niedziela, 30 czerwca 2019

"A miało być tak pięknie!" - Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska (#MamaDropsaCzyta)


Katarzyna Kalicińska, Małgorzata Kalicińska, A miało być tak pięknie!, Wydawnictwo Burda 2019.
#MamaDropsaCzyta

Życie trzeba umieć doprawić, a Mika jest w tym mistrzynią!

Uwielbiam książki Małgorzaty Kalicińskiej, stąd moje zainteresowanie zapowiedzią duetu Dwóch Kalicińskich. Marzyłam o tej książce, przeczytałam i chcę się podzielić swoją opinią. To niezwykle interesująca powieść niezwykle udanego duetu! W wywiadzie z Marzeną Rogalską Katarzyna Kalicińska, znana producentka telewizyjna, autorka sukcesu serialu „Dom nad rozlewiskiem”, znawczyni świata telewizji i polskiego show-biznesu , wyjawiła, że tą powieścią, inspirowaną własnym zawodowo-towarzyskim doświadczeniem, sprawiła sobie prezent na pięćdziesiąte urodziny i trzydziestolecie pracy telewizyjnej. Jest to powieść o miłości, o ogromnym młodzieńczym entuzjazmie i chęci do pracy, o spełnianiu marzeń, o poszukiwaniu szczęścia, wreszcie o pochwale i sile przyjaźni. Do dziś Autorka spotkanie z przyjaciółkami nazywa najlepszą randką, najcudowniejszą rzeczą, jaka spotkała ją na świecie. Powieść jest „pocztówką napisaną” z dawnych lat, świetną okazją do wspomnień i absolutnie nie ma charakteru rozliczeniowego.

Dziewczyny, jak Dominika, były, są i będą. To po prostu dziewczyny ciekawe świata, odważne. Upadają i podnoszą się, mają dylemat: rodzina czy kariera. Dominika jest kolorowa. Nie da się jej zaszufladkować. Ja dodatkowo jestem zwierzęciem towarzyskim. Zawsze jestem otoczona ludźmi i lubię słuchać ich historii — wyznała Katarzyna Kalicińska w wywiadzie dla Onet.Kobieta.

Bohaterką powieści jest Dominika Nehrebecka, szalona dziewczyna, kobieta zakochana do szaleństwa w Janku po zaręczynach na odległość wraca z Londynu, porzuca w imię miłości kolorowy świat i zaczyna żyć, spełniać swoje marzenia w nowej Polsce w 1989 roku, gdy „zaświeciła jutrzenka wolności i zrobi się normalnie”, też będzie kolorowo – Demokracja! W wieku 19 lat weszła pełną parą w dorosłe życie: zamieszkała z narzeczonym, myśleli o ślubie, podjęła pracę w domu kultury, pełna wigoru zapału, szybko stała się ulubienicą pani dyrektor. Podjęła decyzję o rozpoczęciu studiów w PWST na Wydziale Wiedzy o Teatrze. Urodziła syna Mateusza. Była szczęśliwa, ze wszystkim dawała sobie radę, zawsze mogła liczyć na pomoc rodziców. A gdy mąż zmienił pracę ze stomatologa stał się muzykiem, wygrał casting i otrzymał główna rolę w musicalu, też potrafiła życie rodzinne podporządkować właśnie Jankowi. Kibicowała mężowi z całego serca. Podziwiałam Dominikę, że cechowała ją tak wielka siła, niezależność, czerpała garściami z życia, nawet gdy musiała pójść na kompromis, to walczyła uparcie o swoją niezależność. Nie chciała być szara, nijaka, pospolita – pragnęła żyć kolorowo. Gdy wielka miłość się skończyła, mąż odszedł do innej, mimo że świat Miki rozpadł się na kawałki, z pomocą przyszła rodzina i przyjaciele a przede wszystkim synek pomógł się jej pozbierać. Mimo że „spadała w otchłań cierpienia”, potrafiła się szybko podnieść i iść dalej. Udało się jej skończyć studia i rozpocząć pracę w telewizji. Przyjaciele i nowa praca ją odblokowali, by mogła żyć dalej – pięknie żyć.

