niedziela, 24 września 2017

"Oskarżenie" - Remigiusz Mróz (recenzja przedpremierowa!)

Joanna Chyłka.
(…)
– Jezus Maria…
– Nie, naprawdę Chyłka.

Joanna Chyłka powróciła. Kordian Oryński powrócił. Powrócił też stary znajomy, który przewraca ich życie do góry nogami.

Oskarżenie szósty tom bestsellerowej serii Remigiusza Mroza

Mijają cztery lata od serii brutalnych zabójstw młodych chłopców. Sprawcę, legendę „Solidarności”, ujęto i skazano. Choć dowody zebrane przez śledczych były nie do podważenia, Joanna otrzymuje list od żony skazańca. Łucja Tesarewicz twierdzi, że ma dowody na niewinność męża. Dzień po rozmowie z prawniczką ciało żony opozycjonisty zostaje znalezione w mieszkaniu. Okazuje się, że to dopiero początek jednej z najtrudniejszych spraw w karierze Chyłki. 

Huragan Tadeusz

Pojawienie się opozycjonisty Tadeusza Tesarewicza wywołuje prawdziwy huragan w życiu bohaterów. Materiał DNA jednej z jego ofiar zostaje znaleziony w miejscu innego przestępstwa. Zmartwychwstanie? Pomyłka? Nie. Maciej nigdy nie został zgwałcony ani nie zginął. Kto zatem leży w grobie? Komu zależało, by Maciek zniknął na kilka lat i dlaczego wrócił akurat teraz? W dodatku organy ścigania zaczynają interesować się Zordonem. Akt oskarżenia, areszt… Joanna i Kordian wiedzą, że to nieprzypadek. Zagadki mnożą się z każdym dniem, a w ich rozwiązaniu może pomóc tylko jedna osoba…

A po Mrozie przychodzi… kac

W przeciwieństwie do Chyłki nie przepadam za alkoholem, więc męczy mnie tylko, albo aż, kac książkowy. Oskarżenie przeczytałam na trzy podejścia. Niedługie, dynamiczne opisy, niebanalne dialogi sprzyjają szybkiej lekturze. Warto podkreślić, że ta część trzyma poziom poprzednich również jeśli chodzi o dialogi głównych bohaterów. W rozmowach Joanny i Kordiana, ale i innych postaci, nie brakuje moich ulubionych słownych przepychanek

Joanna i Kordian czy Chyłka kontra Zordon?

Wielu z niecierpliwością oczekuje kolejnych części serii ze względu na relację Chyłki i Oryńskiego. Czytelnicy, zwłaszcza czytelniczki, liczą na przełom. Remigiusz Mróz dawkował napięcie. Ustami Chyłki, z charakterystyczną dla niej ironią i złośliwością maskującą uczucia, odwlekał wyczekiwane momenty. Co przygotował dla swoich fanów w VI tomie serii? Nie zdradzę, ale jednego możecie być pewni – zaskoczenie to drugie imię autora.

Oskarżenie Remigiusza Mroza – czy warto było czekać?

Oskarżenie skończyłam wczoraj. Nadal nie wiem, co myśleć. Z jednej strony mam pretensje do autora za to, kogo i dlaczego posadził na ławie oskarżonych. Za powrót do przeszłości. Za taką a nie inną perspektywę przyszłości dla bohaterów. Muszę przyznać, że przez około pięćset stron oskarżałam (tytuł zobowiązuje ;)) Pana Remigiusza o brak pomysłu na rozwiązanie pewnych wątków, co doprowadziło do takich a nie innych wydarzeń i kreacji postaci. Pod koniec książki mój żal zniknął. Wróciłam do początku – nie tylko powieści, ale i serii. I dlatego nie wiem, co myśleć. Czy traktować Oskarżenie jako początek końca serii, czy jako zamknięcie pewnego etapu w życiu bohaterów? Zaintrygował mnie Pan, Panie Remigiuszu. VII tomu nie mogę się doczekać bardziej niż tego. Mam nadzieję, że premiera najpóźniej wiosną. Chyba nie będzie Pan nas dłużej torturował, prawda? Pozwólcie, że recenzję zakończę jednym z moich ulubionych cytatów z tej powieści. Chyłka, jak zwykle, dobrze gada:

[Książki] Dają mi władzę – ciągnęła Chyłka. Sama decyduję, jak wyglądają postaci, jak się zachowują i tak dalej. W filmie czy serialu reżyser mnie z tego odziera. Pieprzę taki układ.
 

tytuł: „Oskarżenie”
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Czwarta Strona
liczba stron: 560
premiera: 27.09.2017 r.

Książkę kupiłam na stronie wydawnictwa.

