczej odkrywa spisek, sięgający najważniejszych postaci sceny politycznej.   

Namiętności, zbrodnia, zaginięcie, tajemnice, przekręty i trudne do spełnienia obietnice (nie tylko wyborcze) –  przy lekturze Wotum nieufności nie sposób się nudzić.  Z każdym kolejnym rozdziałem ciężej oderwać się od książki. Remigiusz Mróz zabiera czytelnika za kulisy, za zamknięte drzwi sejmowych pokoi i gabinetów przy Krakowskim Przedmieściu. Przybliża świat pełen przemocy, pieniędzy i chciwości. Świat, w którym liczy się dobro partii lub/i konkretnych jednostek. Świat, w którym zapomina się o najważniejszych – wyborcach i obywatelach. Fikcja literacka? Może. Ale nikt mnie nie przekona, że gmach przy Wiejskiej nie kryje podobnych tajemnic.

Warto podkreślić, że Remigiusz Mróz nie opowiada się za żadną stroną polityczną. Równo dostaje się Seydzie, tak samo obrywa Hauer. Wotum nieufności to nie tylko pani marszałek i jej przeciwnik. To także kandydatka lewicy, liberał, konserwatysta oraz inni członkowie partii rządzącej i opozycyjnej. Wotum nieufności to nie tylko brutalna kampania czy komisja śledcza. Autor porusza również trudny i kontrowersyjny temat uchodźców czy korupcji na najwyższych szczeblach władzy.  

Mistrz, król czy, jak wypada określić w tym przypadku, prezydent polskiego kryminału stworzył dobrą i niezwykle wciągającą powieść political fiction. To zasługa wiedzy autora oraz doskonale rozwiniętego zmysłu obserwacji. Widać, że polityka go fascynowała. W posłowiu Remigiusz Mróz wyznał, że marzył o politycznej karierze. Na szczęście i on, i jego pisarski talent nie poszli tą drogą.

Powieść urywa się w trudnym dla bohaterów momencie. To także trudny moment dla czytelnika. Rozbudowana intryga i niezwykle wciągająca fabuła sprawiają, że oczekiwanie na drugi tom staje się prawdziwą torturą.

Pozwólcie, że nie wstrzymam się od głosu. Pozwólcie, że opublikuję wyrok. Z czystym sumieniem stwierdzam, że nowa seria mojego ulubionego autora dostaje ode mnie wotum zaufania!

sobota, 28 stycznia 2017

"Wyprzedaż snów" - Marzena Rogalska


Kilka tygodni temu na ekrany polskich kin wszedł film Po prostu przyjaźń. Z tej okazji w telewizji śniadaniowej (i nie tylko) dyskutowano o istocie tej wartości. Jutro po raz drugi obejrzę tę produkcję. To dobry moment, by dodać recenzję przeczytanej w grudniu powieści Wyprzedaż snów – historii o przyjaźni, która potrafi pokonać tysiące kilometrów i lata rozłąki.

Agatę (zwaną przez przyjaciół Gagą), główną bohaterkę książki, czytelnik poznaje w deszczowym Krakowie – mieście, w którym spędziła najlepsze chwile swojej młodości. Zraniona dziewczyna wraca do Polski po kilku latach nieobecności. Na początku nie wiadomo, dlaczego zniknęła. Nie wiadomo też, co sprawiło, że wróciła. Nie ma nic – ani pracy, ani mieszkania. W stolicy Małopolski zostawiła kilkoro przyjaciół: Gośkę, Olę, Rafała, Maćka, Krzysztofa, Pawła i Kostka. Choć ma w sobie nadzieję i optymizm, boi się spotkania po latach. Nie wie, czy ta niezwykła relacja przetrwała ani jak potoczyło się ich życie... Stare zwyczaje sprawiają, że już pierwszego dnia po przeprowadzce Agata jest zmuszona skorzystać z pomocy pana Jurka, który, oczywiście w tajemnicy, pomoże w zorganizowaniu spotkania po latach.

Autorką książki jest znana widzom TVP2 Marzena Rogalska. Katarzyna Grochola tak wypowiada się o jej debiucie:

To nie dziennikarka telewizyjna Marzena Rogalska napisała książkę. To Pisarka Marzena Rogalska pracuje w telewizji.

Podpisuję się pod tymi słowami. Marzena Rogalska zabrała czytelnika do magicznego Krakowa – pełnego kolorów i tajemniczych zakątków. Dziennikarka-pisarka operuje piękną polszczyzną, poruszając każdy zmysł i każdy fragment ludzkiej wyobraźni. Książkę czyta się szybko, wciąga niczym dobry kryminał.  