„W telewizję wsiąkłam na dobre. Tworzyliśmy coś nowego, świeżego, byliśmy pełni młodzieńczego zapału. Nie wiedzieliśmy, co to zmęczenie, frustracja, zazdrość. Czas spędzałam albo w telewizji, albo na uczelni. Moje dwie zawodowe miłości. Przy Mateuszu pomagała mi rodzina. Mój synek był otulony miłością”.

Ogromny wpływ na ukształtowanie mocnej osobowości Miki miał jej ojciec, który uważał, że najważniejsze są: samodzielne myślenie, indywidualność, kreatywność. Dominika i jej przyjaciele właśnie pracowali z pasją, pełni ideałów, nie liczyły się dla nich pieniądze. Pochłonęła ich całkowicie praca. Bowiem mieli wielki apetyt na życie z sukcesami. Pod skrzydłami Aidy, nowej szefowej TVP2, znakomitej nauczycielki, kobiety z charyzmą i ogromnym poczuciem humoru,  nie mogło się nie udać! A co miłością? Pojawiła się na horyzoncie i nowa miłość- realizator Maciej i jego plany wspólnego cudownego życia. I Mika, szalona, mu uwierzyła. Ale przed nimi wiele krętych ścieżek, burz, rozstań, powrotów, żeby wyjść na prostą drogę. Snuli wizję sielskiego życia, ale czy taki scenariusz pisało im życie? A gdzie w nim miejsce na lekkie szaleństwo, odrobinę prowokacji, marzenia, pragnienia, niezależność, poczucie wolności? Dominika, „dziecko słońca i wolności”, nie dała się zaszufladkować dzięki sile swej kolorowej osobowości. Bohaterki powieści zaimponowały mi tym, że mimo ciężkiej pracy zawsze znajdowały czas na spotkania, które nazywały randkami. Afirmacja przyjaźni! Na tych spotkaniach, zawsze mogą na siebie liczyć, obgadać swoje życie, nieść pomoc w dokonywaniu trafnych wyborów, dzielić radość, ale i się wypłakać. To najcudowniejsza rzecz na świecie! Zakończenie powieści totalnie mnie zaskoczyło, ale w powieści roi się od zaskakujących zwrotów akcji. Oj dzieje się tu, dzieje! Na szczęście ciąg dalszy nastąpi.

„A miało być tak pięknie!”  to świetna powieść, którą się pochłania, akcja toczy się szybko mimo narracji pierwszoosobowej, zwroty akcji nadają jej tempo. Książka tchnie optymizmem. Dwie Kalicińskie udowadniają, że nigdy nie wolno się poddawać, trzeba mieć dystans do życia, by nie zwariować. Życie bowiem pisze nam trudne scenariusze, musimy pogodzić wiele ról: żony, matki, marzycielki o zawodowych sukcesach, pasjonatki, przyjaciółki, siostry, córki. „Wszystko w życiu jest po coś” – to dewiza Miki. Zazdroszczę bohaterce umiejętności zapominania złych i traumatycznych spraw. Polecam tę pełną energii i optymizmu opowieść  na wakacyjne wieczory. Mnie siła, energia Dominiki pomogła przetrwać upały, których nie znoszę.

Kulisy telewizji czasu wielkich przemian oraz modny i nonszalancki świat gwiazd i celebrytów lat 90. I ona - Mika, młoda, szalona i ambitna dziewczyna, którą korytarze TVP wciągają na dobre i na złe. „A miało być tak pięknie!” Katarzyny Kalicińskiej oraz Małgorzaty Kalicińskiej to pełna energii i optymizmu powieść inspirowana prawdziwym życiem.

Dziękuję z całego serca za egzemplarz do recenzji!


czwartek, 27 czerwca 2019

"Tam, gdzie serce twoje" - Krystyna Mirek


Krystyna Mirek, Tam, gdzie serce twoje, Wydawnictwo Filia 2019.