Recenzje poprzednich tomów serii - kliknij w tytuł, by przeczytać:
Kasacja
Zaginięcie
Rewizja
Immunitet
Inwigilacja 

sobota, 16 września 2017

"Deniwelacja" - Remigiusz Mróz



Deniwelacja – powieść Remigiusza „Oszusta” Mroza

Kiedy kilka miesięcy temu mrozoholicy wstrzymali oddech, czytając o nadchodzącej premierze Deniwelacji, poczułam się oszukana. Historia o komisarzu, od pewnego momentu byłym komisarzu Wiktorze Forście, była dla mnie trylogią. Choć zakończenie Trawersu – trzeciej (i jak zapowiadano ostatniej) części serii, pobudziło moją wyobraźnię i uruchomiło lawinę pytań, pogodziłam się z tym, że to już koniec. Ba! Po pewnym czasie zaczęłam doceniać taki finał powieści. A tu niespodzianka! Remigiusz Mróz i Wydawnictwo Filia ogłosili premierę. Wielki powrót Forsta. Powiedziałam „nie!”. Dla mnie historia była zamknięta. Nie dałam się zwieść promocjom i konkursom. Aż do pewnej wizyty w bibliotece…

Bestia (znowu) atakuje

Na zboczach Giewontu zostają odnalezione zwłoki kilku młodych kobiet. Wydaje się, że przed śmiercią nic ich ze sobą nie łączyło. Niedługo potem w Zakopanem znikają kolejne dziewczyny. Mieszkańcy wpadają w panikę. Czyżby na Podhalu pojawił się naśladowca Bestii z Giewontu? A może Bestia wciąż żyje? Na te pytania odpowiedź próbują znaleźć dobrzy znajomi czytelników poprzednich części – prokurator Dominika Wadryś-Hansen oraz komendant Edmund Osica. Śledczych nurtuje jeszcze jedno pytanie – gdzie jest Wiktor Forst? To istotne, bowiem policja odkrywa ślady prowadzące do byłego komisarza…

Wsiąść do pociągu byle jakiego… i trafić do Hiszpanii

Jeśli ktoś czytał Trawers, to wie, że Forst wsiadł do pociągu. Miał jechać do Szczecina, po drodze zatrzymać się w Warszawie i nie wywoływać żadnych pożarów. Gdzie ostatecznie dojechał? Do Hiszpanii i wszystko wskazuje na to, że „przeszedł na ciemną stronę mocy”... Po co? Dlaczego trafił akurat do tego kraju? Tego i prokurator z komisarzem, i czytelnicy dowiadują się w Deniwelacji.  Oczywiście, jak to u Mroza i w dobrym kryminale, szczegóły są odsłaniane powoli. Napięcie rośnie z każdą stroną i nie sposób oderwać się od lektury przed poznaniem zakończenia.

Kobiecy głos

W Deniwelacji mamy do czynienia z dwoma rodzajami narracji –­ trzecioosobową i pierwszoosobową. Co ciekawe, ta druga prowadzona jest przez kobietę. Co to za postać? Nie mogę zdradzić… Jedno jest pewne – dostarcza czytającemu wiele cennych informacji i przede wszystkim emocji.

Kobieta zmienną jest

Długo broniłam się przed lekturą Deniwelacji. Niepotrzebnie! W tym miejscu pragnę przeprosić Remigiusza Mroza za mój upór. Żałuję, że wcześniej nie sięgnęłam po tę powieść. To, że została w pewien sposób „dopisana” do serii, nie znaczy, że jest gorsza od poprzednich części. Wręcz przeciwnie – obok Trawersu to mój ulubiony tom podhalańskiego cyklu. Pozostaje mi (nie)cierpliwie czekać na V tom serii, który ma pojawić się w księgarniach w 2018 roku.

Pora roku nie ma znaczenia – Mróz zawsze w formie

Czytając Deniwelację, nie zawiodłam się. Remigiusz Mróz trzyma formę. W fantastyczny sposób wodzi śledczych i czytelnika za nos. Perfekcyjnie buduje napięcie. Miażdży zakończeniem, po poznaniu którego chce się natychmiast wziąć do ręki kolejną część historii. Kreuje bohaterów, których balansowanie na granicy życia i śmierci przyprawia czytelnika o gęsią skórkę. Ta powieść wciąga jak narkotyk. Nie potrafiłam i nie chciałam się od niej oderwać. Remigiusz Mróz kolejny raz udowodnił, że jest mistrzem kryminalnego pióra. 


tytuł: Deniwelacja”
autor: Remigiusz Mróz
wydawnictwo: Filia Mroczna Strona
liczba stron: 496

Przeczytaj fragment powieści: https://issuu.com/wydawnictwofilia/docs/deniwelacja

niedziela, 10 września 2017

"Zbrodnia nad urwiskiem" – Marta Matyszczak (recenzja przedpremierowa!)



Gucio i Solański powracają!