Na wizji Marzena Rogalska udowadnia, że umie rozmawiać z ludźmi i potrafi ich słuchać. Dzięki temu w swojej książce buduje wiele różnych  i, co ważne, realnych postaci. Postaci po przejściach, z przeszłością i marzących o pięknej przyszłości. Postaci, dla których najważniejsze są: marzenia, przyjaźń i miłość. Ponad wszystko. Ponad wszelkie trudności.

Warto podkreślić, że choć główną bohaterką historii jest Agata, autorka nie zapomniała o jej przyjaciołach. Wręcz przeciwnie, przybliża nam losy osób bliskich sercu Gagi – ich problemy i pragnienia. W każdym z nich można odnaleźć samego siebie.


Wyprzedaż snów to powieść o niezwykłej wyprzedaży i snach, które pozwalają zacząć od nowa. To powieść o przyjaźni, która przenosi góry. To powieść o marzeniach. To powieść wzruszająca, poruszająca i, co nieczęste w przypadku literatury obyczajowej, nieprzesłodzona. Czy to powieść z happy endem? Przekonajcie się sami! Uwierzcie w to, że nie mając nic, można bardzo wiele dać drugiemu człowiekowi. Gorąco polecam debiut Marzeny Rogalskiej, mając nadzieję na kontynuację. 

czwartek, 12 stycznia 2017

"Był sobie pies" - W. Bruce Cameron (recenzja przedpremierowa!)


Od prawie dziewięciu lat na własnej skórze przekonuję się, że psia miłość nie zna granic – miłość zwierzęcia do człowieka i odwrotnie. Od kiedy w moim domu pojawił się uroczy kundelek, mam wrażenie, że rodzice zyskali trzecie dziecko. Ale to nie jest post o rozpieszczonym do granic ogona Dropsiku…

Zazwyczaj nie przepadam za wyszczekanymi bohaterami książek. Lubię postaci pozytywne, ułożone… Z tym bohaterem było inaczej – było wskazane, żeby był wyszczekany! Zresztą, co miał zrobić, skoro świat jest naprawdę pomerdany? ;-)

Bailey to główny bohater powieści W. Bruce Camerona pt. Był sobie pies. Tytułowy zwierzak, oddany, wesoły i wierny, tylko z pozoru jest zwykłym czworonogiem. Za swoją życiową misję uważa wpajanie właścicielom znaczenia miłości, zaufania i pogody ducha. Jego miłość do człowieka nie zna granic. Odradza się w kilku wcieleniach, bo wie, że istotą ludzkiego życia są miłość i śmiech. Jako złotowłosy szczeniak trafia do domu kilkuletniego Ethana. Chłopak i pies stają się nierozłącznymi przyjaciółmi…

Podobno wszystkie psy idą do nieba. Bailey to wyjątek – miał pewne niedokończone sprawy, więc musiał zostać na ziemi. Niezależnie od tego, czy był labradorem, owczarkiem, samcem czy suczką uczył kochać i walczył o ludzką miłość. Uczył się śmiać i uwielbiał ten śmiech. Uwielbiał ciasteczka i nie przepadał za głupiutkimi kotami. Ratował człowieka – i fizycznie, i duchowo. Ratował życie, ratował duszę. 

Czytelnik poznaje pomerdany świat z perspektywy Baileya. Jako psiara byłam zachwycona takim sposobem narracji! Zwierzak nie tylko relacjonuje wydarzenia. Dzieli się swoimi myślami, co pozwoliło mi lepiej poznać ten wspaniały gatunek. Opowiada, co go bawi, a co smuci. Wielokrotnie wygłasza poglądy na temat kotów. Przede wszystkim jednak zdradza, za co tak bardzo kocha człowieka, a swoje słowa wciela w życie. Choć odradza się w różnych wcieleniach, pamięta o przeszłości i czerpie z niej doświadczenia.

Był sobie pies to jedna z najcieplejszych i najbardziej wzruszających historii, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Nad ostatnią stroną płakałam jak bóbr! Los Baileya i jego właścicieli naprawdę chwyta za serce. To nie jest opowieść o zwykłym psim życiu. To opowieść o bezgranicznym zaufaniu i prawdziwej miłości z merdającym ogonem w tle. Poznaj psie serce. Poznaj psie tajemnice. Wzruszenie i uśmiech gwarantowane!  