Mistrzyni kompromisu, która w końcu krzyczy: „dość”. Niewierny mąż, wyrodny ojciec, zgorzkniały, zamknięty na świat. Te dwie postaci łączy polskie wybrzeże. I klimatyczna powieść o sztormach ludzkich uczuć – Tam, gdzie serce twoje.

Laura ma dość. Ma dość męża, znanego i cenionego lekarza. Teściów, którzy wydają się reżyserami jej życia. Ma dość jednej kreski na teście ciążowym, wyrzutów pełnych spojrzeń i niewypowiedzianych oskarżeń. W środku nocy postanawia zmienić swoje życie. Zostawić za sobą to, co stare – niepewność, brak zrozumienia, miłości… Wyrusza w podróż z sąsiadem. Docierają nad morze. Czy pobyt nad Bałtykiem okaże się dla Laury łaskawy? Czy odzyska dawną radość życia i dopuści do głosu własne serce? Czy jej mąż zdecyduje się zrzucić ojcowski klosz w imię miłości, zanim będzie za późno? Odpowiedzi na te pytania da Wam lektura powieści.

Krystyna Mirek kolejny raz wykreowała bohaterkę, z którą mogą się identyfikować setki czytelniczek. Samotność w tłumie, przytłoczenie, brak poczucia własnej wartości… Laura straciła własną osobowość. Stała się ozdobą męża, który przez lata, z pomocą swoich rodziców, skutecznie ją tłamsił i poniżał. Na szczęście przyszedł moment, w którym wewnętrzny krzyk był zbyt głośny, zbyt silny. Laura zdobyła się na odwagę. Opuściła elegancki dom, zostawiła męża. Zrezygnowała z pozornie idealnego życia. Och, jak my ludzie uwielbiamy oceniać po pozorach. Żona doktora – pewnie jej nic nie brakuje? Ma piękny dom, pieniądze, weszła do wpływowej rodziny… A przecież w życiu nie chodzi o nazwisko, liczbę zer na koncie czy wyposażenie salonu. Tego, o co w życiu chodzi, Laurze zabrakło. I brakuje wielu kobietom, którym z punktu widzenia sąsiadów czy znajomych można tylko zazdrościć.

Na uwagę czytelnika zasługuje również postać Alfreda, łowcy bursztynu. W imię honoru, dumy, źle pojmowanych zasad i wartości poświęcił rodzinne szczęście w imię… No właśnie, czy jest coś, co powinno być ważniejsze od kochającej żony i rosnących dzieci? Czy mężczyzna naprawi błędy młodości zanim będzie za późno?

Uwielbiam Bałtyk, dlatego cieszę się, że w tej powieści Autorka zabrała i bohaterów, i czytelników właśnie nad polskie morze. Podążając na postaciami, słyszałam szum morza, rozkoszowałam się miękkim piachem. Podziwiałam zachody słońca i bursztyny. Morze koiło serce Laury. Powieść pisana jest prostym, jednak poruszającym wyobraźnię językiem. Kolejne strony przewraca się niespostrzeżenie.

Historie Krystyny Mirek zawsze zostawiają ślad w moim sercu. Bo Pisarka kreuje bohaterów z krwi i kości, ludzi takich jak my. Kobiety borykające się z problemami codzienności. Mężczyzn, dla których opinia społeczeństwa, honor i duma są ważniejsze od najbliższych… Czytając kolejne powieści, mam wrażenie, że każda z kobiecych postaci stworzonych przez Panią Krysię ma w sobie cząstkę mnie. Autorka za każdym razem daje nadzieję – na to, że coś może się zmienić, na to, że będzie lepiej. Wiara, nadzieja i miłość – te cnoty są także słowami kluczowymi twórczości Mirek. Bohaterom dają je inne postaci – aniołowie, którzy stają na ich drodze. Błażej, Orzeszek, właściciel pensjonatu, nowa szefowa – aniołowie czekali na Laurę tuż za płotem i pomogli jej dotrzeć do przystani serca. Laura z ich pomocą dobiła do bezpiecznego portu.