Dobra wiadomość dla wielbicieli niezwykłego duetu – gadatliwy kundelek Gucio i zamknięty w sobie detektyw Szymon Solański powracają w wielkim stylu! Irlandzkim stylu. Już w najbliższą środę w księgarniach pojawi się druga część serii Kryminał pod psem. 13 września premiera Zbrodni nad urwiskiem!

Dziękuję za Gucia!

Pozwólcie, że recenzję zacznę od… posłowia. Chciałabym bardzo, bardzo podziękować autorce Marcie Matyszczak za wymienienie moje nazwiska oraz nazwy bloga w posłowiu. Pani dziękuje za recenzję, ja dziękuję za tak fantastyczny duet. Pierwszą częścią cyklu Tajemniczą śmiercią Marianny Biel byłam zachwycona. Drugą także!

Podróż pełna przygód i… deszczu

W poprzedniej części Gucio i Szymon szukali mordercy swojej sąsiadki. Tym razem trafiają na irlandzką wyspę. Poszukują wnuczki zleceniodawcy.  Kasia od kilku dni daje znaku życia. Niestety, po przyjeździe detektywa i jego wiernego towarzysza na wyspę, zostaje znalezione ciało dziewczyny. Podejrzanymi są wszyscy mieszkańcy pensjonatu, w którym pracowała Polka i nocują nasi główni bohaterowie. Kto zepchnął dziewczynę z brzegu? Tajemniczy Francuz? Jej rodak, który lubi sięgać po alkohol? A może to był wypadek? Szymon i Gucio rozpoczynają wymagające śledztwo. Ze względu na fatalną pogodę, problemy z łącznością i… z żołądkiem nie mogą liczyć na wsparcie tamtejszej policji. Z pomocą rusza im była dziennikarka i dobra znajoma – Róża Kwiatkowska. Ci, którzy czytali pierwszy tom serii, wiedzą, że jej relacje z Szymonem nie są najlepsze… Jak to wpłynie na przebieg śledztwa? Sprawa jest naprawdę skomplikowana…

Gucio prawdę Ci powie…

Podobnie jak w poprzednim tomie jednym z narratorów powieści jest przesympatyczny piesek Gucio. Kundelek skradł moje serce od pierwszych stron i już na zawsze pozostanie moim ulubionym bohaterem cyklu. Z wrodzonym urokiem osobistym i ogromnym poczuciem humoru przedstawia czytelnikom nowe postaci oraz relacjonuje postępy w śledztwie. Dzieli się swoimi podejrzeniami i trzema łapami stąpa mordercy po piętach. Jak nikt potrafi spojrzeć krytycznym okiem na swojego właściciela, z którym zawarł sprawiedliwy układ:

(…) byłem psem zaczepno-obronnym. Miałem z Solańskim taki deal: ja zaczepiałem, a on bronił.

Gucio, oprócz tego, że jest profesjonalnym śledczym, świetnie orientuje się w kulturze i jest na bieżąco z polskimi filmami, co wywołuje uśmiech na twarzy czytelnika. Dowód?

(…) Lodzia Solańska udała się do teatru na premierę najnowszej sztuki naszego krajana, Grzegorza Jarzyny (nie mylić z Krzysiem Jarzyną ze Szczecina).

Kryminał pod rasowym psem

Jeśli myślicie, że kryminał, w którym pierwsze skrzypce gra pies, nie może być dobry, mylicie się. Marta Matyszczak po raz drugi skonstruowała trzymającą w napięciu fabułę. Wykreowała niebanalnych bohaterów. W książce najważniejsza jest zbrodnia. Życie osobiste bohaterów – w tym przypadku Róży i Solańskiego, schodzi na dalszy, choć równie ciekawy plan. Zbrodnia nad urwiskiem to kryminał na wesoło, w którym zachowano proporcje. Jest miejsce na śmiech, jest miejsce na strach i łzy, których nie brakuje podczas lektury. Intryga, przynajmniej dla mnie, była skomplikowana i nie spodziewałam się takiego zakończenia pewnych wątków. Warto dodać, że dzięki postaci dziadka ofiary i listów, które przekazuje Szymonowi, w powieści pojawia się temat II wojny światowej. Odgrywa ważną rolę w tej historii.

Zbrodnia nad urwiskiem – gorąco polecam!

Rozszczekany i niedający się nie lubić bohater, skomplikowana intryga i zielona Irlandia – powodów, by polecić tę powieść jest wiele. To świetna propozycja dla książkoholików i psiarzy. Napis na naklejce dołączonej do egzemplarza przypomina, że książka i pies to najlepsi przyjaciele człowieka. Myślę, że wielu z Was podziela tę opinię. Gorąco polecam więc lekturę Zbrodni nad urwiskiem.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

autor: Marta Matyszczak
tytuł: „Zbrodnia nad urwiskiem”
seria: „Kryminał pod psem”
wydawnictwo: Dolnośląskie
liczba stron: 296

premiera: 13.09.2017 r.