Wydawnictwu Kobiece dziękuję za egzemplarz do recenzji J

Premiera książki: 15.02.2017 r.
Premiera filmu: 17.02.2017 r.



poniedziałek, 2 stycznia 2017

"Anioł do wynajęcia" - Magdalena Kordel



W mojej ulubionej polskiej komedii romantycznej Tylko mnie kochaj rezolutna sześcioletnia Michalinka na pytanie ojca, czy wierzy w cuda, odpowiada: „Wyłącznie!”. Kilkanaście lat starsza od niej Michalina, bohaterka powieści Magdaleny Kordel pt. Anioł do wynajęcia nie ma w sobie aż tyle wiary. Zapomina, czym jest miłość i powoli traci też nadzieję. Czuje się opuszczona i bezbronna. Pozbawiona nawet anielskiej opieki… W ostatni listopadowy dzień roku wędruje ulicami Warszawy z plecakiem i tajemniczym pakunkiem. Odrobinę ciepła znajduje przy kwiaciarni z wyjątkową wystawą. Widok niechlujnie ubranej, brudnej i wyraźnie zmarzniętej dziewczyny przykuwa uwagę właścicielki biznesu, Gabrysi. Kobieta zaprasza ją na herbatę z cynamonem i poświęca swoją uwagę. Próbuje skłonić ją do zwierzeń. Michalina jednak nie dzieli się z Gabrysią swoją historią. Prosto z kwiaciarni kieruje się do kościoła, by modlić się o cud, o opiekę anioła:


"Bardzo się boję, wiesz? Więc gdybyś całkiem przypadkiem tam u siebie, na górze, miał jakiegoś bezrobotnego anioła albo takiego wolnego tylko na chwilę… anioła do wynajęcia, to pamiętaj o mnie. Bardzo proszę. Aha, i gdybyś mógł mi pomóc w tym, żebym tak do końca nie zapomniała, czym jest miłość i radość…”


Bóg wysłuchuje prośby Michaliny. Już w drodze powrotnej, na schodach świątyni, bohaterka dosłownie wpada na starszą panią Nelę, a następnie na Konstantego – właściciela najpiękniejszych oczu na ziemi. Niespodziewanie i dosłownie w ekspresowym tempie ta dwójka zostaje aniołami Michaliny. Dziewczyna nie wie, że i ona stała się aniołem – wyproszonym przez Petronelę cudem…

Magdalena Kordel czaruje czytelnika, piękną, pełną małych i dużych cudów oraz miłości wzruszającą historią. Bardzo ciepłą, choć grudniową. Każdy szczegół świata przedstawionego jest dopracowany. Mimo że wykreowani bohaterowie: Michalina, Gabrysia, Petronela oraz Konstanty różnią się od siebie wyglądem, charakterem i przeszłością, łączy ich samotność oraz chęć odnalezienia anioła. Albo chociaż wynajęcia takiego anioła, póki nie wydarzy się cud…

Warto podkreślić, że Magdalena Kordel dba o język w swojej powieści. Po mistrzowsku operuje słowem, rozbudowanymi zdaniami czy środkami  artystycznymi. Kreślone z rozmachem, pełne magii opisy rozbudzają każdy fragment wyobraźni i oddziałują na wszystkie zmysły. Czytelnik czuje zimno i ciężar plecaka Michaliny. Czuje także zapach kwiatów Gabrieli, piernika Petroneli, mróz trzaskający na zewnątrz. Widzi cudowną szopkę, świąteczne ozdoby autorstwa Michaliny i pełne zabytków oraz rodzinnych pamiątek mieszkanie Neli. W opisach, ale i dialogach autorka dzieli się z czytelnikiem życiowymi drogowskazami, które łatwo zapadają w pamięć i aż proszą o wpisanie do prywatnych zeszytów z wartościowymi cytatami.

Książkę podzielono na rozdziały. Każda część to kolejny dzień przygotowań do Świąt. Historia rozpoczyna się 30 listopada i kończy oczywiście w Wigilię. Na koniec autorka dołączyła przepisy na wigilijne potrawy i wypieki, z których „korzystały” bohaterki powieści.

Powieść przepełnia świąteczna magia. Postaci stworzone przez Magdalenę Kordel przygotowują swoje domy i swoje serca na Boże Narodzenie. Bóg rodzi się w sercu opuszczonej i skrzywdzonej przez najbliższych Michaliny. Cuda dzieją się także w sercu samotnej i zgorzkniałej Petroneli.

Anioł do wynajęcia to niezwykła opowieść nie tylko na czas świąteczny. Przywraca wiarę w ludzi i w cuda. Pozwala uwierzyć w to, że każdy może stać się czyimś aniołem. Daje nadzieję. Czaruje i niczym cynamonowa herbata ogrzewa serca czytelnika.