Jeszcze nie znałam daty premiery, a już czułam, że ta powieść będzie wyjątkowa i bliska mojemu sercu. Przypadek? Nie! Krystyna Mirek sprawiła mi prawdziwą niespodziankę. Jeden z bohaterów powieści – psiak głównej postaci – nosi imię Drops. I tak jak mój szczekający towarzysz w życie naszej rodziny, wnosi w życie bohaterki miłość, bezinteresowne oddanie, wierność. Miękka sierść i szorstki język pomagają ukoić smutki, a merdający ogon rozwiewa troski. To bardzo, bardzo miłe, zwłaszcza, że jak zaznaczyła Autorka w podziękowaniach, to właśnie imię mojego psa i moje pseudonim w internetowym książkowym świecie, było dla niej inspiracją. Drops&Drops kłaniają się w pas (ewentualnie w ogon ;) )!

Tęsknota za miłością, zrozumieniem, ciepłem. Za słowem otuchy, za roziskrzonym spojrzeniem, za poczuciem, że jest się dla kogoś całym światem. Na drugim brzegu czeka prawdziwa przyjaźń, zainteresowanie, wyciągnięta dłoń, chęć zmian i zadośćuczynienia. Zachęcam Was do wybrania się w niezwykłą podróż z Krystyną Mirek i jej bohaterami. Wspólnie dobijecie do portu. Tam, gdzie Wasze serca…

Autorce i Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz!

środa, 26 czerwca 2019

"Kiedyś po ciebie wrócę" - Agata Czykierda-Grabowska


Agata Czykierda-Grabowska, Kiedyś po ciebie wrócę, Wydawnictwo OMG books 2019.

Jak ja dawno nie pisałam recenzji! Upały nie sprzyjały ani czytaniu, ani pisaniu – przynajmniej w moim przypadku. Z lekturami przeprosiłam się kilka dni temu, z pisaniem opinii właśnie dziś. Po przerwie, na warsztat, biorę najnowszą powieść Agaty Czykierdy-Grabowskiej. Kiedyś po ciebie wrócę to historia miłosna przeplatana wątkami kryminalnymi. To kobiecy kryminał przeplatany scenami miłosnymi. Choć to fikcja literacka, takich historii w Polsce jest tysiące - każdego dnia ktoś znika w tajemniczych okolicznościach. Co wyszło z tej mieszanki? Zachęcam do lektury opinii!

O tej Autorce słyszałam różne, często sprzeczne opinie. Jedni byli zachwyceni Jej piórem i sposobem kreowania historii o młodych-zakochanych. Inni odradzali lekturę, twierdząc, że to książki nic nie wnoszące do świata czytelnika, a język pozostawia wiele do życzenia. Korzystając z propozycji Wydawnictwa, postanowiłam sama zająć stanowisko i przygarnęłam egzemplarz do recenzji. Po której stronie staję? Po żadnej – mam własną opinię. Ale po kolei! 

Główną bohaterką powieści jest Roksana, studentka pochodząca z niewielkiego miasteczka. Po roku nieobecności wraca w rodzinne strony. Wakacje? Tylko pozornie – Roksi chce przeprowadzić prywatne śledztwo. Rok temu, bez śladu, zaginęła jej młodsza siostra. Wszystkie znaki i materiały zebrane przez policję świadczą o tym, że… Ania rozpłynęła się w powietrzu. Roksana, kierowana impulsem po odebraniu tajemniczego e-maila, wyrusza na spotkanie prawdy. Próbuje rozplątać sieć przemilczeń i tajemnic, które nawarstwiały się wokół niej i jej rodziny przez ostatni czas. Na szczęście nie jest w tym sama – może liczyć na wsparcie przyjaciela z czasów szkolnych, Bartka. Ufa chłopakowi bezgranicznie, a wspólne chwile na nowo zbliżają ich do siebie. Gdy uczucie między młodymi zaczyna rozkwitać, wychodzą na jaw sekrety dotyczące Anki i Bartka właśnie. Czy Roksana będzie potrafiła wybaczyć ukochanemu ukrywanie prawdy? Czy na nowo mu zaufa? Czy dowie się, jaką rolę odegrał w zniknięciu jej młodszej siostry? Na te i inne pytania odpowiedź dać Wam może tylko lektura powieści.

Nie umiem przypisać tej historii do jednego konkretnego gatunku. Jak wspomniałam już we wstępie, w tej książce pojawiają się i wątek miłosny, i wątek kryminalny. Który dominuje? Nie potrafię zdecydować, a w analizę statystyczną nie będę się bawić. Jak dla mnie, oba wątki są ze sobą ściśle związane i oba wnoszą wiele do powieści. I zakochanie, które połączyło ją z Bartkiem, i zaginięcie siostry – wszystko ma wpływ na bohaterkę – jej emocje, wybory, postępowanie. Zniknięcie Anki zmienia nie tylko Roksanę. Burzy porządek świata dziewczyny i przystań, jaką był dom rodzinny. Rodzice nie potrafią pogodzić się z tragedią, co wpływa na ich relacje:

Deszcz dudnił o parapet, stając się oprawą muzyczną naszego przedstawienia. Bo to była tylko gra, a my byliśmy aktorami. Udawaliśmy, że nie ciąży nad nami klątwa.

Chwilami może się wydawać, że śledztwo prowadzone przez Roksanę jest nieco naiwne, że popełnia podstawowe błędy. Tu będę jej bronić – sprawa dotyczy zaginięcia jej siostry, trudno więc o wyłączenie emocji. Zresztą – Roksana nie jest profesjonalistką, a policja, co czytelnik bez trudu zauważy podczas lektury, też ma kilka błędów na sumieniu.

Wątek kryminalny podobał mi się zdecydowanie bardziej niż miłosny. Do końca trzymał mnie w napięciu, a moje typy (czyt. motyw zniknięcia i powiązania bohaterów) kompletnie się nie sprawdziły. Dałam się zwieść i zaskoczyć. Wątek miłosny? Relacja Roksany i Bartka, także ze względu na „okoliczności towarzyszące” nie jest prosta. Aż kipi w niej od nagromadzonych przez lata emocji i uczuć: żalu, tęsknoty, wzajemnych pretensji, zazdrości. I przede wszystkim kipi od namiętności, czego dowodem są opisy scen miłosnych. Moim zdaniem dla bardziej wrażliwych czytelniczek, rzadko sięgających po erotyki albo powieści z elementami tego gatunku, niektóre z nich mogą być za ostre. Zawsze jednak można przekartkować te kilka stron.

Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie – historię, jak można się domyślić, opowiada Roksana. Dzięki temu dokładnie wnikamy w jej wnętrze – myśli i uczucia. Poznajemy wydarzenia z jej perspektywy. I tylko jej. Chwilami żałowałam, że nie czyta w myślach Bartkowi. Ten chłopak od początku do końca mnie intrygował i wydawał się nieszczery, zaborczy, momentami zdesperowany. A może po prostu bardzo zakochany…? Warto dodać, że styl jest zdecydowanie charakterystyczny dla grupy wiekowej bohaterów. Postaci posługują się potoczną polszczyzną, nierzadko „ubarwiając” wypowiedzi wulgarnymi przerywnikami. Książkę czyta się szybko – ostatnie 150 stron niemal połknęłam, chcąc, razem z Roksi, jak najszybciej rozwiązać zagadkę.

Piękna, tajemnicza okładka i tytuł nawiązujący do ważnej dla bohaterów piosenki – Kiedyś po ciebie wrócę to propozycja dla tych, którzy w powieściach obyczajowych szukają czegoś więcej, niż miłość, szmaragd, krokodyl czy chomik. Agata Czykierda-Grabowska przygotowała dla czytelników porządną dawkę różnorodnych emocji i naprawdę dobrą historię – nie tylko na lato. 


Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

wtorek, 4 czerwca 2019

"Podróż tysiąca mil" - Richard Paul Evans (recenzja przedpremierowa!)


Richard Paul Evans, Podróż tysiąca mil, Wydawnictwo Znak 2019.

Niektórzy zastanawiają się, jak to jest pojawić się na własnym pogrzebie. Charles dostał taką szansę. Uznany za zmarłego, słynny sprzedawca marzeń oczami wyobraźni już widział, jak staje przed tłumem zszokowanych żałobników.

Ale gdy zobaczył, że żegnają go tylko trzy osoby, zrozumiał, jak wielką szansę zmarnował. Przez całe życie nie zdołał zamieszkać w niczyim sercu. Przeciwnie – wiele serc złamał.

Lecz skoro Charles był martwy dla świata, teraz mógł narodzić się na nowo. Postanowił wyruszyć w wielką podróż, by odkupić winy. Nie wiedział, że w drodze spotka się z zadziwiającą ludzką dobrocią, ale i największą podłością.

Czy z tych spotkań Charles zdoła wyciągnąć odpowiednie lekcje?
I która z dróg okaże się trudniejsza –
ta, która liczy tysiące mil, czy ta w głąb własnego serca?

Richard Paul Evans wraca z wyjątkowym cyklem „Opowieści Sprzedawcy Marzeń", by pokazać, do czego zdolny jest człowiek, który dostał szansę, by zacząć życie od nowa.

Podobnie jak pierwszą część cyklu, "Podróż tysiąca mil" przeczytałam niemal jednym tchem. Bardziej niż na wędrówce bohatera słynną amerykańską autostradą Route 66, skupiłam się na tej wewnętrznej, w głąb jego serca. I jedna, i druga zdają się nie mieć końca. Za każdym zakrętem czeka coś nowego. Człowiek, wydarzenie, widok, który uruchamia falę wspomnień, refleksji, często żalu i wstydu. Charles - ten, który zmieniał życie milionów, rozpoczyna proces przemiany własnego. Postanawia jak najlepiej wykorzystać daną przez los szansę. Żyje. Wbrew opinii najbliższych i świata. Jako kto się ujawni? Jako stary, nie do końca dobry Sprzedawca Marzeń? A może nowy - wrażliwy, czuły, wyrozumiały Charles, Dawca Marzeń, miłości i dobra?

Na swojej drodze bohater spotyka wielu różnych ludzi. Każdy wnosi do jego życia coś nowego. Jedni dzielą się z nim dobrem, uczą nowych, nieznanych mu dotąd smaków życia, takich jak przyjaźń czy bezinteresownosc; inni napadają i zostawiają kompletnie z niczym. Ale wędrówka pomaga zrozumieć Charlesowi, że nigdy nie zostaje bez niczego, że najważniejszą wartością nie są pieniądze, karty kredytowe. Mężczyzna wreszcie poznaje smak prawdziwej wewnętrznej wolności i pokoju.

Myślę, że metaforycznie każdy z nas powinien odbyć taką wędrówkę. Przez tysiące mil, kilka stanów własnego serca. Elementy psychologiczne skryte w tej powieści skłaniają do takiego kroku. Zakamarki naszych dusz skrywają to, co dla nas najtrudniejsze, najgorsze. Jeśli nie "przepracujemy" pewnych tematów, tylko pozornie ruszymy z miejsca. Tak samo jest z Charlesem. Celem jego podróży jest spotkanie z byłą żoną. Czy Monica zgodzi się na rozmowę? Jestem bardzo ciekawa i kibicuję bohaterowi. Czekam z niecierpliwością na kolejną część. Charles zasługuje na drugą szansę. Wierzę, że ją dostanie.

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!